Przejdź do treści
Przejdź do stopki

W obliczu zakłamania i arogancji

Treść

W związku z kłamliwym zinterpretowaniem przez Rosję postanowień konferencji jałtańskiej prezydent Litwy Valdas Adamkus nie podjął jeszcze decyzji w sprawie udziału w uroczystościach z okazji 60. rocznicy zwycięstwa nad faszystowskimi Niemcami, które odbędą się 9 maja w Moskwie. Szef państwa swą decyzję zamierza ogłosić w marcu, jednak wcale nie jest pewne, że będzie ona pozytywna. Wśród mieszkańców Litwy przeważa opinia, że prezydent nie powinien jechać do Moskwy.
Jutro sejmowa delegacja udaje się z dwudniową wizytą do Moskwy, gdzie m.in. zamierza wyjaśnić szczegóły obchodów Dnia Zwycięstwa, a także przedstawić stanowisko Litwy w tej kwestii.
Przyczyną wahań prezydenta jest kłamliwe zinterpretowanie przez Rosję okoliczności zakończenia drugiej wojny światowej. - Zakończenie wojny z jednej strony jest zwycięstwem nad faszyzmem, z drugiej - to początek naszej okupacji. Dlatego właśnie ocena tego wydarzenia jest tak bardzo skomplikowana i problematyczna - powiedział wczoraj przewodniczący sejmowego komitetu spraw zagranicznych Justinas Karosas. W marcu sejm Litwy zamierza wydać oświadczenie w sprawie rocznicy i jej obchodów.
W ubiegłym tygodniu o nieprzyjmowanie zaproszenia Putina zaapelowało 50 litewskich historyków. Wcześniej zrobiła to sejmowa opozycja - konserwatyści i liberalni centryści, a także inne mniejsze partie narodowo-prawicowe. Podkreślają oni, że uczestnicząc w moskiewskich uroczystościach Dnia Zwycięstwa nad faszyzmem, Litwa pośrednio wyrazi aprobatę dla sowieckiej okupacji i przestępstw komunistycznego totalitaryzmu.
Jednak Rosja nie zamierza pójść na żadne ustępstwa w kwestii interpretacji postanowień konferencji jałtańskiej, w wyniku której Polska utraciła ziemie wschodnie, a całej Europie Wschodniej narzucono na pół wieku brutalną dominację sowiecką. W sobotę departament informacji i prasy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej w swoim komentarzu zarzucił Polsce i państwom bałtyckim fałszowanie historii poprzez "podejmowanie prób wypaczania wyników konferencji jałtańskiej", na której w lutym 1945 r. spotkali się przywódcy głównych państw koalicji antyhitlerowskiej. "Właśnie w Jałcie mocarstwa sojusznicze potwierdziły pragnienie, by Polska była silna, wolna, niezawisła i demokratyczna. W wyniku uregulowań jałtańsko-poczdamskich Polska zyskała istotne powiększenie terytorium na północy i zachodzie. Jej bezpieczeństwo zagwarantowały nie tylko Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, ale także ZSRS. (...) grzechem jest skarżenie się na Jałtę przez naszych polskich partnerów" - czytamy w sobotnim komentarzu departamentu informacji rosyjskiego MSZ.
Pomimo że oświadczenie to jest całkowicie nieprawdziwe i na wskroś bezczelne, polskie MSZ nie zamierza zająć żadnego oficjalnego stanowiska w tej sprawie.
KWM

"Nasz Dziennik" 2005-02-16

Autor: ab