Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ustępujemy, ale czy tracimy?

Treść

Mechanizm z Joaniny może zostać wpisany do protokołów, a nie do samego tekstu traktatu - oświadczył premier RP Jarosław Kaczyński. Ta zmiana polskiego stanowiska, zdaniem rządu i prawników, nie jest kapitulacją, gdyż protokoły są prawnie wiążące. Do tej pory polski rząd chciał, aby zapis dotyczący Joaniny znalazł się w tekście traktatu, a nie w deklaracji, co zakłada projekt traktatu. Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) chce, by decyzje o jego zaangażowaniu finansowym w inwestycje w krajach trzecich podejmowane były większością głosów. Tak też zakłada projekt traktatu reformującego. Tego typu rozwiązanie może doprowadzić do sytuacji, w której EBI, a co za tym idzie - również po części Polska, dofinansuje sprzeczny z polskimi interesami projekt Gazociągu Północnego.

- Zarówno sama treść traktatu, jak i protokoły, które będą do niego dołączone, są de facto prawnie wiążące, oprócz protokołów są jeszcze deklaracje i one mają niższą rangę niż protokoły - stwierdził w rozmowie z nami rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Robert Szaniawski, komentując wypowiedź premiera. Także zdaniem dr. Waldemara Gontarskiego, dyrektora Centrum Ekspertyz Prawnych Zrzeszenia Prawników Polskich, jeśli tzw. mechanizm z Joaniny będzie zapisany w protokole, to w radykalny sposób nie zmienia to istoty rzeczy.
- Protokół w prawie międzynarodowym jest uważany za oświadczenie woli. Jest to po prostu akt niższy rangą. Do tej pory protokoły, jako część dorobku wspólnotowego, były przestrzegane, także ja bym nie widział w tym specjalnego problemu - konstatuje dr Gontarski.
Minister spraw zagranicznych Anna Fotyga, biorąca udział w konferencji "Polska dyplomacja na rozdrożu?", oceniła, że prawne sformułowanie tzw. mechanizmu z Joaniny jest przedmiotem kontrowersji, ale - jak podkreśliła - "w porównaniu z postulatami, jakie zgłaszają inne państwa członkowskie, to naprawdę drobiazg".
Fotyga dodała, że podstawową przesłanką działań Polski związanych z reformą traktatową Unii Europejskiej jest poprawa pozycji naszego kraju w jej strukturach, a jeśli system głosowania "zostanie wzmocniony przez mechanizm z Joaniny, pozwoli nam to przez najbliższe lata znacząco urealnić tę pozycję".

Joanina korzystna dla Niemiec
Tymczasem jak podaje specjalizująca się w problematyce unijnej agencja informacyjna Europolitique, mechanizm odwlekania decyzji w Unii Europejskiej tak naprawdę najbardziej sprzyja Niemcom. Europolitique dowodzi, że mechanizm z Joaniny, który oparty jest na matematyce, powoduje, że Niemcy, aby zablokować niekorzystne dla siebie rozwiązanie, muszą znaleźć jako sojusznika tylko jeden kraj wielkości Holandii lub dwa mniejsze. Gdyby Joaniny nie było, to Berlin musiałby znaleźć poparcie aż trzech krajów albo dwóch wielkości Polski lub Wielkiej Brytanii. Joaninę, jako hamulec bezpieczeństwa, będą mogły bowiem uruchomić kraje zamieszkane przez 19,25 proc. ludności, Niemcom, którzy stanowią 18 proc. potencjału demograficznego Unii, będzie łatwiej to zrobić niż innym dużym krajom członkowskim. Wielka Brytania to jedynie 12 proc. populacji Unii, Francja także nieco ponad 12 proc., Włochy prawie 12 proc., Hiszpania ponad 8 proc., a Polska niecałe 8 procent.

Polska będzie współfinansowała Gazociąg Północny?
Obecnie na dofinansowanie projektów w krajach trzecich przez EBI muszą zgodzić się jednomyślnie wszystkie kraje członkowskie UE. Projekt traktatu reformującego UE wprowadza natomiast głosowanie kwalifikowaną większością głosów (dany projekt musi zyskać poparcie 18 z 27 krajów, reprezentujących w sumie 68 proc. ludności), uniemożliwiając pojedynczemu krajowi zawetowanie kredytu. Zaprotestował przeciwko temu polski rząd, obawiając się, że odejście od jednomyślności otworzy drogę do wsparcia z funduszy EBI rosyjsko-niemieckiego Gazociągu Północnego po dnie Bałtyku. Unijni przywódcy mają przyjąć traktat na przyszłotygodniowym szczycie w Lizbonie.
Grzegorz Jarosiński
AW, PAP

Paweł Kowal, wiceminister spraw zagranicznych:
Z punktu widzenia prawnego wpisanie do protokołu, jeśli tak się stanie, ma taką samą moc jak wpisanie do głównego tekstu umowy. Protokoły podpisuje się wtedy, kiedy na przykład dany tekst jest zbyt duży objętościowo. Protokół różni się od deklaracji tym, że deklaracja nie jest wiążąca, szczególnie nie jest wiążąca deklaracja jednostronna. Natomiast wpisanie do protokołu ma rangę traktatową i jest prawnie obowiązujące dla stron.
not. GJ
"Nasz Dziennik" 2007-10-10

Autor: wa