Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Waszyngton ukradł irackie miliardy?

Treść

W USA wybuchł nowy skandal wokół amerykańskiej administracji okupacyjnej w Iraku. Tym razem chodzi o "wyciek" miliardów dolarów z funduszu przeznaczonego na odbudowę tego państwa. Jak się okazuje, najskuteczniej "zrekonstruowany" został plan wydatków przeznaczonych na odbudowę Iraku. Amerykański demokrata Henry Waksman, członek Komisji Izby Reprezentantów ds. Reform Rządowych USA, doniósł bowiem o finansowych machinacjach władz okupacyjnych do niedawna zainstalowanych w Bagdadzie.
Fakty przedstawione przez Waksmana wywołują poważne obawy co do uczciwości amerykańskich namiestników. Stawia on pytanie, czy nie roztrwoniono bezprawnie dochodów z wydobycia ropy naftowej Iraku na "nieznane cele". Po agresji wojsk amerykańskich na Irak został utworzony fundusz rozwoju tego państwa. Jego istnienie miało zapobiec niekontrolowanemu wyciekowi pieniędzy w niepowołane ręce. Zanim 28 czerwca 2004 r. został utworzony rząd tymczasowy, funduszem zarządzała administracja koalicyjna w praktyce wykonująca głównie zalecenia amerykańskich władz okupacyjnych. W ciągu ostatniego miesiąca funkcjonowania amerykańskiego aparatu w Iraku USA nie wydały ani centa na odbudowę tego państwa. Działo się to wówczas, gdy Amerykanie w mediach rozgłaszali opinii publicznej, iż w Iraku nie zajmują się niczym innym jak tylko odbudową podbitego przez siebie kraju. Statystyki prowadzone przez Biały Dom świadczą nieubłaganie, że z pieniędzy dysponowanych przez USA nie wydano w tym czasie ani centa na rozwój ochrony zdrowia i gospodarki komunalnej Iraku.
Jak podaje brytyjska gazeta "The Guardian" (20.07), Waksman ustalił, że "w ciągu ostatniego miesiąca przed przekazaniem władzy rządowi tymczasowemu z funduszu rozwoju Iraku podjęto 1 miliard USD na niesprecyzowane cele w sferze bezpieczeństwa". Od administracji Iraku nie dotarła żadna informacja o tym, na co miała być przeznaczona tak pokaźna kwota.
Waksman jest zaniepokojony tym, że były szef administracji koalicji Paul Bremer mógł próbować sankcjonować pobranie z irackich funduszy naftowych dodatkowych 4,6 mld USD już po przekazaniu władzy Irakijczykom. Jego oskarżenia wzmacniają oceny komisji przesłuchań ds. funduszu, dla której irackie konto było "otwarte dla oszustw" i jest "pozbawione przejrzystości". "Łącznie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy istnienia koalicyjna administracja wyasygnowała na różne cele ponad 6 mld USD należących do Iraku" - pisze brytyjska gazeta.
Amerykański polityk stawia również otwarcie pytanie, czy urzędnicy administracji koalicyjnej nie utrudniali pracy kontrolerom z firmy KPMG wynajętej przez ONZ-owską Międzynarodową Radę Konsultacyjną i Monitoringu. Waksman pyta również, dlaczego Biały Dom "nie mógł odpowiedzieć na liczne interpelacje Rady o uzyskanie informacji nt. wypłaty dla teksaskiej kompanii naftowej Halliburton [kierowanej wcześniej przez wiceprezydenta Dicka Cheney'a - przyp. red.] ok. 1,5 mld USD".
Obecnie w ONZ analizowany jest problem konieczności przeprowadzenia możliwie dokładnego śledztwa w sprawie działalności administracji okupacyjnej w Bagdadzie.
Śledztwo Waksmana może mieć podstawowe znaczenie dla zbliżającej się prezydenckiej kampanii wyborczej w USA.
Waldemar Moszkowski


--------------------------------------------------------------------------------


"WP": USA brakuje pieniędzy na okupację Iraku
Wojna na kredyt
Amerykańska armia wydała już w tym roku większość z 65 miliardów USD, które Kongres przeznaczył na okupację Iraku i obecność w Afganistanie - poinformowała amerykańska gazeta "Washington Post". Dowództwo stara się obecnie uzyskać od Departamentu Obrony ponad 12 mld USD, które potrzebne są na sfinansowanie okupacji do końca bieżącego roku.
Raport w sprawie finansowej sytuacji amerykańskich wojsk w Iraku i Afganistanie wydało Rządowe Biuro ds. Rozliczeń (GAO), które jest niezależnym ciałem amerykańskiego Kongresu. Biuro ostrzegło, że obecne koszty amerykańskiej okupacji Iraku są zastraszająco wysokie. GAO zwróciło także uwagę, że jedynym sposobem ratunku sytuacji finansowej amerykańskich wojsk w Iraku jest przesunięcie wydatków w Departamencie Obrony.
Jeśli by rzeczywiście doszło - zdaniem "Washigton Post" - do takich przesunięć, odbyłoby się to kosztem sytuacji finansowej amerykańskiej armii stacjonującej w innych częściach świata, jak i w samych Stanach Zjednoczonych. Pieniądze te pochodziłyby z cięć wydatków na takie cele, jak szkolenie czy zatrudnienie żołnierzy w zagranicznych bazach. Raport GAO zaprzecza też stanowisku administracji waszyngtońskiej, która wielokrotnie zapewniała, że pieniędzy nie zabraknie.
JS
Nasz Dziennik 27-07-2004

Autor: DW