Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Uhonorowano bohaterów

Treść

Ponad osiemdziesiąt osób odznaczył wczoraj prezydent Lech Kaczyński w uznaniu zasług dla Polski, za działalność na rzecz przemian demokratycznych w naszym kraju i pracę społeczną w środowiskach kombatanckich. Orderem Orła Białego, najwyższym odznaczeniem, uhonorowano ks. abp. Ignacego Tokarczuka, Andrzeja Gwiazdę oraz Annę Walentynowicz.
Prezydent Lech Kaczyński, wręczając odznaczenia w Pałacu Prezydenckim, podkreślił, że w minionym szesnastoleciu wielokrotnie odbywały się w nim podobne uroczystości, ale często podczas nich uhonorowano ludzi - owszem, zasłużonych - ale dla poprzedniego systemu. - Dziś chcemy tę złą tendencję odwrócić - stwierdził.
Adam Gwiazda, przemawiając w imieniu odznaczonych, zwrócił uwagę, że nadal pozostaje niezrealizowany 4. punkt porozumień sierpniowych dotyczący wolności prasy. Przytoczył ostatnie kampanie wyborcze, kiedy to "tylko jedna rozgłośnia w Polsce i tylko jedna gazeta przedstawiała odmienną opcję od całej reszty".
Prezydent powiedział, że przy wyborze osób zasługujących na najwyższe odznaczenia państwowe wybrano tych, którzy walczyli o wolną Polskę w trakcie trzech konspiracji. Podczas II wojny światowej w ZWZ-AK i innych formacjach, po jej zakończeniu z sowieckim okupantem oraz tych z konspiracji solidarnościowej. - Te trzy konspiracje to dla nas matka i ojciec wolnej Polski - podkreślił Lech Kaczyński. - To właśnie przynależność do tych konspiracji powinna być brana za zasługę, za wybór moralnie słuszny.
Prezydent zwrócił tu szczególną uwagę na znamienitą postać ks. abp. Ignacego Tokarczuka, nieugiętego w walce z komunistycznym systemem pasterza Kościoła przemyskiego, oraz liderów Wolnych Związków Zawodowych - Adama Gwiazdę i Annę Walentynowicz. Zapowiedział odznaczanie kolejnych zasłużonych osób.
Przemawiając w imieniu odznaczonych, Adam Gwiazda powiedział, że robi to "w imieniu milionów kolegów, którzy w 1980 r. znaleźli w sobie dostateczną ilość odwagi, żeby powiedzieć komunistycznemu systemowi 'nie', znaleźli w sobie dostateczną ilość rozumu, ażeby przeprowadzić strajk do zwycięstwa i znaleźli w sobie dość rozumu, żeby ułożyć listę żądań strajkowych, które do tej pory są aktualne". Zwrócił tu uwagę szczególnie na 4. punkt porozumień sierpniowych, dotyczący wolności prasy. Działacz WZZ stwierdził, że poważnie w tym względzie "kulejemy", a wystarczy spojrzeć na przebieg ostatniej kampanii wyborczej. - Tylko jedna rozgłośnia w Polsce i tylko jedna gazeta przedstawiała odmienną opcję od całej reszty - powiedział. - Proszę państwa, nie dajmy im się - dodał. W ocenie Gwiazdy, mamy do czynienia z groźną sytuacją, która przypomina komunistyczne czasy. Anna Walentynowicz powiedziała, że dopiero dzisiaj zostali docenieni ludzie, którzy walczyli o wolną Polskę.
ZB



Przemówienie Andrzeja Gwiazdy w Pałacu Prezydenckim po odznaczeniu Orderem Orła Białego
Odebrałem dzisiaj najwyższe odznaczenie. Odbieram to odznaczenie z przekonaniem, że nie jest to odznaczenie osobiście dla mnie, że spotkał mnie zaszczyt, ażeby odebrać je w imieniu całej "Solidarności", w imieniu milionów kolegów, którzy w 1980 r. znaleźli w sobie dostateczną ilość odwagi, żeby powiedzieć komunistycznemu systemowi "nie", znaleźli w sobie dostateczną ilość rozumu, ażeby przeprowadzić strajk do zwycięstwa, i znaleźli w sobie dość rozumu, żeby ułożyć listę żądań strajkowych, które do tej pory są aktualne. Uważam, że ten system wartości, metody i częściowo pragmatyka, którą stworzyła "Solidarność", zasługują na najwyższe uznanie, tak w Polsce, jak i na świecie. Bo było to chyba największe w historii podniesienie naprawdę szlachetnych zasad do poziomu można powiedzieć państwowego. Za tymi wartościami spontanicznie opowiedział się z małymi wyjątkami cały Naród. I to jest cały dorobek ludzkości. Te wartości przez ostatnie lata - przez 25 lat - były i wyginane, i wypaczane, i przemilczane, i nie wszystkim były na rękę, i nie wszystkim były w smak. I dlatego chciałbym przy tej okazji złożyć podziękowanie tym wszystkim rodakom, współobywatelom, którzy w ostatnich wyborach prezydenckich wybrali takiego prezydenta, od którego możemy przyjąć odznaczenie z podniesionym czołem (oklaski). Chciałbym złożyć gratulacje, że przy takiej nawale propagandowej, jaką mieliśmy - pamiętamy ze złych czasów, znaleźli w sobie dość roztropności i po raz pierwszy od piętnastu lat potrafili pójść za głosem rozumu, a nie za głosem nawały medialnej. (Oklaski)
Proszę Państwa, w czasie strajku w 1980 r., do dziś pamiętam, podszedł do mnie siwy robotnik i powiedział: "Andrzej, ważne jest, żebyśmy mieli związki zawodowe i żeby gazety prawdę pisały. Reszta jest nieważna". Proszę Państwa, czy doczekaliśmy się rzeczywiście realizacji 4. punktu porozumień sierpniowych właśnie dotyczących wolności prasy? Właśnie tutaj poważnie kulejemy, przypominając sobie obraz ostatniej kampanii do Sejmu i kampanii prezydenckiej. Tylko jedna rozgłośnia w Polsce i tylko jedna gazeta przedstawiała odmienną opcję od całej reszty. Proszę Państwa, wydaje mi się, że jeżeli mamy aż taką jednomyślność, to jest to sytuacja groźna, bo ludzie poglądami się różnią. Dziennikarze, redaktorzy naczelni też. Jeżeli to znika, przypomina mi to... chciałem powiedzieć "czarne", ale powiem "czerwone czasy".
Mam nadzieję, że to, że dzisiaj mówię do Was z tego miejsca, moi koledzy, współobywatele, oznacza zwrot sprawy w dobrym kierunku. Uważam, że teraz od nas zależy. Przy całej potędze systemu komunistycznego stworzyliśmy w Polsce równoległą demokrację, równoległy obieg niezależnej prasy, opinii, poglądów. Wydaje mi się, że w tej chwili droga jest nieporównanie łatwiejsza, trudno ją porównywać. I potrzebne są tylko nasze chęci. Dziękuję.
not. ZB

"Nasz Dziennik" 2006-05-04

Autor: ab