Usunęli prezydenta Litwy
Treść
Prezydent Litwy Rolandas Paksas został pozbawiony swej funkcji. Decyzję taką podjął litewski sejm, a przesądził o niej 1 głos. Sąd Konstytucyjny orzekł wcześniej, że prezydent rażąco złamał ustawę zasadniczą i przysięgę.
Wymagana większość trzech piątych posłów uznała Paksasa za winnego w trzech z sześciu zarzucanych mu spraw. Pierwsze dwa zarzuty poparło 86 posłów z wymaganych 85, trzeci zarzut poparło 89 głosujących. W głosowaniu wzięło udział 115 posłów. Ogółem w litewskim parlamencie zasiada 141 deputowanych. W uzasadnieniu wcześniejszego werdyktu Sąd Konstytucyjny podał trzy przyczyny: nadanie litewskiego obywatelstwa rosyjskiemu biznesmenowi Jurijowi Borisowowi w dowód wdzięczności za sponsorowanie prezydenckiej kampanii wyborczej, ujawnienie Borisowowi tajemnic państwowych oraz ingerencję w działalność prywatnych firm w celu umożliwienia przejęcia ich przez znajomych prezydenta. Każdy z tych czynów stanowił wystarczający powód do usunięcia prezydenta z urzędu.
Decyzja sejmu przeszła większością tylko jednego głosu. Zdaniem Waldemara Tomaszewskiego z Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, świadczy to o tym, że duża część litewskich posłów nie była przekonana co do postawionych Paksasowi zarzutów.
W poprzedzającym głosowanie wystąpieniu sejmowym Paksas oświadczył, że jest niewinny i nie naruszył konstytucji. Jednocześnie przyznał, że popełnił wiele błędów, przeprosił za nie, ale zaraz podkreślił, że nigdy nie działał na szkodę Litwy ani jej obywateli. Proces mający na celu odsunięcie go od władzy nazwał polityczną manipulacją.
Zgodnie z litewską konstytucją, funkcję prezydenta przejmie teraz przewodniczący sejmu. Parlament w ciągu 10 dni musi ogłosić datę przedterminowych wyborów prezydenckich, które należy przeprowadzić w ciągu dwóch miesięcy. Zdaniem obserwatorów, mogłyby się one odbyć 13 czerwca, jednocześnie z wyborami do Parlamentu Europejskiego.
Jacek Szpakowski
Waldemar Tomaszewski, Przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, poseł sejmu RL
Tego głosowania nie można nazwać inaczej, jak pozbyciem się konkurencji politycznej czy rozprawą polityczną. Prezydent Paksas nadal cieszy się bardzo dużym poparciem społecznym. Proces impeachmentu nie przypominał w niczym procedur demokratycznych, mnie osobiście przypominał bardzo naciągany proces z lat minionych, w którym jeszcze przed jego rozpoczęciem zapadał wyrok. Zarzuty wobec prezydenta są po pierwsze powierzchowne, po drugie, nie są znaczące i nie mogą być powodem do usunięcia. Obecne władze cieszą się bardzo małym poparciem i najprawdopodobniej w ten sposób chcą pozbyć się konkurenta. Można tylko ubolewać, że ten proces nastąpił. Sam wynik głosowania przeszedł tylko jednym głosem. Wskazuje to na to, że nawet pod taką wielką presją posłowie nie mieli jasności w tej sprawie. Polacy na Litwie doznali wielu krzywd od osób sprawujących obecnie władzę oraz od tych, którzy wszczęli impeachment.
not. JS
Nasz Dziennik 7-04-2004
Autor: DW