W poszukiwaniu większości
Treść
W czwartek Prawo i Sprawiedliwość ma wrócić do negocjacji nad utworzeniem większościowej koalicji. Ilu głosów brakuje do 231 mandatów? Zgodnie z arytmetyką - 13. Ale np. zdaniem Marka Kuchcińskiego - już tylko 8. Tak czy inaczej pełne bezpieczeństwo gabinetowi Kazimierza Marcinkiewicza i propozycjom nowej koalicji da jedynie jedno z trzech rozwiązań: albo do rządu wejdą kluby PSL lub LPR, albo świeżo utworzone Narodowe Koło Parlamentarne stanie się klubem.
Dopiero po uroczystościach Święta 3 Maja Prawo i Sprawiedliwość wznowi rozmowy nad tworzeniem większościowej koalicji. Choć politycy tej partii mówią o przekonywaniu PSL i LPR do wejścia do koalicji rządowej, to jednak dystans Jarosława Kaczyńskiego wobec podjęcia rozmów z Romanem Giertychem jest znaczący. Szef klubu PiS Przemysław Gosiewski mówi o utworzeniu 270-osobowej większości (a więc i z PSL, i LPR), ale takich wariantów podawał w minionych tygodniach już dziesiątki.
- Będziemy rozmawiać z tymi, którzy są gotowi rozmawiać z Prawem i Sprawiedliwością - mówi Jarosław Kaczyński.
Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych tygodni dojdzie do stworzenia rzeczywiście większościowej koalicji - wtóruje mu premier Kazimierz Marcinkiewicz, który również pojawił się na wyjazdowym posiedzeniu klubu PiS w podwarszawskim Ożarowie. Choć szef rządu tłumaczy, że ustalenie terminu rekonstrukcji gabinetu na 5 maja jest jedynie wykorzystaniem pierwszego wolnego terminu, to nietrudno odnieść wrażenie, że to raczej tydzień wyczekiwania na poszerzenie koalicji.
- Podpisana umowa koalicyjna to twarda podstawa do szerszego porozumienia niż tylko PiS i Samoobrony, ale również z LPR i PSL - tłumaczy Gosiewski.
Która z partii odpowie pozytywnie na ten apel? Kaczyński, pytany o szanse, mówi, że to pytanie do ludowców. A co z Ligą?
- To jest w tej chwili moment przedwczesny, jeśli chodzi o tego typu deklaracje z mojej strony - mówi prezes PiS.
Choć Roman Giertych zapewnia, że długi weekend spędza w Warszawie i jest gotowy na rozmowy, wydaje się, że nikt nie zamierza go w tej sprawie indagować.
Rząd po czwartku
Prawo i Sprawiedliwość liczy raczej na to, że kolejna grupa posłów odejdzie z LPR. W głosowaniu nad wotum nieufności dla ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela troje głosowało inaczej niż cały klub: Edward Ośko, Halina Murias i Elżbieta Ratajczak.
- Być może kolejna grupa dojrzeje do tego, że polityka Romana Giertycha i jego pretorii prowadzi Ligę na manowce polityki - mówi nam Bogusław Kowalski, od piątku już oficjalnie członek Narodowego Koła Parlamentarnego.
Rekonstrukcja rządu nastąpi dopiero 5 maja i praktycznie do tego dnia każdy ruch w rządzie jest możliwy. Pewne jest jedynie to, że Andrzej Lepper zostanie wicepremierem i ministrem rolnictwa. Samoobrona dostanie również resort pracy i polityki społecznej, który obejmie najpewniej obecna doradczyni szefa partii Anna Kalata. Jaki trzeci resort dostanie Samoobrona? Tutaj wymienia się najczęściej dwie możliwości: budownictwo lub gospodarkę morską. Oba ministerstwa miałyby zostać wydzielone z obecnego resortu transportu i budownictwa, a kandydatem Samoobrony na ministra gospodarki morskiej i rybołówstwa jest Antoni Jaszczak. Czy i jakie ministerstwo dostanie NKP? Nieoficjalnie mówi się o tym, że Kowalski będzie sekretarzem stanu w resorcie transportu rządzonym przez Jerzego Polaczka.
Ale w prywatnych rozmowach z czołowymi politykami PiS wyczuwa się duży respekt dla grupy, która opuściła szeregi LPR. Nie ukrywają, że to, w jaki sposób zostaną potraktowani, może być swoistym "papierkiem lakmusowym" dla innych grup, które mogłyby opuścić Ligę, PSL czy nawet PO. Ta funkcja dla Kowalskiego była też przewidywana w razie obecności ludowców w rządzie. Skoro ich nie ma, możliwe, iż nowa formacja otrzyma jednak stanowisko ministra konstytucyjnego. Jak udało nam się dowiedzieć, mogłoby to być ministerstwo gospodarki morskiej.
- Nie ma sensu tworzenie resor tów po to, by rozdawać stanowiska, ale jest sens tak organizować pracę rządu, by problemy, które są ważne, wyodrębniać i realizować w sposób najlepiej zorganizowany - mówi premier.
- Gospodarka morska wraz z rybołówstwem kiedyś musi się wreszcie doczekać nie tylko programu, bo taki mamy, ale także dobrej realizacji - dodaje Marcinkiewicz.
Powrót do rozmów
Czy PSL wróci do rozmów z PiS? Ludowców namawia do tego PSL-Piast, czyli formacja dopiero co założona przez Zdzisława Podkańskiego, Zbigniewa Kuźmiuka i Janusza Wojciechowskiego.
"Jeszcze jako członkowie PSL, nie zważając na wewnątrzpartyjne szykany, przecieraliśmy szlaki dla udziału Stronnictwa w tej koalicji i w imię odpowiedzialności za Polskę wzywaliśmy do jej zawarcia" - napisali w oświadczeniu. Dodają, że "raz jeszcze okazało się, że PSL jest gotowe do koalicji rządowej z każdym, pod warunkiem że nazywa się on SLD".
Czy w przypadku fiaska stworzenia większości mogą nas czekać wcześniejsze wybory? Wydaje się, że jest to mało realne rozwiązanie i PiS zdecyduje się na nie jedynie wówczas, gdy przegra jakieś strategiczne głosowania. Jurgiela udało się obronić, ale w ciągu najbliższych tygodni czeka nas przyjęcie ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym czy głosowanie wniosku o odwołanie marszałka Marka Jurka. Wówczas możliwa będzie dymisja rządu. Ale wcześniej na pewno PiS ponownie spróbuje skrócenia kadencji Sejmu. Poparcie takiego wniosku w takich okolicznościach zapowiedziała wstępnie Samoobrona. Nie wyklucza tego również PO.
Ale dziś Donald Tusk ma inne kłopoty. Usunięcie z partii Pawła Piskorskiego wywołało spore wątpliwości dużej grupy posłów. Z drugiej strony podniosło się też larum w sprawie Julii Pitery, dotyczącej wywlekania problemów partii przed kamerami telewizyjnymi. W piątek z funkcji szefa mazowieckiej PO zrezygnował Łukasz Abgarowicz, którego dzieci kupiły ziemię pod las w sąsiedztwie włości Pawła Piskorskiego. Abgarowicz wprawdzie nie został usunięty z partii, ale to może być tylko kwestia czasu. Władze partii mają podobno gotową listę osób powiązanych z Piskorskim, które mogą zostać wyrzucone jeszcze przed kongresem zapowiadanym na 21 maja.
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2005-04-29
Autor: mj