Przejdź do treści
Przejdź do stopki

W interesie eurolewicy

Treść

Premier Belka na szczycie w Brukseli będzie prezentował nie polskie, lecz wyłącznie lewicowe stanowisko w sprawie unijnej konstytucji - twierdzi opozycja. Postkomuniści nie dopuścili do debaty w Sejmie nad polską strategią w tej sprawie.

Marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz nie dopuścił wczoraj do debaty w Sejmie, wbrew opinii opozycji na konwencie seniorów nad stanowiskiem w sprawie eurokonstytucji, jakie ma zająć rząd na trwającym właśnie szczycie UE w Brukseli. Wniesiony dzień wcześniej przez Marka Kotlinowskiego (LPR) projekt uchwały na ten temat nie został rozpatrzony przez Izbę. Lewica storpedowała też podjęcie kwestii dalszych losów eurokonstytucji na środowym posiedzeniu sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej. Zwołane wczoraj, po interwencji opozycyjnych parlamentarzystów, posiedzenie tejże komisji nie usatysfakcjonowało posłów. Goszczący na nim minister spraw zagranicznych Adam Daniel Rotfeld "kluczył i odpowiadał wymijająco" - ocenił szef KP LPR. Próba przyjęcia wspólnego stanowiska komisji, polegającego na bezterminowym zawieszeniu procedury ratyfikacji traktatu konstytucyjnego UE, nie powiodła się. Taka sama liczba posłów głosowała za i przeciwko (17:17). - Premier jedzie do Brukseli bez mandatu do reprezentowania jednolitego stanowiska Polski, jest jedynie wyrazicielem opinii lewicy - twierdzi Kotlinowski.
Przypomnijmy, że rząd zamierza opowiedzieć się w Brukseli za kontynuacją procesu ratyfikacji eurokonstytucji. Chce także doprowadzić do powtórzenia referendów we Francji i Holandii. Zapowiedział to w środę prezydent Aleksander Kwaśniewski po spotkaniu z szefem rządu i marszałkami Sejmu i Senatu. Postkomuniści obawiają się, że ewentualne ogłoszenie przerwy w procesie ratyfikacyjnym (za czym opowiadają się m.in. Blair i Barroso) może wzmocnić siły odśrodkowe Unii i doprowadzić do renacjonalizacji wspólnych obecnie dla całej Unii obszarów, w tym polityki bezpieczeństwa.
- Postkomuniści chcą za wszelką cenę dostać się do klubu "nadintegracji europejskiej" - ocenia postawę lewicy Marek Jurek z PiS. Określenie to oznacza zwolenników koncepcji superpaństwa europejskiego na gruzach państw narodowych. Prezentacja przez rząd prokonstytucyjnego stanowiska na brukselskim szczycie to, zdaniem Marka Jurka, "straszliwy błąd". - Postkomuniści proponują jednostronne zrzeczenie się pozycji, jaką daje nam traktat nicejski - taki byłby sens poddania eurokonstytucji pod referendum w Polsce w obecnej sytuacji - uważa poseł PiS.
Drogi sprawującej władzę lewicy i opozycji, która w takiej czy innej konstelacji obejmie za 3 miesiące ster państwa, wyraźnie się rozchodzą w sprawie strategii Polski wobec konstytucji europejskiej. LPR wystąpiła z propozycją podpisania przez opozycję wspólnego listu w tej sprawie. W projekcie przedstawionym dziennikarzom stwierdzono m.in., że opozycja uznaje kontynuację procesu ratyfikacyjnego eurokonstytucji za bezcelową. List zawiera także apel o rzetelną debatę w kraju nad przyszłością Unii Europejskiej.
Małgorzata Goss

"Nasz Dziennik" 2005-06-17

Autor: ab