Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Uwierzyli sondażom

Treść

Mimo że pojawienie się lidera Platformy Obywatelskiej i wstępne wyniki wyborów prezydenckich wywołały gromkie oklaski i entuzjazm zwolenników Donalda Tuska, to po reakcjach i rozmowach działaczy PO widać było, iż jest to radość w dużej mierze wymuszona i obliczona na użytek mediów. Jeszcze na kilkanaście minut przed godziną 20.00 zwolennicy PO liczyli na wręcz miażdżące zwycięstwo ich kandydata. Jego brak popsuł dobre samopoczucie wielu zgromadzonych w sztabie wyborczym Tuska.
- Gdyby nie to Radio Maryja i TRWAM, wygralibyśmy w pierwszej turze. I ci proboszczowie na prowincji - co wyprawiają, jak nas zwalczają. Ale z nimi już nic nie "wyrzeźbimy" - mówił do swoich kolegów jeden z młodych działaczy sztabu wyborczego w trakcie wieczoru wyborczego Donalda Tuska.
Sam Tusk, który w ostatnich tygodniach przed pierwszą turą wyborów prowadził niezwykle agresywną kampanię, po ogłoszeniu wyników powstrzymał się od atakowania i krytyki swoich przeciwników, dając do zrozumienia, że zamierza przed drugą turą wyborów powalczyć o głosy lewicy. Już dzisiaj w wielu wypowiedziach kandydata Platformy Obywatelskiej słychać wyraźne odwołania do lewicowego elektoratu i części społeczeństwa tęskniącej za powrotem PRL-u.
- Tusk dzisiaj mówi: "razem, lepiej i z nadzieją". Przerabialiśmy to już za czasów Gierka - też miało być lepiej i do dziś spłacamy długi - ironizuje prof. Krystyna Czuba z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Jej zdaniem, pięcioprocentowa przewaga Tuska jest wynikiem medialnej propagandy i populizmu, który w ostatnich dniach serwowały społeczeństwu wspierające kandydata PO liberalne media.
- Sondażami walczono o Tuska i wielu ludzi w końcu w to uwierzyło. W wywiadach telewizyjnych, które miałam okazję oglądać, Tusk rozliczał Kaczyńskiego, krytykując go w bardzo ostry sposób. Tymczasem nigdy nie słyszałam merytorycznych odpowiedzi Tuska na ważne dla Polaków problemy, szczególnie w sprawach społecznych takich odpowiedzi, dających konkretne rozwiązania, Tusk nie potrafił udzielić - powiedziała w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" prof. Krystyna Czuba.
Na pełną agresji i brutalności kampanię Tuska zwracają też uwagę inni rozmówcy "Naszego Dziennika". Zdaniem ks. prof. Jerzego Bajdy, agresja zwolenników Tuska jest spowodowana m.in. świadomością, że racje patriotyczne i społeczne są po stronie Kaczyńskiego. - Odczuwam w dalszym ciągu to, co już poruszałem w swoich artykułach na łamach "Naszego Dziennika". Środowisko Tuska jest pewne zwycięstwa, odzywa się z tupetem i butą, jest agresywne i stwarza bardzo niemiłą atmosferę w relacjach obu kandydatów. Jest jednak szansa na zwycięstwo Kaczyńskiego, trzeba tylko prowadzić intensywną kampanię uświadamiającą ludziom, jak ważne dla Polski są te wybory, i modlić się o obudzenie ludzkich sumień - mówi ks. prof. Jerzy Bajda.

Agresywna kampania
Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów agresywnej kampanii Tuska, z którą mieliśmy do czynienia w ostatnich dniach przed wyborami, było oskarżenie Kaczyńskiego jako prezydenta Warszawy o niedofinansowywanie stołecznych hospicjów.
- To było haniebne. Wielu ludzi było wstrząśniętych wykorzystaniem tematu hospicjów, tego najważniejszego momentu w życiu człowieka - przejścia na drugą stronę - jako elementu kampanii wyborczej - uważa prof. Krystyna Czuba.
- Platforma Obywatelska i jej kandydat Donald Tusk sprawiają pozory alternatywy wobec dzisiejszej rzeczywistości, która jest nieznośna właśnie dla tych młodych ludzi. Nie zdają sobie sprawy z tego, że stali się ofiarami gry pozorów, bo przecież ewentualna prezydentura Tuska to kontynuacja obecnego stanu rzeczy. Należy pamiętać, że środowisko PO to beneficjenci Okrągłego Stołu - mówi Stanisław Michalkiewicz, publicysta.
Jego zdaniem, zwolenników Tuska można podzielić na kilka podstawowych grup: lobby niemieckie, środowisko "Gazety Wyborczej" i... służby specjalne. Na Tuska głosują też zwolennicy postkomunistycznej lewicy, widzący w nim kontynuatora sposobu sprawowania władzy, który w dwóch ostatnich kadencjach prezentował Aleksander Kwaśniewski. - Wystarczy spojrzeć, jakie środowiska wiążą nadzieję ze zwycięstwem Donalda Tuska. To lobby niemieckie, bo przecież pani Merkel wyraźnie wskazała Tuska jako swego kandydata. Środowisko "Wyborczej", która aktywnie wspierała Platformę Obywatelską i Tuska, i wreszcie służby specjalne, które obawiają się zapowiedzianego przez premiera elekta Marcinkiewicza rozwiązania WSI - mówi Stanisław Michalkiewicz.

Przed drugą turą
Tymczasem, jak można wnioskować z wypowiedzi Donalda Tuska, kampania przed drugą turą wyborów może się jeszcze zaostrzyć. Tusk chce przez najbliższe dwa tygodnie przekonywać Polaków, aby wybrali - jak mówi - "równowagę, harmonię i optymizm, a nie radykalne zapędy i agresywność". Kandydat PO zapewnia, że uda mu się również przekonać dotychczasowych wyborców Kaczyńskiego, by w drugiej turze zmienili swoje preferencje wyborcze i zagłosowali na niego. Tego nie obawia się jeden z liderów PiS, Kazimierz Michał Ujazdowski: - Ostatnie tygodnie to marsz do góry Lecha Kaczyńskiego i PiS, chcemy ten marsz kontynuować - zapewnia wicemarszałek Sejmu.
Pytany, do jakiego elektoratu będzie się zwracał w drugiej turze Kaczyński, Ujazdowski tłumaczy, że ten, kto chce wygrać, musi zabiegać o wyborców wszystkich kandydatów, którzy nie przeszli do drugiej tury, i tych, którzy nie poszli do wyborów.
Podobnego zdania jest również prof. Anna Raźny (UJ), która w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" wskazała na niedociągnięcia kampanii lidera PiS-u: - Kaczyński musi bardziej akcentować swoje osiągnięcia, patriotyczną postawę, przypominać wspaniałe obchody rocznicy Powstania Warszawskiego. Nie wiem, dlaczego Kaczyński nie przypomina, że Warszawa jest pierwszym miastem, w którym doprowadzono do oszacowania strat wojennych - mówi prof. Raźny.
Wojciech Wybranowski

"Nasz Dziennik" 2005-10-10

Autor: mj