Villepin w tarapatach
Treść
Jeszcze miesiąc temu szef francuskiego rządu Dominique de Villepin uważany był za jednego z głównych kandydatów w wyborach prezydenckich w 2007 roku. Ostatnie dziesięć dni, stojące pod znakiem masowych protestów młodzieży przeciwko ustawie o pierwszej umowie o pracę (CPE), oraz zapowiedź dalszych protestów prawdopodobnie pogrzebią jego szanse na zamieszkanie w Pałacu Elizejskim.
Mimo że premier wciąż ma poparc ie prezydenta Jacques'a Chiraca, to pewne jest, że w razie zaognienia sytuacji zostanie zdymisjonowany. Dominique de Villepin może podzielić los Alaina Juppé, który w 1996 r., spotykając się z masowym protestem kolejarzy, musiał opuścić swój urząd. Gwóźdź do trumny jego politycznej kariery może wbić młodzież.
Organizacje studenckie, które otrzymują coraz mocniejsze poparcie francuskich centrali związkowych i lewicowych partii politycznych, zapowiadają kontynuowanie protestów w przyszłym tygodniu. Propozycja premiera, aby przedyskutować sposoby funkcjonowania CPE, jak na razie nikogo nie interesuje. Przeciwnicy ustawy domagają się od rządu całkowitego wycofania projektu, który został zatwierdzony przez parlament 10 lutego br.
Studenci otrzymali też wsparcie szeregu władz uczelnianych. Ośmiu rektorów uniwersytetów wystosowało oficjalny apel o zawieszenie lub wycofanie się z przyjętej już ustawy. Na uniwersytetach wrze, co zdaniem Yannicka Vallée, pierwszego wiceprzewodniczącego Konferencji Rektorów Uniwersytetów, stanowi groźbę zaostrzenia się sytuacji mogącej doprowadzić do siłowych rozruchów. Uważa on, że należy jak najszybciej podjąć skuteczny dialog, gdyż w przeciwnym razie nie będzie można przeprowadzić planowanych egzaminów.
W ślepym zaułku
Wycofanie się z CPE oznaczałoby dla premiera Dominique'a de Villepina śmierć polityczną i kolejny dowód na społeczny sprzeciw wobec jakichkolwiek reform, które potencjalnie zagrażałyby dotychczasowym przywilejom. Upieranie się zaś przy nich może wywołać ostre rozruchy i dymisję premiera. Argumenty związków i wspierających ich ideologicznie partii lewicowych, mówiące o wprowadzeniu przez CPE niepewności zatrudnienia, wydają się co najmniej niepoważne w sytuacji, kiedy 70 proc. młodych ludzi w wieku do 26 lat pozostaje na bezrobociu. Rozsądnie myśląc, łatwo dojść do wniosku, że lepsze jest "niepewne" zatrudnienie z dwuletnim okresem próbnym, co przewiduje CPE, niż pewne bezrobocie. Ale nie o logikę tu chodzi.
Ofiary lewicowej indoktrynacji
Protestujący studenci są produktem francuskiego lewicowego, ateistycznego szkolnictwa, wmawiającego uczniom, że Francja ma najlepszy na świecie system socjalny. Każda więc próba jego reformy jest w świadomości większości Francuzów liberalnym zamachem, skierowanym przeciw ich żywotnym interesom. Wciąż śnią oni o systemie kierowanej i kontrolowanej przez państwo gospodarki, a zostanie urzędnikiem państwowym jest marzeniem 75 proc. ludzi w wieku od 15 do 30 lat.
Jest też młodzież mniej krzykliwa, która nie widząc możliwości zatrudnienia, opuszcza Francję, jedzie tam, gdzie można się wykazać. Już 1 mln Francuzów w wieku do 35. roku życia opuściło kraj, podpisując za granicą kontrakty jeszcze bardziej "niepewne" od tych proponowanych przez Dominique'a de Villepina.
Coraz bardziej osamotniony
Premier jak na razie nie ustępuje, a Jacques Chirac bardzo chciałby go jeszcze zachować na urzędzie, ponieważ jest on dla niego ostatnią szansą obrony przed zarzutami, że za jego prezydentury nie dokonano żadnych reform. Jednak szef rządu może liczyć tylko na poparcie prezydenta Chiraca, poza tym jest osamotniony. Nie może liczyć na zdecydowane wsparcie ze strony Unii Ruchu Ludowego, kierowanej przez Nicolasa Sarkozy'ego, który także nie kryje swoich prezydenckich ambicji. Porażka Dominique'a de Villepina byłaby mu bardzo na rękę, gdyż eliminowałaby jego głównego rywala w wyścigu do fotela prezydenckiego.
Tymczasem nad Sekwaną zanosi się na kolejny "gorący" tydzień. Organizacje studenckie i związki zawodowe zapowiedziały na dzisiaj kolejny wielki, ogólnokrajowy protest przeciw CPE, licząc na swoje zwycięstwo. Jest to zgodne z tym, co napisał dziennik "Czerwień", organ Ligi Komunistów Rewolucyjnych, że "Villepin musi ustąpić albo ustąpić swoje miejsce". Niebawem okaże się, kto we Francji ustanawia prawo, parlament czy ulica.
Franciszek L. Ćwik, Caen
"Nasz Dziennik" 2006-03-21
Autor: ab