Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wielkie emocje gwarantowane

Treść

Czy niemiecka maszyna, jak zawsze solidna, ale z zaszczepioną dawką artyzmu, zdoła pokonać argentyńskich wirtuozów w ćwierćfinale mistrzostw świata? Czy Miroslav Klose okaże się skuteczniejszy od Hernana Crespo, a Juergen Klinsmann lepszym strategiem od José Pekermana? Mecze Niemiec i Argentyny tworzą dużą i ważną część historii mundialu, dwa razy decydowały o mistrzostwie świata. Teraz obie drużyny zmierzą się ze sobą w drodze do półfinału i starcie to zapowiada się fascynująco.
Niemcy zawsze byli drużyną świetnie poukładaną, realizującą perfekcyjnie założenia taktyczne i przy tym... nudną. Maszynką do wygrywania, która rzadko się zacinała, ale nie budziła emocji. Teraz jest inaczej. Pod wodzą Juergena Klinsmanna stali się ekipą nie tylko waleczną i nader solidną, ale i mającą w sobie zadatek artyzmu. Potrafią grać pięknie dla oka, widowiskowo, efektownie, a przy tym efektywnie. W czterech dotychczasowych spotkaniach odnieśli komplet zwycięstw. Pierwsza połowa ostatniego z nich, ze Szwecją w 1/8 finału, była w ich wykonaniu wręcz koncertowa. Klose i Lukas Podolski są wielkimi gwiazdami mistrzostw i udowadniają to na każdym kroku. Klose jest chyba jak na razie najlepszym piłkarzem turnieju. Nie tylko strzelił najwięcej bramek (cztery), ale i zaliczył kilka asyst, prezentując świetną technikę i swobodę zagrań. Nie boi się przy tym walki, potrafi odebrać piłkę rywalowi, zaczynając groźną akcję swojego zespołu.
Przez ostatnie dni zarówno Klose, jak i Michael Ballack znajdowali się pod bardziej troskliwą niż zwykle opieką lekarzy wynikającą z drobnych urazów. Ich występ nie jest jednak zagrożony - obaj pojawią się dziś na boisku, by poprowadzić Niemcy do półfinału MŚ. Gospodarze turnieju, a wraz z nimi milionowa rzesza fanów wierzą mocno, iż ich drużynę na to stać. Choć jeszcze tuż przez mundialem narzekali na nią i na trenera Klinsmanna, dziś nie mają wątpliwości: Klose i spółka mogą osiągnąć na nim wszystko. Sami piłkarze są pewni siebie i powtarzają zgodnym chórem: "Możemy wygrać z każdym".
Ale Argentyna to nie byle jaki przeciwnik. Ba, to rywal z najwyższej półki i być może najtrudniejszy spośród wszystkich. Mający świadomość swej wartości, jak i faktu, że nikt nigdy nie odda mu nic za darmo. Podopieczni Pekermana rozpoczęli mistrzostwa od efektownych zwycięstw nad Wybrzeżem Kości Słoniowej 2:1 oraz Serbią i Czarnogórą 6:0. Po tych meczach świat się nimi zachwycił i obwieścił głównymi faworytami mistrzostw. Potem przyszedł ciut słabszy pojedynek z Holandią (0:0) i dramatyczny, niezwykle emocjonujący i nadspodziewanie wyrównany z Meksykiem (2:1 po dogrywce). W tym ostatnim spotkaniu Argentyńczycy zostali wystawieni na bardzo ciężką próbę, rywal był od nich momentami nawet lepszy, ale wygrali dzięki niesamowitej bramce Maxi Rodrigueza. Jak będzie teraz?
José Pekerman nie ma problemów kadrowych, na dodatek do składu wrócił po wyleczeniu urazu Luis Gonzalez. To duże wzmocnienie siły ognia drużyny. Selekcjoner zapewne postawi na wypróbowanych graczy, dwaj fantastyczni napastnicy - Lionel Messi i Carlos Tevez - zostaną na ławce rezerwowych i wejdą na boisko na podmęczonego przeciwnika. - Walka będzie ostra, ale Niemcy muszą zagrać o wiele lepiej niż dotychczas, aby nas pokonać - nie ma wątpliwości Tevez.
Mecz zapowiada się kapitalnie i zapewne dostarczy niezwykłych emocji. Obie drużyny dwa razy walczyły w przeszłości w finale mistrzostw świata. W 1986 r. w Meksyku lepsza była Argentyna, która wygrała 3:2, a cztery lata później we Włoszech zrewanżowali się Niemcy, zwyciężając 1:0. Jak będzie teraz?

Droga do ćwierćfinału
Niemcy: Kostaryka 4:2, Polska 1:0, Ekwador 3:0 (faza grupowa), Szwecja 2:0 (1/8 finału). Najlepsi strzelcy: Miroslav Klose (4 bramki), Lukas Podolski (3).
Argentyna: Wybrzeże Kości Słoniowej 2:1, Serbia i Czarnogóra 6:0, Holandia 0:0 (faza grupowa), Meksyk 2:1 (1/8 finału). Najlepsi strzelcy: Hernan Crespo i Maxi Rodriguez (po 3).
Piotr Skrobisz

"Nasz Dziennik" 2006-06-30

Autor: ab