Uzależniony od doradców
Treść
Prof. Peter A. Redpath, filozof, Uniwersytet św. Jana w Nowym Jorku:
Z tak małym doświadczeniem w sprawach międzynarodowych i ekonomicznych Obama, który próbuje się przedstawiać jako centrysta i polityk umiarkowany, tak naprawdę nie ma konkretnej wizji. Dlatego będzie silnie uzależniony od doradców. Żadne jego zapowiadane zmiany w ekonomii czy dyplomacji nie wejdą w życie. Będzie robił to, co zostanie mu powiedziane. Jedyne dziedziny, w których będzie miał wolną rękę, to kwestie polityki socjalnej i zdrowotnej. To jest z kolei bardzo niebezpieczne, bo w tych obszarach Obama "centrystą" już nie jest. Możemy być bowiem praktycznie pewni, że zgodzi się on na aborcję na życzenie, układy homoseksualne czy złagodzenie polityki imigracyjnej.
Nie będzie więc także żadnej zmiany w polityce zagranicznej. Możemy się co najwyżej spodziewać powrotu, ponieważ znów będą za nią odpowiadać Clintonowie. Obama, mianując Hillary na stanowisko sekretarza stanu, chciał się pozbyć jednego przeciwnika. Chwilowo mu się to udało, jednak w dalszej przyszłości może tego żałować. Hillary już otacza się swoimi ludźmi i wkrótce mogą oni zdominować administrację Białego Domu.
Nominacje, jakich dokonuje Obama, świadczą jedynie o tym, iż nie wie on, jak funkcjonuje amerykańska scena polityczna. Nie można mu odmówić tego, że ma swoje utopijne marzenia i do nich dąży. Wydaje mu się, że stoi na czele, że dowodzi rewolucją, ale chyba tylko on spośród polityków Waszyngtonu sądzi, że jego prezydentura będzie "zmianą", jakiej potrzebuje Ameryka.
not. ŁS
"Nasz Dziennik" 2008-12-04
Autor: wa