Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wayne Rooney!!!

Treść

Francja (z 7 punktami na koncie) i Anglia (6) awansowały z grupy B do ćwierćfinałów piłkarskich mistrzostw Europy. Wczoraj wieczorem "Trójkolorowi" pokonali 3:1 Szwajcarię, zaś Wyspiarze po kolejnym popisowym występie 18-letniego Wayne'a Rooneya wygrali 4:2 z Chorwatami. W 1/4 finału Francuzi zagrają z Grecją, a Anglicy z Portugalią. Ten drugi pojedynek zapowiada się ekscytująco.
Chorwaci, by awansować do ćwierćfinału, musieli wygrać. I rozpoczęli znakomicie - już w 5. min Niko Kovac w zamieszaniu podbramkowym zdobył pierwszą bramkę. Od tego momentu grali bardzo spokojnie, rozważnie, długo rozgrywali piłkę. Anglicy nieco zawodzili, nie potrafili stworzyć sobie dogodnej strzeleckiej sytuacji. W 38. min mogło być 2:0, ale David James obronił silne uderzenie Dado Prso. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą... Chwilę później był już remis. Tomislav Butina odbił co prawda uderzenie Michaela Owena, ale był bezradny wobec dobitki głową Paula Scholesa. W doliczonym czasie pierwszej połowy Chorwatów dobił niesamowity młodzian, Wayne Rooney. Rozgrywający wyśmienitą partię 18-latek potężnie huknął z 18 m i piłka przy słupku wpadła do bramki. 2:1 - w tym momencie Anglicy byli w ćwierćfinale. I mieli sporą zaliczkę.
Po przerwie zaatakowali Chorwaci, ale groźniejsi byli Wyspiarze. Swą szansę miał Owen, wreszcie w 68. min ponownie wielką klasę pokazał Rooney, który w sytuacji sam na sam po profesorsku pokonał Butinę. Mecz zdawał się rozstrzygnięty. W 73. min zawodnikom z Bałkanów nadzieję przywrócił Igor Tudor, który bardzo ładnie i skutecznie uderzył głową. Pięć minut później Frank Lampard po ładnej indywidualnej akcji ustalił wynik na 4:2.
W pojedynku Francja - Szwajcaria faworyt był jeden i miał pewnie i bez większych problemów sięgnąć po komplet punktów. Niespodziewanie jednak skazani na pożarcie Szwajcarzy wspięli się na wyżyny umiejętności i szczególnie w pierwszej połowie pokazali kawałek naprawdę dobrego futbolu. Już w 6. min mogli prowadzić, ale Hakan Yakin minimalnie chybił. Ten sam piłkarz dziesięć minut później groźnie uderzył z rzutu wolnego. W 20. min wszyscy raz jeszcze przekonali się, jak wielką rolę w zespole "Trójkolorowych" odgrywa Zinedine Zidane. Najlepszy piłkarz świata wykorzystał dośrodkowanie Roberta Piresa i głową strzelił swego trzeciego gola na Euro 2004. Kilka chwil później Thierry Henry fatalnie spudłował w świetnej sytuacji, Szwajcarzy ruszyli z kontrą, piłkę otrzymał Johann Vonlanthen i wyrównał. Urodzony 1 lutego 1986 roku napastnik PSV Eindhoven został tym samym najmłodszym strzelcem w historii finałów mistrzostw Europy. Miano to odebrał Rooneyowi. Po przerwie padły dwa gole, strzelecką niemoc przełamał Henry.
Dziś na Euro 2004 o awans walczyć będą drużyny z grupy C - Dania zmierzy się ze Szwecją, Włosi z Bułgarią.
Pisk
Nasz Dziennik 22-06-2006

Autor: DW