Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Uciszony ksiądz Boniecki

Treść

Ksiądz Adam Boniecki, marianin, były redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego", otrzymał od swoich przełożonych nakaz ograniczenia wystąpień publicznych do łamów "Tygodnika Powszechnego".

W oficjalnym komunikacie Prowincji Opatrzności Bożej Zgromadzenia Księży Marianów czytamy: "Decyzją przełożonego prowincji ksiądz Adam Boniecki ma na razie ograniczyć swoje wystąpienia medialne do "Tygodnika Powszechnego". Żadne inne ograniczenia w stosunku do dotychczasowej działalności ks. Bonieckiego nie zostały na niego nałożone". Ostatnio kapłan wypowiadał się m.in. w obronie występów satanisty Adama Darskiego "Nergala" w TVP, także w obronie Palikota uznał, że "powieszenie krzyża w Sejmie było niefortunne".
Ksiądz arcybiskup Leszek Sławoj Głódź, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP, popiera decyzję władz zakonu, powołuje się na dokument Konferencji Episkopatu Polski "Duchowni a media". - Opracowany parę lat temu dokument, składający się z 22 punktów zatwierdzony przez Stolicę Apostolską, jasno precyzuje stanowisko Kościoła dotyczące występowania duchownych w mediach. Są w nim dokładne wskazania i przeciwwskazania. Niestety, byli tacy, którzy się do tych wskazań nie dostosowali i ponieśli konsekwencje - podkreśla ksiądz arcybiskup.
Jeden z punktów dokumentu jasno precyzuje: "Wypowiadając się w sprawach nauki katolickiej lub obyczajów, duchowni i zakonnicy winni pamiętać, że są powołani do głoszenia nauki Chrystusa, a nie własnych opinii, są zobowiązani do wierności przekazu katolickiej nauki, zgodnie z doktryną głoszoną przez Urząd Nauczycielski Kościoła. Powinni również respektować zdanie Konferencji Episkopatu w kwestiach, które były przedmiotem jej oficjalnego stanowiska". Na wytyczne Episkopatu powołuje się również ks. bp Wiesław Mering, pasterz włocławski, który w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" stwierdza, iż stanowisko władz zakonu odebrał z ogromną satysfakcją. - Nie jest to tylko sprawa ks. Bonieckiego. Autorów posuwających się do skrajnych wypowiedzi jest o wiele więcej. Każdy człowiek może mieć swoje poglądy, ale nie może ich wstawiać w usta Kościoła - mówi nasz rozmówca, nie ukrywając uznania dla księdza prowincjała i rady, która wsparła go w podejmowaniu tej decyzji. - To jest najwyższy czas! Nauka Kościoła jest jednoznaczna i ma prawo do tej jednoznaczności, bo tak chciał Chrystus. Mówił do uczniów: "Idźcie i nauczajcie". Mieli za zadanie głosić Chrystusa, jego Ewangelię, a nie siebie - akcentuje ks. bp Mering. Podkreśla jednocześnie, że każdy chrześcijanin, a tym bardziej ksiądz, jest zobowiązany do tego, aby głosić wiernie i integralnie Jezusa Chrystusa. Jeśli zaś zmieniamy nauczanie Kościoła, przestajemy być wierni Chrystusowi. - Źle, jeżeli ksiądz głosi siebie, zamiast Pana Jezusa. Każdy ksiądz jest jak rzecznik prasowy Chrystusa, ludzie obdarzają go zaufaniem. I mędrkując, wyrażając takie czy inne poglądy, sieje zamęt. Ludzie wyciągają potem najrozmaitsze wnioski, odchodząc od Źródła coraz bardziej - podkreśla pasterz włocławski. Co więc oznacza ograniczenie księdza Bonieckiego tylko do łamów "Tygodnika Powszechnego?". Biskup Mering uważa, że mówienie, iż przez to ograniczenie dokonuje się zamachu na księdza Adama, to nieporozumienie. - Ma przecież do dyspozycji gazetę, do której może pisać, głosić swoje poglądy - stwierdza pasterz. Wyraża nadzieję, że decyzja księdza prowincjała przyczyni się do dużej jasności w sprawach związanych z głoszeniem nauki Kościoła. Ksiądz nie musi być specjalistą od wszystkiego, a środki społecznego przekazu wykreowały grupę księży, którzy "znają się" na wszystkim. - To, że księdza Bonieckiego zabraknie w niektórych stacjach i programach, na pewno będzie pożytkiem dla osób, które te programy miały oglądać - podsumowuje ks. bp Wiesław Mering.

Małgorzata Jędrzejczyk

Nasz Dziennik Piątek, 4 listopada 2011, Nr 257 (4188)

Autor: au