Upominają się o swoje prawa
Treść
Skazani w pokazowym procesie na kary kilkunastomiesięcznego więzienia w zawieszeniu wietnamscy katolicy, którzy brali udział w czuwaniach modlitewnych w intencji odzyskania terenów swojej parafii Thai Ha w Hanoi, nie przestają domagać się swych praw. Zapowiedzieli, że podadzą do sądu rządowe media, które fałszywie relacjonowały ich proces. Także siostry zakonne w Vinh Long nie ustają w wysiłkach, aby państwo otwarcie przyznało, czemu ma służyć odebranie im budynku sierocińca i jego przebudowa na luksusowy hotel.
Komunistyczne władze w pokazowym procesie na początku grudnia ubiegłego roku postanowiły ukarać kilku z licznej grupy parafian, którzy poprzez modlitewne czuwania wyrażali swój sprzeciw wobec polityki władz, odmawiającej zwrotu zagarniętej przed laty kościelnej ziemi. Chodziło o zastraszenie innych, którzy chcieliby brać udział w podobnych do tych z sierpnia i września czuwaniach modlitewnych. Przygotowaniom i samemu procesowi towarzyszyła określona kampania medialna, która w fałszywym świetle stawiała oskarżonych. Rządowe środki przekazu poinformowały potem, że ośmiu katolików oskarżonych o działania szkodliwe dla państwowej własności oraz o złe zachowanie szczerze przyznało się do winy i błagało rząd o litość. Dlatego otrzymali zmniejszone kary zgodnie z tolerancyjną polityką partii i rządu. Jak poinformowała agencja AsiaNews, właśnie te fałszywe informacje sprawiły, że parafianie Thai Ha postanowili bronić swego dobrego imienia i prawdy przed sądem. Cytowany przez AsiaNews adwokat katolików twierdzi, powołując się przy tym na akta sprawy, że żaden z uwięzionych katolików nie przyznał się do winy. Dodaje jednocześnie, że działania władz szły w tym kierunku, aby do tego doszło. - Te z mediów, które podały, że szczerze przyznaliśmy się do winy i błagaliśmy o rządową litość, muszą dokonać korekty. W innym wypadku będziemy musieli je zaskarżyć - stwierdził jeden z oskarżonych.
Broni nie składają także siostry z Kongregacji św. Pawła z Chartres w Vinh Long. Ich protest przeciwko odebraniu należącego do zgromadzenia sierocińca trwa już kilka tygodni. W ostatnich dniach skierowały one list do różnych organów władzy, w którym kwestionują decyzję z 12 grudnia, w wyniku czego ludzie z ratusza bezprawnie odebrali im budynek (na zdjęciu widać, że jest już rozebrany), aby przekształcić go na luksusowy hotel, a na otaczających go terenach utworzyć park publiczny. Siostry w cytowanym przez AsiaNews piśmie domagają się, by państwo otwarcie przyznało, że celem, do jakiego dąży, jest ostateczne unicestwienie zakonów i religii. Tylko bowiem istnienie takiej oficjalnej polityki władz może tłumaczyć działania, jakie podjęto w stosunku do tego zgromadzenia. Osiemnaście sióstr zakonnych potraktowano tak, jakby były niebezpiecznymi przestępcami, odebrano im budynek, aresztowano, wyrzucono z mieszkań z pustymi rękami, pozbawiono wszystkich dóbr, łącznie z przedmiotami kultu religijnego, i uniemożliwiono im działalność. A wszystko to bez jakiegokolwiek nakazu czy dokumentu prawnego.
Sławomir Jagodziński
"Nasz Dziennik" 2009-01-07
Autor: wa