Ukraińska zgoda
Treść
Władze Ukrainy wyraziły zgodę na rozpoczęcie budowy nowego polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Budomierz - Hruszew. Rada Ministrów upoważniła też ukraińskie MSZ do wystosowania noty dyplomatycznej, której brak uniemożliwiał dotychczas rozpoczęcie prac.
Zabiegi przygranicznych samorządów lubaczowskiego i jaworowskiego o budowę przejścia granicznego w Budomierzu trwały pięć lat. Zgodę na powstanie drogowej placówki granicznej wyraziły wcześniej m.in. resorty spraw zagranicznych Polski i Ukrainy. Władze Podkarpacia zarezerwowały na ten cel pieniądze w budżecie województwa, złożono też wniosek o dofinansowanie inwestycji z UE. Do realizacji zadania przygotowały się także władze gminy Lubaczów, które ujęły inwestycję w planie zagospodarowania przestrzennego. Gotowa jest również koncepcja drogi prowadzącej do przejścia, jak również urządzenia terenu pod budowę terminalu wspólnych odpraw oraz całej infrastruktury, która zostanie zlokalizowana po stronie polskiej. Z kolei Ukraińcy mają zapłacić za budowę drogi dojazdowej do przejścia po swojej stronie. Mimo gotowości ze strony Polski i licznych monitów władz województwa, m.in. podczas wizyty prezydenta Wiktora Juszczenki na Podkarpaciu, strona ukraińska od ubiegłego roku zwlekała z wydaniem stosownej noty dyplomatycznej z dokładnym opisem inwestycji, której brak uniemożliwiał jej rozpoczęcie. Impas groził też utratą 7 mln euro, jakie na budowę przejścia miała przekazać UE. Obecna decyzja Rady Ministrów Ukrainy powinna przynieść konkretne efekty. Po Medyce, Krościenku i Korczowej placówka graniczna w Budomierzu będzie czwartą na Podkarpaciu. Rozładuje ruch samochodów osobowych na pozostałych przejściach regionu. Z przejścia Budomierz - Hruszew będą mogły korzystać samochody osobowe i ciężarowe o całkowitej masie do 3,5 t oraz autokary. Władze i mieszkańcy powiatu lubaczowskiego liczą, że uruchomienie ruchu granicznego ożywi współpracę gospodarczą terenów po obu stronach granicy i poprawi trudną sytuację na lokalnym rynku pracy.
Mariusz Kamieniecki
"Nasz Dziennik" 2005-08-16
Autor: ab