Ukarani za Szwedów
Treść
Unijny zakaz połowu dorsza, który obowiązuje polskich rybaków do końca roku, może spowodować nieodwracalne skutki dla naszej gospodarki. Pracę może stracić 25 tys. osób z sektora rybołówstwa morskiego. Może dojść nawet do likwidacji polskiego rybołówstwa. Minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk w poniedziałek w programie "Polski punkt widzenia" w Telewizji Trwam przyznał, że nie liczył na pozytywny efekt negocjacji w Brukseli, ale dodał, że dzięki tym rozmowom podważyliśmy cały sposób raportowania unijnych połowów. Okazuje się, że informacje, które są przekazywane przez Szwecję, Niemcy i Danię, są danymi niezgodnymi z prawdą.
Od kilku dni rybacy mają bardzo poważne problemy wynikające z decyzji europejskich urzędników, którzy zakazali im połowu dorsza na Bałtyku, twierdząc, że łowimy ich za dużo. Komisja Europejska, wprowadzając zakaz połowów dorsza, opierała się na wynikach kontroli, która dowodzi, że połowy tego stada przez polskich rybaków, trzykrotnie przekroczyły ilości zgłoszone przez Polskę, co oznacza w konsekwencji całkowite wyczerpanie limitu.
- Chcemy, by Komisja Europejska rzetelnie i prawidłowo oceniła zasoby dorsza w Bałtyku. Od chwili, gdy Polska weszła do Unii Europejskiej, sprawozdawczość dotycząca zasobów dorsza jest wciąż fikcyjna, należy je dokładnie zracjonalizować, uaktualnić wszelkie dane - powiedział w poniedziałek w programie "Polski punkt widzenia" w Telewizji Trwam poseł Czesław Hoc (PiS).
Zadziwiający jest fakt, iż zakaz dotyczy tylko polskich rybaków. Komisja Europejska obawia się, że polskie połowy zachwieją całą populacją dorsza w Bałtyku. Unijny zakaz połowu dorsza obowiązuje do końca roku. Może on spowodować nieodwracalne skutki dla rybaków i polskiego przemysłu. - Około 25 tys. ludzi w Polsce jest związanych z sektorem rybołówstwa morskiego i jeśli poddamy się temu zakazowi, to naprawdę zlikwidujemy polskie rybołówstwo - stwierdził poseł Hoc.
Rozmowy przeprowadzone w Brukseli przez stronę polską nie doprowadziły niestety do zniesienia zakazu. - Dużo nie obiecywaliśmy sobie po tej wizycie, jednak jednoznacznie pokazała ona, że podważyliśmy cały sposób raportowania unijnych połowów. Informacje, które są przekazywane przez Szwecję, Niemcy i Danię, są danymi nieprawdziwymi, niezgodnymi z prawdą. Pokazaliśmy przykład statków szwedzkich, które łowią na polskim łowisku, których raportowanie jest inne niż to, które pojawia się w oficjalnych informacjach, które przekazuje do Unii Europejskiej Szwecja - mówił w programie "Polski punkt widzenia" minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk. - Na tej podstawie Unia zbudowała strukturę szacowania zasobów naturalnych w Bałtyku, na tej podstawie wydano opinię, jaki jest stan dorsza na Bałtyku - zauważył minister.
Weronika Pachla
"Nasz Dziennik" 2007-09-19
Autor: wa