Wielki bój Radwańskiej
Treść
Agnieszka Radwańska pokonała wczoraj 0:6, 6:2, 6:1 po wspaniałym meczu Francuzkę Marion Bartoli w pierwszej rundzie halowego turnieju tenisistek z cyklu WTA Tour w Stuttgarcie. To kolejny duży sukces 18-letniej krakowianki, która pokazała nie tylko ogromne umiejętności, ale także niezwykły charakter i wolę walki.
To był niesamowity, pełen dramaturgii i zwrotów akcji (wynik tego nie oddaje) pojedynek. Rozpoczął się dla Polki fatalnie. Wyszła na kort jakby bez wiary i przekonania, że może pokonać utytułowaną i mocną rywalkę. Francuzka to przecież w tenisowym świecie postać bardzo znana: finalistka tegorocznego Wimbledonu, sklasyfikowana obecnie na jedenastym miejscu w rankingu. Pierwszy set przebiegł bez historii. Bartoli wygrała go bez najmniejszych problemów, szybko, do zera. Wychodziło jej niemal każde zagranie, Agnieszka popełniała proste błędy. Gdy w drugim secie Francuzka prowadziła 2:0 wydawało się, że losy meczu są rozstrzygnięte. Ale nie! Nagle role się odwróciły. Krakowianka zaczęła grać chwilami rewelacyjnie, nie bała się podejmować ryzyka, wygrywała długie wymiany, stosowała pełen wachlarz zaskakujących uderzeń. Pewna siebie Bartoli z każdą przegraną piłkę traciła rezon i przekonanie o swojej wyższości. A Agnieszka chwytała wiatr w żagle. Wygrała sześć gemów z rzędu, potem dołożyła trzy kolejne w trzecim secie. I w tym momencie zdarzył się gem, którego żadna z tenisistek nigdy nie zapomni. Wspaniała walka, 15 równowag, 25 minut (czyli o minutę więcej niż cały pierwszy set) - na końcu cieszyła się Francuzka, ale to była jedyna jej chwila radości w tym secie. Radwańska szybko odzyskała rytm i w kolejnych gemach nie pozostawiła już rywalce złudzeń. - W pierwszym secie popełniłam wiele błędów, skończył się szybciutko. W drugim i trzecim postanowiłam zagrać inaczej i to przyniosło efekt - powiedziała po meczu szczęśliwa Agnieszka, która w drugiej rundzie zagra z Rosjanką Swietłaną Kuzniecovą.
Pisk
"Nasz Dziennik" 2007-10-03
Autor: wa