Ukarana za to, że była pracowita
Treść
Hanna Wujkowska dementuje doniesienia tygodnika "Wprost", że została zwolniona z pracy w podwarszawskiej Zielonce, gdzie była dyrektorem ZOZ za ciężkie naruszenia obowiązków pracowniczych, w tym m.in. za nadużycia finansowe. Zdaniem Wujkowskiej, głównym powodem jej zwolnienia "była niechęć do jej osoby" ze strony burmistrza związanego ze środowiskiem PO i SLD. Przypomina też, że sąd pracy stwierdził, iż jej zwolnienie nastąpiło z naruszeniem prawa pracy. Zapowiada, że autora artykułu pozwie o zniesławienie.
Według "Wprost", "o Wujkowskiej było już głośno w styczniu 2006 roku, kiedy pod wpływem nacisków Radia Maryja została doradcą ds. kobiet i rodziny premiera Kazimierza Marcinkiewicza". Tygodnik podaje, że "w przeszłości była dyrektorem ZOZ w podwarszawskiej Zielonce. Zwolniono ją za ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych, m.in. za nadużycia finansowe". - Autor artykułu powtórzył, że zostałam zwolniona z pracy za ciężkie przewinienia finansowe i naruszenia prawa pracy. Nie dodaje jednak, że zostałam zwolniona z dnia na dzień, bo tak sobie tego zażyczył władający wówczas Miejskim Ośrodkiem Zdrowia w Zielonce burmistrz Adam Łossan - wyjaśnia w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Hanna Wujkowska. Jak informuje, cała sprawa znalazła swój finał w Okręgowym Sądzie Pracy w Warszawie. - Sprawa już się zakończyła, wyrok został wydany 30 listopada 2006 roku. W uzasadnieniu napisano, że zwolniono mnie z naruszeniem prawa pracy, otrzymałam odszkodowanie za niezgodne z prawem rozwiązanie stosunku pracy. W tej kwestii zapanowała również ugoda, że nie będę już dopominać się dalszych roszczeń. W moim przekonaniu, żaden przestępca ani kryminalista nie uzyskuje takiego typu orzeczenia - podkreśla.
- Innym zarzutem było to, że pracuję jednocześnie jako lekarz i jestem dyrektorem ZOZ-u - mówi Wujkowska - A przecież na to, oczywiście, nie ma żadnego ograniczenia. Zostałam ukarana za to, że byłam pracowita - komentuje z uśmiechem. Jednak, jak zaznacza, oczywiście najważniejszym powodem była niechęć do jej osoby, dlatego szukano pretekstu, którym m.in. było pozyskanie środków unijnych w wysokości 1 mln 800 tys. zł dla przychodni zdrowia, mimo oporu lewicowych radnych. Za te pieniądze Wujkowska założyła poradnię Naturalnego Planowania Rodziny, zatrudniła lekarza, który nie stosował antykoncepcji. Wujkowska dodaje, że ówczesnemu burmistrzowi, związanemu ze środowiskami PO i SLD, "nie były (...) w smak osoby, które miały poglądy odmienne od niego", dlatego szukał powodu, żeby się ich pozbyć.
W obronie Wujkowskiej staje poseł Dariusz Kłeczek (PiS). - Atak środowisk liberalnych na panią Wujkowską traktuję jako element programowego ataku na próbę przybliżenia wartości moralnych w szkole i w społeczeństwie - powiedział nam Kłeczek. W jego ocenie, Wujkowska jest obrońcą rodziny, troszczy się o każdego człowieka, szczególnie o młodzież.
Magdalena M. Stawarska
"Nasz Dziennik" 2007-03-17
Autor: wa