Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Uwłaszczenie? A jednak można!

Treść

Rada Miasta Bydgoszczy postanowiła przeprowadzić uwłaszczenie wszystkich użytkowników wieczystych gruntów komunalnych, położonych pod domami mieszkalnymi za 5 proc. wartości działki. Nie ma przy tym znaczenia, czy użytkowanie zaczęło się przed czy po 1990 r. ani czy użytkownik jest osobą fizyczną, czy prawną. Krąg uprawnionych jest więc szerszy niż w ustawie o ustroju rolnym, która nadała własność gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe bezpłatnie z mocy prawa.
W Bydgoszczy wszyscy użytkownicy wieczyści gruntów komunalnych wykorzystywanych na cele mieszkaniowe mogą stać się ich właścicielami za cenę zaledwie 200-300 zł. Tak postanowiła jednogłośnie Rada Miasta Bydgoszczy przy aplauzie pół tysiąca zgromadzonych na sesji mieszkańców. Uchwała zapadła 28 maja i w ubiegłym tygodniu weszła w życie. Otwiera ona drogę do całkowitej likwidacji w Bydgoszczy użytkowania wieczystego gruntów na cele mieszkaniowe.
Dlaczego jest ona tak ważna, skoro użytkownicy wieczyści zostali już uwłaszczeni, i to bezpłatnie, na mocy ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, która obowiązuje od 15 lipca? Otóż uchwała bydgoskiej Rady poszerza krąg podmiotów objętych przekształceniem. Ustawa o ustroju rolnym dotyczy bowiem tylko osób fizycznych, które nabyły użytkowanie wieczyste przed 26 maja 1990 r. i wykorzystują grunt na cele mieszkaniowe lub rolne. Tymczasem uchwała bydgoskiej Rady uniezależnia przekształcenie od terminu nabycia użytkowania, a zatem pozwala nabyć za niewielką opłatą własność wszystkim nowym użytkownikom, których użytkowanie zaczęło się po 1990 r. Chodzi przede wszystkim o nowe osiedla mieszkaniowe i spółdzielnie domków jednorodzinnych, które wyrastały jak grzyby po deszczu w latach 90.
Uwłaszczenie w Bydgoszczy "chwyciło" po tym, jak upadło kilka spółdzielni mieszkaniowych, a spółdzielcy, chcąc zachować mieszkania, musieli wykupić je ponownie. Ludzie zaczęli wówczas pojmować, że spółdzielcze prawo do lokalu nie daje pełnej gwarancji zachowania mieszkania i że najlepiej zostać jego pełnym właścicielem wraz ze współwłasnością gruntu pod budynkiem.
Nie wszyscy jednak są w stanie od razu nabyć lokal na własność. Czasem w jednym bloku są mieszkania lokatorskie, spółdzielcze własnościowe i stanowiące wyodrębnioną własność notarialną. Uchwała Rady miejskiej umożliwia w takim wypadku nabycie własności gruntu pod budynkiem przez spółdzielnię, która ma obowiązek za tę samą cenę przekazać go na współwłasność spółdzielcom po wykupieniu przez nich i wyodrębnieniu własności lokali. Zapobiegnie to przyszłemu wzrostowi cen gruntów dla nabywających notarialną własność mieszkańców.
- Nie wszyscy lokatorzy wyrażają zgodę na notarialne wyodrębnienie i wykup mieszkań na własność, co łączy się ze współużytkowaniem wieczystym gruntu pod budynkiem. Czasem wolą pozostać przy spółdzielczym prawie do lokalu. Jeśli mimo to sfinansują nabycie własności gruntu przez spółdzielnię, to mają gwarancję, że gdy zechcą przekształcić za kilka lat prawo do lokalu w pełną własność, spółdzielnia nie zażąda od nich pieniędzy za grunt - tłumaczy prezes Stowarzyszenia Obrony Spółdzielców SOS Stanisław Grodzicki.
- Wiele zależy od prezesa spółdzielni, czy nie rzuca kłód pod nogi - wyjaśnia Grodzicki. W Bydgoszczy, według niego, świetnie współpracuje się z prezesem spółdzielni Budowlani Markiem Magdziarzem, który zaproponował wykup gruntów pod wszystkimi budynkami spółdzielni, przy czym mieszkańcy albo wpłacą pieniądze od razu, albo na raty, a wtedy spółdzielnia za nich "założy".
Z dokumentów Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy wynika, że uwłaszczenie z mocy prawa dokonane ustawą o ustroju rolnym objęło ok. 3 tys. mieszkańców miasta, podczas gdy z uchwały rady może skorzystać 100 tys. osób. Na jej podstawie mogą nabyć własność użytkownicy wieczyści gruntu (lub współużytkownicy), którzy są właścicielami domów jedno- lub wielorodzinnych, a także lokali mieszkalnych. Przekształcenie następuje za 5 proc. wartości działki, przy czym na poczet ceny zalicza się zapłaconą już wartość użytkowania wieczystego. W praktyce są to kwoty nie większe niż 300 zł. - Najtaniej, ok. 100-120 zł, zapłacą mieszkańcy wieżowców postawionych na małej działce - wyjaśnia prezes Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego Sławomir Młodzikowski.

Zgodna rada
W Radzie Miasta Bydgoszczy większość - 16 na 31 mandatów - posiada SLD. Osiem mandatów piastują radni PiS, trzy LPR (Młodzikowski i Grodzicki są radnymi z ramienia tej partii) oraz dwa - PO. Solidne argumenty poparte ciężką pracą przekonały wszystkich radnych. W efekcie - uwłaszczenie w Bydgoszczy jest dziełem całej rady. Pracował nad nim zespół, w którym obok wspomnianych radnych LPR zasiadali: Kazimierz Drozd i Michał Safka z SLD, Grzegorz Schreiber i Wojciech Nowacki z PiS oraz Bogdan Dzakanowski z Bydgoskiej Ligi Rodzin. Uchwałę podjęto jednogłośnie. Najtrudniej było przekonać prezydenta miasta, który obawiał się utraty dochodów z opłat za wieczyste użytkowanie. - Przedstawiliśmy wyliczenie, z którego wynikało, że dochody te wynoszą 3,5 mln zł rocznie. W wypadku przekształcenia użytkowania we własność za 5 proc. wartości do miejskiej kasy wpłynęłoby 20-30 mln zł w ciągu dwóch lat - mówi Grodzicki. Prezydent początkowo nie chciał słuchać. Przekonał go dopiero argument, że odsetki od tych pieniędzy wpłaconych na konto z nawiązką zrekompensują lukę w miejskiej kasie. Nie bez znaczenia była też perspektywa wprowadzenia podatku katastralnego, który stosuje się do właścicieli, a nie użytkowników. - Jesteśmy przeciwni wprowadzeniu tego podatku. Będziemy uświadamiać mieszkańców, że muszą protestować - zapewnia Grodzicki.

Wielkie plany
Władze Bydgoszczy uruchomiły punkt konsultacyjny dla mieszkańców, aby uchwałę rady sprawnie wprowadzić w życie. Od września ma też ruszyć w Bydgoszczy Ogólnopolskie Centrum Uwłaszczeniowe. - Chcielibyśmy upowszechnić w całej Polsce nasze doświadczenia - mówi Młodzikowski. Mają być porady dla mieszkańców i radnych z innych miast, konferencje, szkolenia wyjazdowe. Pod koniec sierpnia br. Grodzicki i Młodzikowski zamierzają uruchomić dyżury w Warszawie (tel. 622 36 48).
- Bydgoszcz można czapką nakryć, ale gdyby ideę uwłaszczenia za 5 proc. zaszczepić w stolicy, to byłoby coś! - mówią bydgoscy radni.
Plany obu radnych sięgają jeszcze dalej: chcieliby przeprowadzić w Bydgoszczy powszechną sprzedaż lokatorom mieszkań komunalnych z bardzo dużą bonifikatą, najlepiej także za 5 proc. wartości. Wspomniany zespół radnych już się przymierza do nowego zadania.
Małgorzata Goss



Anachroniczne użytkowanie wieczyste
Wydawałoby się, że w kraju, który przechodzi od komunizmu do gospodarki rynkowej, w której podstawą jest własność, uwłaszczenie mieszkańców będzie pierwszą rzeczą, jaką przeprowadzi nowy, demokratycznie wybrany rząd. Tymczasem premier Tadeusz Mazowiecki i kolejne "pookrągłostołowe" ekipy do problemu podchodziły jak do jeża. Wskutek tego, Polacy przez lata transformacji nie tylko nie dostali własności prywatnej, ale uruchomiony został proces odwrotny: wywłaszczenia ich z tego, co było własnością ogólnonarodową. Szczególnie jaskrawym przykładem utrzymania anachronicznych rozwiązań prawnych jest użytkowanie wieczyste jako podstawowa forma władztwa nad gruntami w miastach. Wszędzie na świecie funkcję tę pełni własność. Gospodarka kapitalistyczna ma swoje prawa, które sprawiają, że bez własności można łatwo znaleźć się na bruku. Ponadto ten anachronizm z chwilą wejścia Polski do Unii może okazać się wręcz niebezpieczny. Doskonale zrozumieli to bydgoscy radni, dając przykład współdziałania ponad partykularnymi, partyjnymi podziałami dla dobra mieszkańców.
Małgorzata Goss
2003-08-04 Nasz Dziennik

Autor: DW