Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Tydzień na ocenę

Treść

Z Dariuszem Adamskim, przewodniczącym Sekcji Krajowej NSZZ "Solidarność" Przemysłu Okrętowego, rozmawia Marcin Austyn Plany restrukturyzacji polskich stoczni były wczoraj przedmiotem dwustronnej dyskusji ekspertów... - Jest to normalna procedura, gdzie po okresie analiz dokonywanych przez ekspertów Komisji Europejskiej musi dojść do bezpośredniego spotkania ze stroną, która wnioskuje o przyjęcie planów. Są to zarówno rozmowy techniczne, jak i spotkania natury politycznej. W przypadku wystąpienia wątpliwości takie spotkania są odpowiednim miejscem na dodatkową argumentację? - Tak. Zadawane są pytania, składane są wyjaśnienia dotyczące poszczególnych punktów planu. Czasem tylko bezpośrednia rozmowa i argumenty przekazywane bezpośrednio mogą przekonać do słuszności zapisów proponowanych rozwiązań. W Pana ocenie przedstawione KE plany decydujące o przyszłości stoczni są dobre? - Całego planu nie znamy, a jedynie jego główne założenia. Jeśli patrzeć na tę sprawę bez emocji, mając na uwadze logiczność postępowania, to plany te są spójne i - co najważniejsze - potwierdzają trwałą zdolność rentownego funkcjonowania zakładów. Stoczniowcy zapewne nerwowo oczekują na ostateczne decyzje KE? - Ta nerwowość wynika także z innego powodu. Chyba po raz pierwszy w historii nowożytnej Europy mamy taką sytuację, że jeden ze związków ("S" Stoczni Gdańsk) występuje, dokładnie odwrotnie niż pozostałe związki, z wnioskiem - de facto - o upadłość zakładu. Nie może być tak, by w jednej rodzinie ktoś mówił, iż nie obchodzi go los innych. Pojawiają się argumenty, że są obawy, jakoby inwestor miał nie dotrzymać złożonych zobowiązań, ale nie do końca rozumiemy takie postępowanie. Kiedy, Pana zdaniem, nastąpi ostateczna ocena dokumentów przez KE? - Spodziewam się, że potrwa to jeszcze około tygodnia. Dziękuję za rozmowę. "Nasz Dziennik" 2008-10-01

Autor: wa