Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wbrew faktom

Treść

Sejm przyjął wczoraj sprawozdanie z działalności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Posłowie opozycji uważają, że w ten sposób rządząca większość przeszła obojętnie wobec upartyjnienia mediów publicznych.
Sejm przyjął sprawozdanie z działalności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za ubiegły rok głosami SLD, UP, PSL i PLD. Przeciwko opowiedziały się PO, PiS, Samoobrona, LPR oraz koła RK-N, PP i ROP.
Podkomisja nadzwyczajna, wyłoniona z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, rozpatrzyła wczoraj poprawki do projektu uchwały do sprawozdania z działalności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za ubiegły rok. Posłowie przyjęli 4 z 7 propozycji zgłoszonych przez ugrupowania opozycyjne: Ruch Katolicko-Narodowy oraz Prawo i Sprawiedliwość.
Podkomisja nie przyjęła jednak najważniejszej poprawki posła Antoniego Stryjewskiego (RK-N), która dotyczyła odrzucenia sprawozdania Rady. W opinii posła, przyjęcie dokumentu Rady przez Sejm będzie świadczyć o bezkrytycznym stanowisku Izby wobec problemu, jakim jest upartyjnienie mediów publicznych.
- Świadczy to tylko o kontynuacji dotychczasowej polityki KRRiT, która podejmuje politykę Okrągłego Stołu - mówił Stryjewski.
Podkomisja odrzuciła też poprawkę zgłoszoną przez posła Tadeusza Cymańskiego (PiS), w której wzywa się Sejm do krytycznej oceny nadzoru KRRiT w sprawie polityki programowej publicznych mediów. Zdaniem posła, Rada stosowała zbyt małe kary i restrykcje wobec tych nadawców, którzy emitowali programy lansujące "model życia zdominowany zabawą i brakiem odpowiedzialności". Ustawa o radiofonii i telewizji z 29 grudnia 1992 roku zakazuje m.in. reklamy, która przedstawiałaby dzieci i młodzież w niebezpiecznych sytuacjach czy też pozbawiałaby ich pozytywnych wzorców wychowawczych. Według Cymańskiego, zasada ta nie jest zachowywana, a nadawcy takich programów nie ponoszą żadnej odpowiedzialności.
W jego opinii, Sejm powinien przedsięwziąć odpowiednie kroki wobec osób, które dopuściły do nadawania takich programów. Zwłaszcza że zarówno ustawa o KRRiT, jak i Konstytucja zabraniają emisji programów, które zagrażają moralnemu czy psychicznemu zdrowiu niepełnoletnich, czy audycji, które naruszają chrześcijański system wartości.
- Sejm powinien pokazać, że w Polsce wymaga się wypełniania prawa przede wszystkim od urzędów wysokiej rangi - mówił Cymański.
Podkomisja nie przyjęła też propozycji zakładającej, iż KRRiT ma obowiązek egzekwować od nadawców publicznych transmisję na żywo obrad Sejmu. Zdaniem opozycji, to kolejny przykład naruszenia ustawy zasadniczej, która mówi, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne.
Komisja przyjęła natomiast poprawki zobowiązujące KRRiT do skuteczniejszego egzekwowania od nadawców przepisów w zakresie ochrony społeczeństwa przed propagowaniem przemocy, brutalności, wulgarności i pornografii oraz wypełniania ich misji programowej, a także propagowania polskiej kultury i historii. Zaakceptowano też zmianę dotyczącą zobowiązania Rady do zapewnienia równego dostępu do mediów elektronicznych środowiskom politycznym i społecznym.
Anna Raszkiewicz



O działalności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z Mariuszem Grabowskim, posłem Koła Poselskiego Porozumienia Polskiego, rozmawia Anna Raszkiewicz

Twierdzi Pan, że obecny skład Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nie gwarantuje niezależności politycznej publicznych mediów.
- W moim przekonaniu skład ten nie gwarantuje żadnego odpartyjnienia mediów publicznych. Duży udział w składzie Rady miały zawsze środowiska związane ze środowiskiem lewicowym liberalnym. I do tej pory nic się nie zmieniło. Większość jej członów stanowią przedstawiciele obecnej koalicji, która jest nieprzychylna takim rozgłośniom, jak Radio Maryja czy telewizja TRWAM. A to z kolei może rzutować w przyszłości na wyznaczenie linii programowej KRRiT.
Warto tu przypomnieć, że jeszcze niedawno przewodnicząca Rady Danuta Waniek w jednym z programów telewizyjnych zastrzegała, że gdyby nadanie koncesji telewizji TRWAM zależało tylko od niej, nigdy by do tego nie doszło.
O sposobie wyboru Rady decyduje obecna ustawa o radiofonii i telewizji z 29 grudnia 1992 r. Zakłada ona, że czterech członków Rady powołuje Sejm, dwóch Senat, a trzech prezydent. Ustawa przewiduje, że są oni powoływani na 6-letnią kadencję, przy czym co dwa lata możliwa jest zmiana dwóch spośród tych osób.

Czy, Pańskim zdaniem, rotacyjny skład Rady może być gwarantem jej obiektywnego działania?
- Moim zdaniem, nie gwarantuje to żadnej obiektywności, dlatego że członkowie Rady są zawsze powoływani z klucza partyjnego. A przecież od lat obie izby parlamentarne, czyli Sejm i Senat, są upartyjnione. Większość stanowi teraz lewica. Wyobraźmy sobie teraz taki mechanizm: jest 9 członków Rady, w tym 7 lewicowych i 2 prawicowych. I tym ostatnim kończy się akurat kadencja. Można wtedy przewidzieć, że na ich miejsce Sejm w obecnym składzie wybierze kolejnych dwóch kandydatów swojej opcji politycznej.
Bardziej sprawiedliwe byłoby więc, gdyby wszyscy członkowie Rady byli powoływani naraz. Wtedy istniałaby szansa, że w jej skład wejdą kandydaci różnych ugrupowań. Jest to bardzo ważne, gdyż członkowie Rady pełnią bardzo ważną rolę w państwie. Mają wpływ na charakter programów lansowanych przez publiczne media i dlatego nie mogą być poddawani naciskom politycznym. Tymczasem dzieje się inaczej. Ponadto w sytuacji, gdy rynek mediów tworzą wielkie koncerny medialne, decyzje KRRiT dotykają wielkich interesów i wielkich pieniędzy.

Czy szansą na zmianę sytuacji byłaby nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji?
- Oczywiście. Obecny model daje KRRiT bardzo szerokie kompetencje. Jak już wcześniej mówiłem, obecna ustawa zakłada wybór jej członków przez parlament, który jest zdominowany przez lewicę, i w związku z tym wybór nie gwarantuje żadnej obiektywności. Należałoby przede wszystkim zmienić mechanizm wyboru członków Rady. Można się na przykład zastanowić nad wyborem składu KRRiT w wyborach powszechnych.
Ponadto należy też podkreślić, że ustawa gwarantuje, iż jej członkowie są właściwie nieodwoływalni. To, czy skład Rady ma ulec zmianie, zależy od przyjęcia lub odrzucenia rocznego sprawozdania KRRiT jednocześnie przez trzy organy: Sejm, Senat i prezydenta. A małe są szanse, aby te trzy ciała polityczne się zgrały.
Dziękuję za rozmowę.
Nasz Dziennik 13-06-2003

Autor: DW