Przejdź do treści
Przejdź do stopki

W czołówce za wszelką cenę?

Treść

Brytyjska minister zdrowia Dawn Primarolo wniosła do parlamentu Human Fertilisation and Embriology Bill, aby - jak twierdzi - zreformować regulacje dotyczące zakresu badań nad poczętymi dziećmi i zapewnić Wielkiej Brytanii czołową pozycję w sferze badań medycznych. Jednak zdecydowana większość parów jest przeciwna używaniu nienarodzonych dzieci do celów eksperymentalnych - wynika z badań przeprowadzonych przez firmę ComRes na próbie stu parów. Czy będzie to skutkować wprowadzeniem istotnych zmian w projekcie wywołującej zdecydowane protesty obrońców życia i katolików ustawy? Wczoraj odbyło się kolejne posiedzenie komisji parlamentarnej w tej sprawie.



- Wielka Brytania jest światowym liderem w dziedzinie badań i dobrym miejscem do ich prowadzenia. Ustawa ta pozwoli na zalegalizowanie medycznego i naukowego wykorzystywania technologii ludzkiej reprodukcji w celach badawczych, aby rozwinąć je w tym kraju, jednocześnie dając społeczeństwu pewność, że będą wykorzystywane rozsądnie z zachowaniem należytej kontroli - oświadczyła minister Primarolo 10 grudnia na konferencji prasowej. - Wierzę, że ta ustawa przez najbliższe lata zapewni przejrzystość i pewność zarówno pacjentom, jak i badaczom, lekarzom i opinii społecznej - dodała.
Zwolennicy ustawy argumentują, że zdolność do tworzenia modeli chorobowych niektórych schorzeń z tkanki uzyskanej od dziecka jest niezbędna do pogłębienia zrozumienia i zdolności do ich leczenia. Twierdzą m.in., że aby rozwinąć wiedzę na temat tych chorób, konieczne jest pobranie komórek somatycznych od dzieci poczętych w celu uzyskania embrionalnych komórek macierzystych lub do nich zbliżonych, co z kolei pozwoli na przestudiowanie modelu danej choroby. Jednakże ustawa przewiduje również tworzenie "zastępczych bliźniaków" dla dzieci, u których podejrzewa się możliwość wystąpienia poważnej, bliżej niesprecyzowanej choroby. Brat lub siostra mają być rezerwuarem narządów do przeszczepów dla swojego rodzeństwa.
W debacie, jaka odbyła się w 2001 r. w Izbie Lordów, ówczesny brytyjski minister zdrowia Philip Hunt powiedział: - Akt z 1990 r. dostarcza odpowiedzi na pytanie, co stanie się, jeżeli badania nad dojrzałymi komórkami wyprzedzą badania wykorzystujące ludzkie embriony: zatrzymano by badania nad embrionami, ponieważ nie byłyby już konieczne.
- To właśnie z tego powodu profesor Ian Wilmut, twórca owcy Dolly, obecnie zaś wielki zwolennik badań nad komórkami macierzystymi, zakazał klonowania embrionalnych komórek macierzystych, zamiast tego decydując się na podążenie drogą badań nad dorosłymi komórkami macierzystymi. Również my powinniśmy tak uczynić, zamiast pozwalać na tworzenie zwierzęco-ludzkich hybrydowych embrionów. Należy wprowadzić wymóg, by wszyscy ubiegający się o licencję udowodnili, że inne metody nie istnieją - argumentował wtedy Lord David Alton of Liverpool, obecny przewodniczący The Catholic Union. Przypomniał przy tym, że tylko w 1991 r. za ogromne kwoty zaczerpnięte z pieniędzy publicznych zabito lub sklonowano ponad 2 miliony ludzkich embrionów, na których eksperymentowano. Na ostatnim posiedzeniu komisji potwierdził on swoją opinię.

Debata trwa
Obecnie rząd chce zmienić prawo, tak aby pozwalało np. na tworzenie embrionów zwierzęco-ludzkich hybryd. Tymczasem jak dotąd nigdzie na świecie nie udało się przeprowadzić nawet jednej skutecznej terapii z wykorzystaniem komórek macierzystych nienarodzonych dzieci. - Tego typu działalność okazała się niezmiernie kosztowna i bezużyteczna, podczas gdy w tej chwili mamy już liczne przypadki wyleczenia oraz próby kliniczne przeprowadzane z niebudzącym etycznych kontrowersji wykorzystaniem dorosłych komórek macierzystych - prawdziwych przypadków wyleczeń i prawdziwych terapii. Schwytani w pułapkę, zapędzeni w kontrowersyjną, etycznie ślepą ulicę, Brytyjczycy będą wlekli się za światem, podczas gdy wielu pacjentom odmawia się leczenia, które mogłoby uratować im życie - podkreślał Alton.

Poczęcie a technologiczny proces tworzenia człowieka
Proponowana ustawa wprowadza zasadnicze zmiany w podejściu do technologii reprodukcyjnych, badań nad nienarodzonymi dziećmi, zastępczym charakterem dokonywanych zmian genetycznych oraz udziału rodziców w procesie poczęcia. Naczelna Organizacja do spraw Tkanek i Embrionów (RATE) miałaby sprawować szeroko pojętą władzę nad wykorzystywaniem ciał, tkanek ludzkich oraz żywych organów dla transplantacji, pozyskiwania krwi, gamet i embrionów dla prowadzenia badań "treningowych" w technologii reprodukcyjnej. W skierowanym do Izby Lordów memorandum przeciwko ustawie środowiska lekarskie domagają się głosu na ten temat.
Według sondażu przeprowadzonego przez firmę ComRes 8 grudnia br., 56 proc. parów byłoby skłonnych opowiedzieć się przeciwko procedowanej właśnie ustawie. Jednak aż 38 proc. badanych poparło te pseudonaukowe badania. W ankiecie wzięło udział 34 parów z Partii Pracy, 24 konserwatystów, 16 liberalnych demokratów i 26 bezpartyjnych.
Tymczasem dzięki przełomowym odkryciom dokonanym niezależnie od siebie przez japońskiego profesora Shinya Yamanaka oraz Amerykanina, profesora Jamesa Thompsona, powstała alternatywa dla eksperymentów na nienarodzonych dzieciach. Obaj naukowcy, o czym już pisaliśmy, odkryli metodę pozwalającą na przekształcenie dojrzałych komórek skóry człowieka w komórki przypominające właściwościami embrionalne komórki macierzyste, wytrącając z rąk koronny argument zwolenników "Human Fertilisation and Embriology Bill", tłumaczących prowadzone przez siebie eksperymenty medyczne m.in. brakiem alternatywy. Można zadać sobie zatem pytanie, dlaczego Brytyjczycy nie chcą inwestować w nowo odkrytą metodę, zamiast przeprowadzać eksperymenty na nienarodzonych dzieciach? Przyczyną mogą być pieniądze. Metoda wspomnianych naukowców znajduje się dopiero we wstępnej fazie i będzie potrzeba dużo czasu, aby doprowadzić ją do perfekcji. Jednak wszystko wskazuje na to, że Anglicy - bez względu na niewyobrażalne dziś konsekwencje - wcale nie zamierzają czekać.
Anna Wiejak
"Nasz Dziennik" 2007-12-13

Autor: wa