Przejdź do treści
Przejdź do stopki

W drodze do porozumienia

Treść

Porozumienie pomiędzy protestującymi pracownikami Telekomunikacji Polskiej a władzami spółki możliwe będzie dopiero w maju. Zaplanowane na środowy wieczór negocjacje nie doszły do skutku. Strony uzgodniły jedynie część porozumienia. Następne negocjacje mają się odbyć dopiero 4 maja. Natomiast na niedzielę związkowcy zapowiedzieli protest przed ambasadą Francji. Spółka negocjuje z niezadowolonymi pracownikami, ale jednocześnie informuje, że zwiększa się liczba chętnych do dobrowolnego odejścia. Według Telekomunikacji Polskiej S.A., z pracy odejdzie dobrowolnie do końca bieżącego roku 2224 pracowników, z czego 1500 już w maju.

Niewątpliwie informacja, że jest coraz więcej osób chętnych do odejścia z pracy, osłabia pozycję związkowców w negocjacjach. Spółka ma argument, jednak nie można mieć pewności, że ta liczba jest tak duża, a osoby odchodzące według TP z własnej woli to w zdecydowanej większości pracownicy przewidziani do zwolnienia. Związkowcy nie kryją niezadowolenia z przedłużających się negocjacji, choć zaznaczają, że część porozumienia jest uzgodniona. - Zaszły pewne zmiany w naszym projekcie porozumienia. Zostały przesłane dosyć późno i dlatego w środę nie doszło do zaplanowanego na wieczór spotkania. Następne rozmowy mają się odbyć 4 maja - powiedział Waldemar Stawski, wiceprzewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ "Solidarność" Pracowników Telekomunikacji. - Nie chcę nikogo oskarżać, ale na pewno zarząd chce grać na czas - dodał.
1 maja związki zawodowe Telekomunikacji wraz z przedstawicielami związkowców z innych branż, m.in. z Poczty Polskiej, mają pikietować przed ambasadą francuską. Zdaniem związkowców, to francuski właściciel, państwowa firma France Telecom, zadecydował o zwolnieniach w polskiej spółce.
W tym roku z Telekomunikacji ma odejść 2845 pracowników. Władze spółki utrzymują, że aby zminimalizować skutki zwolnień, przygotowano ofertę odejść dobrowolnych, oferując pracownikom wysokie odszkodowania. Wnioski o odejścia dobrowolne można było składać do 21 kwietnia 2005 r. Według informacji TP ostatecznie złożyło je ponad 2600 pracowników. Jednak zgodnie z regulaminem warunkiem niezbędnym do dobrowolnego odejścia było otrzymanie zgody bezpośredniego przełożonego. Nie wszyscy pracownicy ją otrzymali, dlatego z oferty będzie mogło skorzystać 2224 pracowników. Według spółki, takie podejście ma świadczyć o tym, że firmie zależy na utrzymaniu najlepszych pracowników, którzy dzięki swojemu doświadczeniu i wysokim kwalifikacjom będą w stanie zagwarantować wysoki poziom usług. Zdaniem zarządu, decyzja o rozpoczęciu procedury zwolnień grupowych była trudna i bolesna, ale nieunikniona, aby operator mógł skutecznie rywalizować na rynku telekomunikacyjnym.
Robert Popielewicz

"Nasz Dziennik" 2005-04-29

Autor: ab