Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Większość Hiszpanów nie poszła do urn

Treść

W czasie wczorajszego referendum Hiszpanie opowiedzieli się za ratyfikacją "Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy". Za konstytucją opowiedziało się ponad 70 proc. głosujących, przeciwko niej - poniżej 20. Aż 5 proc. wyborców wrzuciło do urn białe karty, nie opowiadając się za żadną opcją. Przyjęcie eurokonstytucji dokonało się jednak przy stosunkowo niskiej frekwencji. W referendum wzięło udział 42,4 proc. z 34,5 miliona Hiszpanów uprawnionych do głosowania.
Podpisany w październiku ubiegłego roku traktat konstytucyjny ustanawia europejskie superpaństwo kosztem narodowych państw. W praktyce dokument sankcjonuje ekonomiczną i polityczną dominację Niemiec i Francji w Europie. Przyjęcie konstytucji byłoby realizacją przedwojennej idei zdominowanego przez Niemcy europejskiego państwa, o której pisał "Przewodnik Katolicki" już w 1929 roku.
Wczorajszy wynik nie powinien być zaskoczeniem, ponieważ główne siły polityczne w kraju - zarówno rządzący socjaliści, jak i pozostająca w opozycji Partia Ludowa - od początku opowiadały się za przyjęciem eurokonstytucji. Jednak wyniku głosowania nie można było z całą pewnością przewidzieć, gdyż blisko 40 procent Hiszpanów do końca nie wiedziało, czy będzie głosować "za", czy "przeciw". Było tak, dlatego że aż 90 proc. Hiszpanów przyznało, że nie zna tekstu traktatu lub zna go bardzo słabo mimo prowadzonej przez rząd intensywnej kampanii indoktrynacyjnej.
Mimo że większość Hiszpanów nie poszła głosować, dla ważności referendum frekwencja nie miała znaczenia. Zgodnie z hiszpańską ordynacją do przyjęcia traktatu konstytucyjnego wystarczyło, aby za jego przyjęciem opowiedziała się więcej niż połowa wyborców, którzy udali się do urn (50 proc. plus 1).
Podpisany w październiku ubiegłego roku traktat konstytucyjny ustanawia europejskie superpaństwo kosztem interesów państw narodowych, sprowadzając je do rangi pozbawionych znaczenia politycznego jednostek administracyjnych. W praktyce dokument ten sankcjonuje ekonomiczną i polityczną dominację Niemiec i Francji w Europie. Z kolei na płaszczyźnie światopoglądowej eurokonstytucja narzuca narodom Europy sprzeczny z naturą człowieka i niszczący ład społeczny, relatywizm moralny. Komentatorzy podkreślają, że ateistyczny rząd popiera konstytucję, ponieważ jest ona gwarantem narzucenia całemu społeczeństwu deprawującego ustawodawstwa. Z kolei opozycyjna Partia Ludowa uważa, że przyjęcie eurokonstytucji powstrzyma lokalne separatyzmy, na czele z baskijskim i katalońskim.
Hiszpania rozpoczęła wczoraj referendalny maraton w sprawie przyjęcia bądź odrzucenia eurokonstytucji. Obok Hiszpanii referenda przeprowadzi jeszcze dziewięć krajów członkowskich UE: Francja, Luksemburg, Holandia, Portugalia, Dania i Irlandia oraz Polska, Czechy i Wielka Brytania. Pozostałe z dwudziestu pięciu krajów UE wybrały drogę ratyfikacji w parlamentach narodowych. Uczyniły to już Litwa (11 listopada 2004 r.), Węgry (20 grudnia 2004 r.) i Słowenia (1 lutego). Aby traktat wszedł w życie, musi być przyjęty przez wszystkie dwadzieścia pięć państw członkowskich UE w ciągu dwóch lat.
W obawie przed ewentualnymi zamachami terrorystycznymi bezpieczeństwa wokół lokali wyborczych oraz gmachów państwowych strzegło 106 tys. policjantów.
KWM, PAP

"Nasz Dziennik" 2005-02-21

Autor: ab