Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wilk kiedyś może stać się owcą

Treść

Wydawałoby się, że mała, kosmetyczna nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji przejdzie bez echa. Tymczasem próba wprowadzenia przez PiS kolejnej zmiany w ustawie medialnej wywołała burzę w Sejmie. Obecną nowelą PiS chce zablokować odwołanie prezesa TVP Bronisława Wildsteina, czego od listopada ub.r. domagają się koalicjanci. Partia rządząca jednak nie przejęła się krytyką i zamierza nowelę ustawy doprowadzić do końca. Na razie posłowie zdecydowali, że ponownie trafi ona do komisji kultury. Tylko że - jak przestrzegała opozycja - każdy wilk kiedyś stanie się owcą, a to może niebawem spotkać także PiS.


- Celem nowelizacji ustawy jest dostosowanie jej do obecnych przepisów prawnych - przekonywał sprawozdawca komisji kultury Jan Ołdakowski. I jak podkreślał, nowelizacja zyskała pozytywną opinię Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Także poseł PiS Jacek Kurski przekonywał o tym, że proponowane przez parlamentarzystów rozwiązania to jedynie kosmetyczno-merytoryczne zmiany.
- Słowo kodeks handlowy zastępujemy określeniem kodeks spółek handlowych - mówił. - Wykreślamy także zapis o tym, że rada nadzorcza publicznych mediów podejmuje decyzje większością głosów - dodał. Po przyjęciu poprawki to minister skarbu regulowałby w statucie spółki te sprawy. Jak podkreślał, teraz możliwa jest sytuacja, że w radzie nadzorczej będzie większość do zawieszenia na przykład prezesa zarządu, ale nie będzie dostatecznej większości, by go odwołać. Dodał, że taki stan może prowadzić do paraliżu spółki.
- To wydawałoby się drobną sprawą, ale jesteśmy przeciwni wprowadzeniu takiej zmiany - mówił Rafał Grupiński (PO). Według niego, publiczne radio i telewizja mają odmienny charakter od spółek Skarbu Państwa. - Wiele złego działo się przez lata wokół publicznych mediów poprzez manipulowanie przy nich przez polityków. A ta nowelizacja daje możliwość politycznej zmiany tego, co dzieje się w danym momencie w mediach publicznych - podkreślał Grupiński i przestrzegał: - Każdy wilk staje się kiedyś owcą. To powinno PiS wziąć pod uwagę, konstruując prawo.
Podobnego zdania jest SLD. - Ta nowelizacja jeszcze silniej uzależnia TVP od partii rządzącej - stwierdził Piotr Gadzinowski. - Jeśli przegłosujemy ustawę, TVP będzie rządził minister skarbu, czyli tak naprawdę premier Jarosław Kaczyński - podkreślił. Zarzucił także PiS, że nowelizacja służy jedynie zablokowaniu możliwości odwołania obecnego prezesa TVP Bronisława Wildsteina.
Aleksander Sopliński z PSL także podnosił, że ta nowelizacja to zagrożenie. Według niego, nowela dotyczy "doraźnego, politycznego rozwiązania problemu", ponieważ - jak przypomniał - w radzie nadzorczej TVP od grudnia czeka wniosek o odwołanie prezesa Wildsteina, który złożył Robert Rynkun-Werner, zasiadający w radzie z rekomendacji Samoobrony. Sopliński dodał, że jego klub będzie przeciwny nowelizacji, ponieważ "nie chce się wdawać w tę rozróbę polityczną w TVP".
Oprócz PiS tylko LPR poparła projekt, choć Liga od dawna chce odwołania Wildsteina. Samoobrona była za tym, by prace nad nim toczyły się dalej w komisji kultury. Jarosław Sellin - wiceminister kultury, poinformował, że we wtorek na posiedzeniu Rada Ministrów pozytywnie zaopiniowała proponowaną przez posłów nowelizację ustawy. Swoje wystąpienie praktycznie w całości skierował do posła Piotra Gadzinowskiego z SLD.
Przypomniał także aferę Rywina. - Tak naprawdę ta afera powinna nazywać się aferą SLD, bo to była eseldowska próba utrwalenia władzy nad TVP. A największe zagrożenie wolności słowa w mediach publicznych miało miejsce w latach 2001-2003, kiedy rządy sprawował Leszek Miller - podkreślił wiceminister.
W radzie nadzorczej TVP są obecnie 3 osoby wskazane przez PiS, po 2 osoby przez Samoobronę i LPR, jedna mająca rekomendację obu tych partii. Ponadto jedną osobę - w miejsce Sławomira Skrzypka powołanego na prezesa NBP - wskaże jeszcze minister skarbu.
Anna Skopinska
"Nasz Dziennik" 2007-02-15

Autor: wa