Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Umowa wreszcie podpisana

Treść

Rosyjski Gazprom i ukraiński Naftohaz zawarły w Moskwie porozumienie w sprawie dostaw gazu na Ukrainę i jej tranzytu do krajów europejskich. To pierwsza wieloletnia umowa, bo ma obowiązywać do 2019 roku - wcześniej Rosja i Ukraina zawierały tylko kilkuletnie kontrakty. Wyeliminowany z handlu ma być także pośrednik, czyli zależna od Gazpromu spółka RosUkrEnergo.

Umowa została podpisana w Moskwie w obecności premier Ukrainy Julii Tymoszenko i premiera Rosji Władimira Putina. Tymoszenko powiedziała, że Ukraina będzie płacić "230-250 USD za tysiąc metrów sześciennych rosyjskiego gazu" - 250 USD Gazprom żądał w grudniu 2008 roku. Premier nie kryła, że Gazprom zastosował wobec Ukrainy 20-procentowy upust. W zamian Kijów podniósł minimalnie (o 10 centów) opłaty za tranzyt gazu - teraz ma ona wynosić 1,7 USD za przesył tysiąca metrów sześciennych gazu na odcinku 100 kilometrów.
Premier Władimir Putin zapewnił, że dostawy gazu do Europy zostaną wznowione "jak najszybciej", niewykluczone, że w ciągu kilkunastu godzin od momentu podpisania porozumienia. Putin potwierdził też, że Moskwa i Kijów uzgodniły wyeliminowanie z rynku pośrednika, którym była spółka RosUkrEnergo, kontrolowana przez Gazprom. Był to postulat od dawna podnoszony przez Naftohaz.
O tym, jaka będzie treść porozumienia, politycy ukraińscy mówili jeszcze kilka godzin przed podpisaniem umowy. Przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Wołodymyr Łytwyn twierdził, że Kijów będzie płacić 240-250 USD za tysiąc metrów sześciennych. Według opozycyjnej Partii Regionów Wiktora Janukowycza, każda cena powyżej 250 USD za tysiąc metrów sześciennych zrujnuje gospodarkę Ukrainy.
Nie potwierdziły się więc wcześniejsze doniesienia dziennika "Komiersant-Ukraina", że Ukraina będzie płacić wyższe ceny rynkowe. Część ukraińskich ekspertów obawiała się, że dojdzie do podwyżki ceny do 360 USD, bo główne dostawy gazu (ponad 70 proc.) pochodzą z Uzbekistanu i Turkmenistanu, gdzie Gazprom kupuje surowiec po 340 USD.
Podpisanie umowy gazowej na nowo jednak zaogniło relacje między rządem Ukrainy a prezydentem. Bohdan Sokołowski, przedstawiciel prezydenta Wiktora Juszczenki ds. bezpieczeństwa energetycznego, skrytykował podpisanie moskiewskiego porozumienia jako "korzystne dla Rosji". Sokołowski oświadczył rosyjskiej agencji Interfax, że Kijów dał Rosji ponad 60 proc. rabatu na tranzyt. - W Europie te opłaty przekraczają 4 USD za tysiąc metrów sześciennych na 100 km, my więc subwencjonujemy Gazprom - wyliczał Sokołowski.
Ponadto prezydent Juszczenko jest przekonany, że nowy kontrakt spowoduje wzrost średniej rocznej ceny gazu dla odbiorców na Ukrainie do ponad 300 USD. Zdaniem administracji prezydenckiej, cena gazu dla Ukrainy powinna wynosić nie więcej niż 200 USD, a opłaty tranzytowe powinny wynosić 3,2 USD.
Tymczasem Białoruś ponownie zaproponowała Rosji zwiększenie tranzytu gazu przez swoje terytorium kosztem Ukrainy. Premier Siergiej Sidorskij powiedział, że z gospodarczego punktu widzenia najbardziej efektywny jest projekt budowy gazociągu Jamał-2. Będzie on tańszy niż budowa gazociągów Nord i South Stream. Rosja jest jednak w tej kwestii sceptyczna.
Wojciech Kobryń
Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów

"Nasz Dziennik" 2009-01-20

Autor: wa