Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Więcej atutów ma Cracovia

Treść

Pierwotnie mecz ten miał się odbyć 20 sierpnia, ale ze względu na pojedynek Wisły z Panathinaikosem Ateny w eliminacjach Ligi Mistrzów został przełożony na dziś. I, paradoksalnie, można powiedzieć: dobrze dla... Cracovii. Bo trzy miesiące po nieudanym szturmie "Białej Gwiazdy" na bramy LM to "Pasy" znajdują się w dużo wyższej formie, są na fali wznoszącej. I niewykluczone, że 170. derby Krakowa rozstrzygną na swoją korzyść!
Mecze Wisły z Cracovią to kawał historii polskiej piłki. Po raz pierwszy kroniki wspominają o potyczce obu klubów (które w przyszłym roku obchodzić będą stulecie swego istnienia) 20 września 1908 roku. Zakończyła się ona remisem 1:1. Od tej pory nie było roku (z małymi wyjątkami), w którym "Biała Gwiazda" i "Pasy" nie spotykałyby się ze sobą. Wiele meczów było wspaniałych, niezapomnianych i wyjątkowych.
17 października 1943 roku, nie bacząc na śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony niemieckiego okupanta, Wisła z Cracovią zmierzyły się na stadionie Garbarni. Mecz, który obejrzało ponad 10 tysięcy ludzi (to niewiarygodne, zważywszy choćby na to, że Niemcy zakazali Polakom zorganizowanej działalności sportowej), decydował o mistrzostwie Krakowa i... skończył się w atmosferze skandalu. Gdy sędzia Tadeusz Mitusiński podyktował - niesłuszną zdaniem wielu - "jedenastkę" dla "Pasów", wiślacy się wzburzyli. Jeden z nich - Mieczysław Gracz - kopnął arbitra, po chwili na boisko wtargnęli kibice i rozpoczęły się zamieszki, które przeniosły się do centrum miasta. Ale to był w owych czasach absolutny wyjątek. Mecze krakowskich drużyn były bowiem prawdziwymi demonstracjami polskości, przywiązania do narodowej tradycji i kultury.
W 1948 roku odbył się bodaj najważniejszy pojedynek obu zespołów, bo decydujący o mistrzostwie kraju. Wisła i Cracovia zakończyły rozgrywki z identyczną ilością punktów, o tytule miał rozstrzygnąć jeszcze jeden mecz na neutralnym stadionie. Na obiekcie... Garbarni lepsze były "Pasy", które wygrały 3:1.
Od tamtych czasów losy najstarszych istniejących polskich klubów układały się różnie. Bywały lata, że Wisła poznawała smak boisk drugo-, a Cracovia nawet trzecioligowych. Ostatnio jednak karta się odwróciła. "Biała Gwiazda" od 1998 roku rządzi w naszej lidze, zdobywając aż pięć tytułów mistrzowskich i dwa wicemistrzowskie. "Pasy" w ubiegłym sezonie po wielu latach wróciły do ekstraklasy i od razu zajęły wysokie 5. miejsce. Obecnie obie ekipy znajdują się na samym szczycie ligowej tabeli. Co prawda otwiera ją stołeczna Legia, ale za nią są już krakusy.
Dzisiejszy pojedynek nabiera tym samym większego wymiaru. To nie tylko starcie klubów tworzących historię polskiej piłki, ale i nadających jej aktualny kształt. Starcie, które może nawet przesądzić o mistrzostwie jesieni!
Jeszcze niedawno, choćby w sierpniu, kiedy planowo miał się odbyć mecz, zdecydowanym faworytem byłaby Wisła. Podopieczni (wówczas) Jerzego Engela znajdowali się w dużo wyższej formie, poza tym szkoleniowiec miał do dyspozycji Tomasza Frankowskiego i Kalu Uche. Teraz tych graczy w Wiśle nie ma, tymczasowy trener Tomasz Kulawik musi się borykać z rozbitą, znajdującą się zupełnie bez formy drużyną (a do tego niemającą charakteru i woli walki w sobie), która w niczym nie przypomina teamu z minionych lat czy choćby nawet początku sezonu. Co innego Cracovia. Ona pod wodzą trenera Wojciecha Stawowego (co za szczęście, że w trudnych chwilach prezesi powstrzymali się od jego zwolnienia) notuje nieustanne postępy, z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej, efektowniej i skuteczniej. Być może zabrzmi to niewiarygodnie, ale to "Pasy" mają za sobą więcej atutów! Mogą postarać się o wielką niespodziankę i pokonać odwiecznego rywala na jego boisku! Bo są w formie, w przeciwieństwie do Wisły prezentują się doskonale pod względem fizycznym i psychicznym. Za "Białą Gwiazdą" przemawia atut własnego boiska i... w zasadzie nic więcej.
Czy zatem 170. derby Krakowa zakończą się sukcesem Cracovii?
Piotr Skrobisz

"Nasz Dziennik" 2005-11-22

Autor: ab