Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wałęsówna pozwała "Arcana"

Treść

"Ojciec nigdy nie był PRL-owskim agentem SB, TW 'Bolek' czy też jakimkolwiek innym agentem" - stwierdza w pozwie do krakowskiego sądu córka Lecha Wałęsy Anna Domińska. Pozywa spółkę Arcana, która wydała książkę Pawła Zyzaka "Lech Wałęsa. Idea i Historia", twierdząc, że zostały naruszone jej dobra osobiste.

Córka Wałęsy w uzasadnieniu pozwu stwierdza, że książka narusza jej dobra osobiste, jakimi są jej sfera uczuciowa wyrażająca się szacunkiem i miłością do osoby ojca oraz poczucie godności osobistej. Dlatego domaga się zamieszczenia przeprosin w ogólnopolskim dzienniku za wszystkie nieprawdziwe i obraźliwe sugestie pod adresem jej ojca. Domińska chce również 20 tys. zł tytułem zadośćuczynienia na rzecz Fundacji "Sprawni Inaczej" w Gdańsku.
Jak się okazuje, pozew został przygotowany przez krakowskiego adwokata Ryszarda Rydigera. Rydiger kilka miesięcy temu sam złożył pozew przeciwko wydawnictwu. Domińska chce, aby jej pozew dołączono do tamtego wniosku.
Przedstawiciele Arcanów reagują spokojnie. - Można się go było spodziewać, także poczekamy spokojnie, jaki to jest pozew, a jakiej treści - mówi nam prezes wydawnictwa Zuzanna Dawidowicz.
- Książka nie została napisana na niczyje zlecenie, ja nie zawierałam umowy z Zyzakiem, w której to umowie byłoby, że ja zlecam napisanie książki o Lechu Wałęsie - argumentuje. Przypomina, że była to jego praca magisterska i została dobrze udokumentowana, nie tylko przez jej autora, ale i przez dziennikarzy, którzy poszli jego śladem. - Książka ma bardzo dobre dwie recenzje profesorskie, została obroniona na Uniwersytecie Jagiellońskim i jest to wersja pracy magisterskiej, a nie wersja pracy poprawionej pod dyktando Arcanów - dodaje.
Autor książki uważa, iż "takie pozwy mają prawo istnienia w demokratycznym kraju, ale inną sprawą jest, czy sądy tego typu sprawami będą się na poważnie zajmować". - Moja rodzina czuła się oburzona tym, jak większość polskich dziennikarzy potraktowała moją osobę w sprawie związanej z moją publikacją, ale nikomu nie przyszło do głowy, żeby składać pozew przeciwko panu Tomaszowi Lisowi czy pani Monice Olejnik - podkreśla Zyzak.
- Mam nadzieję, że polski sąd nie powtórzy zachowania sądu w Moskwie, który przyjął pozew od wnuka Stalina, który broni dobrego imienia swojego dziadka, bo przecież to jest kompletny absurd, że Lech Wałęsa groził sądem, a teraz do walki wysyła swoją córkę, która - jak rozumiem
- będzie zapłakana i nie będzie mogła z siebie słowa wydobyć, ale będzie żądała, żeby książkę zablokować. To jest śmieszne i ponure - ocenia redaktor Krzysztof Wyszkowski.
Zenon Baranowski
"Nasz Dziennik" 2009-10-17

Autor: wa