Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wandale muszą zapłacić

Treść

Nie wiadomo, czy ustawa nowelizująca kodeks karny i wprowadzająca przyspieszony 24-godzinny tryb orzekania przez sądy wobec schwytanych na gorącym uczynku sprawców czynów chuligańskich zostanie przyjęta w tym tygodniu przez Sejm. Rząd nie zdecyduje się poddać projektu ustawy pod głosowanie, jeśli nie będzie miał zapewnionej większości pozwalającej na przyjęcie ustawy. Zdaniem polityków Prawa i Sprawiedliwości, winę za opóźnienie ponosi Platforma Obywatelska, która zgłosiła poprawkę do ustawy.
O przyjęciu lub odrzuceniu nowelizacji do ustawy Kodeks karny, wprowadzającej przyspieszony tryb orzekania przez sądy w przypadku sprawców czynów chuligańskich i tzw. lekkich przestępstw, Sejm miał decydować już we wrześniu. Najpierw jednak projekt ustawy nie trafił pod obrady z przyczyn proceduralnych, później, podczas ostatniego posiedzenia Sejmu, został w ostatniej chwili wycofany przez rząd, ponieważ z koalicji usunięto Samoobronę, a PiS obawiało się, że w akcie zemsty to ugrupowanie wspólnie z SLD i PO zagłosuje przeciwko rządowemu projektowi ustawy. Platforma - jak deklarował publicznie Donald Tusk - ideę przyspieszonego orzekania przez sądy popiera, jednak robi wszystko, by ustawa nie została przyjęta przed wyborami samorządowymi. Gdyby bowiem weszła w życie jeszcze jesienią, stanowiłaby poważny atut w kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości, dając politykom tej partii argument "poprawiliśmy bezpieczeństwo".

Potrzebna jest większość
Nowelizacja może trafić pod obrady i głosowanie Sejmu jeszcze w tym tygodniu, jednak tylko pod warunkiem, że PiS uda się zawiązać większościową koalicję pozwalającą na odrzucenie poprawki zgłoszonej przez Platformę Obywatelską. Zdaniem posła Arkadiusza Mularczyka (PiS), posła sprawozdawcy tej ustawy - przyjęcie tej poprawki oznaczałoby marginalizowanie i wywrócenie do góry nogami zmian w kodeksie karnym. - Według naszego projektu przyspieszony tryb orzekania przez sądy dotyczyłby sprawców wszystkich czynów zagrożonych karą do dwóch lat pozbawienia wolności. Platforma chce, by dotyczyło to tylko osób zagrożonych karą do roku więzienia. To zmniejszałoby o jakieś 80 procent liczbę spraw, którymi sąd zajmowałby się w ciągu 24 godzin - mówi poseł Mularczyk. - Chcemy przecież, by wymiar sprawiedliwości funkcjonował sprawnie i szybko, więc taka poprawka jest mocno szkodliwa - dodaje.

Przyspieszone orzekanie od grudnia
Zapewnienie większości dla koalicji rządzącej w Sejmie i przyjęcie ustawy nowelizującej kodeks karny jeszcze podczas tego posiedzenia Sejmu oznaczałoby, że sądy zaczęłyby orzekać w przyspieszonym trybie najprawdopodobniej już w grudniu bieżącego roku. W przyspieszonym trybie mają być sądzeni ci, którzy dopuścili się np. zniszczenia mienia, gróźb karalnych, znieważenia funkcjonariuszy, naruszenia nietykalności cielesnej, a także nietrzeźwi sprawcy wypadków drogowych. W takich przypadkach prokuratura i policja będą miały 48 godzin na to, by przekazać zatrzymaną osobę do dyspozycji sądu i sformułować wniosek, który zastąpi akt oskarżenia. Sąd będzie miał dobę na wydanie wyroku. Jeżeli w ciągu 48 godzin zatrzymana osoba nie zostanie przekazana do dyspozycji sądu wraz z wnioskiem o rozpoznanie jej sprawy w trybie przyspieszonym, zostanie zwolniona, zaś sąd zadecyduje jedynie o ewentualnym środku zapobiegawczym.
Wojciech Wybranowski

"Nasz Dziennik" 2006-10-10

Autor: wa