Uznanie przyszło po latach
Treść
Rozmowa z Władysławem Augustyńskim, przewodnikiem z Krynicy, o twórczości Nikifora
W piątek, 24 września, do kin wchodzi film fabularny "Mój Nikifor" w reżyserii Krzysztofa Krauzego. Wiosną sporo scen do tego filmu realizowano w Krynicy.
- Wyglądało to jak najbardziej autentycznie. Gdy nagrywano sceny na deptaku krynickim przy ul. Pułaskiego, gdzie Nikifor - malarz prymitywista, lubił rozkładać swoją "przenośną pracownię" i malować, pojawiło się dużo samochodów z tamtej epoki: syrenki, warszawy. W rolę Nikifora wcieliła się Krystyna Feldman. Dzięki doskonałej charakteryzacji osiągnięto niesamowite podobieństwo do postaci artysty. To zdumiewające, jak kobieta potrafiła w tak autentyczny sposób zagrać Nikifora.
Głównym wątkiem filmu jest przyjaźń Nikifora z malarzem Marianem
Włosińskim.
- W ostatnich latach życia Nikifo rem zaopiekował się Marian Włosiński, artysta malarz, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jest moim sąsiadem w bloku, więc dużo wiem od niego na temat Nikifora. Nikifor nie był człowiekiem łatwym w kontakcie, ale M. Włosiński okazał mu dużo serca. Dzięki niemu Nikifor mógł ostatnie lata życia przeżyć godnie. Wspólnie odbyli wiele podróży. Marian Włosiński woził Nikifora na wystawy swoim mikrusem. Był to pierwszy samochód w Krynicy. W Muzeum Nikifora w Krynicy znajdują się ich wspólne zdjęcia z tego okresu.
Co wiemy o pochodzeniu tego artysty?
- Nikifor Krynicki (1895-1968) był z pochodzenia Łemkiem. Miał tylko matkę, która sprzątała w tutejszych pensjonatach. Po niej odziedziczył bardzo ciężką wadę wymowy, toteż zawsze miał utrudniony kontakt z innymi. Jako dziecko specjalnej troski oddany został przez matkę do szkoły specjalnej we Lwowie. Chłopiec uciekł jednak z tej szkoły w wieku 10 lat. Przeszedł pieszo 300 km ze Lwowa do Krynicy. Tu najmował się do pasania krów i owiec. Wypasał w dolinie Kryniczanki, Czarnego Potoku i w czasie tej pracy malował pierwsze obrazy. Początkowo na tekturowych opakowaniach po papierosach. Z biegiem czasu udoskonalał swoje techniki. Długie lata był człowiekiem samotnym, bezdomnym, bez środków do życia i bardzo niedocenianym, ale dzięki uporowi, sile ducha realizował swoje powołanie malarskie. Przez długie lata trudno było mu zainteresować kogoś swoim malarstwem. Powszechne odkrycie jego sztuki nastąpiło po II wojnie światowej dzięki krakowskim mecenasom Elżbiecie i Andrzejowi Banachom. Prace Nikifora znalazły się na wielu wystawach w znanych galeriach Europy i Stanów Zjednoczonych.
Zmarł w 1968 r. w czasie pobytu w sanatorium w Foluszu, gdzie leczony był na gruźlicę. Został pochowany na cmentarzu zdrojowym w Krynicy.
Nie tak dawno temu w Muszynie toczył się przed sądem rejonowym proces o przywrócenie właściwego nazwiska Nikiforowi. Tak naprawdę nazywał się Epifaniusz Drowniak. Jego akta zostały odkryte w tutejszej cerkwi greckokatolickiej w Krynicy Dolnej, gdzie został ochrzczony, tak że wrócono do jego nazwiska, natomiast Nikifor pozostawiono mu jako pseudonim artystyczny. W Muzeum Nikifora jest jego zdjęcie, gdy stoi przed cerkwią, w której został ochrzczony. W cerkwi jest epitafium i wzmianka o tym fakcie.
Jakie prace i pamiątki po artyście przechowywane są w krynickim muzeum?
- W naszym muzeum można zobaczyć, jaki był jego warsztat malarski - akwarele, kredki. Najstarsze z zachowanych jego prac pochodzą sprzed 1920 r. Nieraz chciał sprzedać te prace za bułkę z masłem. Nie umiał pisać i czytać, był analfabetą, więc ktoś napisał mu pismo z prośbą, żeby ludzie kupowali od niego obrazy. Nikifor tu określał się jako Matejko. Pod obrazkami umieszczał zamiast podpisów pieczęcie. Zachowały się jego rzeczy osobiste: kapelusz, czapka, budzik, zegarek i modlitewnik. Nie miał pieniędzy na kupno prawdziwego modlitewnika, więc sam sobie narysował książeczkę do nabożeństwa. Jest też walizeczka, do której wkładał kartki z bloku, farby, akwarele, i z tym chodził po Krynicy, i większa - na odzież, oraz zdjęcia z różnych okresów jego życia.
Czym cechuje się jego malarstwo?
- Artysta miał świetną intuicję malarską - choć nie kończył żadnej szkoły artystycznej, potrafił bardzo dobrze uchwycić perspektywę, bezbłędnie operował kolorem. Interesująca jest również tematyka jego prac. Malował postacie autokratyczne - na obrazach często widzimy Boga, świętych, postacie, które budziły u niego respekt. Wiele prac poświęcił architekturze Krynicy, Muszyny czy też w ogóle miasteczek, które sobie wymyślił we własnej wyobraźni. Są obrazy o treści religijnej, rozgrywające się we wnętrzach, zwłaszcza kościelnych, portrety kuracjuszy i znajomych, autoportrety, na których artysta wciela się w różne ważne postaci, oraz pejzaże beskidzkie ze stacyjkami.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Alicja Trześniowska
"Nasz Dziennik" 24-09-2004
Autor: Ku8a