Tu może być grób "Nila"
Treść
Z badań na parkingu na warszawskim Służewcu mających na celu odnalezienie miejsca pochówku gen. Emila Fieldorfa "Nila" wynika jedno: że prawdopodobnie na terenie całego parkingu pod warstwą betonu są zbiorowe groby, w których znajdują się szczątki ludzkie - poinformował nas wczoraj Andrzej Przewoźnik. Sekretarz Rady Pamięci Walk i Męczeństwa zapowiedział, że na jesieni Rada chce przeprowadzić sondażowe odwierty, które potwierdziłyby te przypuszczenia. Fieldorf został rozstrzelany w wyniku mordu sądowego w 1953 r., a jego ciało pochowano w nieznanym do dziś miejscu.
- Na pytanie wprost, czy to są doczesne szczątki generała "Nila", to panu nie odpowiem - zaznaczył Przewoźnik.
Poinformował, że w badaniach, których wyniki dotarły do Rady wczoraj, zastosowano dwie metody geofizyczne: jedną elektromagnetyczną, drugą georadarową. - Przebadaliśmy cały parking i wyniki są takie, że na całym jego obszarze widać cały szereg anomalii, które świadczą o tym, że teren kiedyś przeszedł wiele przeobrażeń - stwierdził sekretarz RPWiM, dodając, że te przeobrażenia to przede wszystkim wielokrotne przekopywanie terenu.
Niektóre wyglądają w taki sposób, że mogą świadczyć o tym, iż dokonywano w tych miejscach głębokich wykopów, jak chociażby pod przygotowanie zbiorowych grobów - podkreślił.
Przewoźnik powiedział, że konieczny jest kolejny etap badań w postaci sondażowych odwiertów w miejscach anomalii, który "w sposób jednoznaczny potwierdzi, czy to są groby i czy są tam szczątki ludzkie".
Rada planuje, po uzyskaniu stosownych pozwoleń, przeprowadzenie takich badań jeszcze w tym roku, we wrześniu albo w październiku. Gdyby okazało się, że są tam pochowani ludzie, to wówczas nastąpiłby trzeci etap badań - przygotowanie ekshumacji, wydobycie szczątków i badanie DNA.
Parking na Służewcu położony jest w okolicach kościoła św. Katarzyny. Na ten teren - jako ewentualne miejsce pochówku "Nila" - wskazuje relacja zmarłej w połowie lat 80. kobiety, złożona na ręce księdza prałata Józefa Maja, proboszcza parafii św. Katarzyny na warszawskim Służewcu. Na jej mężu także wykonano wyrok śmierci, ale dzięki przekupieniu mężczyzny, który woził ciała do miejsca tajnych pochówków, udało jej się pod osłoną nocy wykopać doczesne szczątki męża. Wówczas miała widzieć również ciało gen. Fieldorfa, znajdujące się tuż pod ciałem jej męża. Przez wiele lat w obawie przed represjami skrzętnie skrywała tę tajemnicę, ale w ostatnich latach przed śmiercią wyjawiła ją księdzu prałatowi.
Inne świadectwa będące w posiadaniu Rady mówią, że w okresie represji stalinowskich w tym rejonie mogło być pochowanych od 20 do 50 osób.
August Emil Fieldorf "Nil" był żołnierzem ZWZ-AK, a w 1942 r. został dowódcą Kedywu. Po aresztowaniu przez NKWD, nierozpoznany, został zesłany na Syberię. Po powrocie do Polski był aresztowany w 1949 r. i w sfingowanym procesie skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano w lutym 1953 roku. "Nil" został zrehabilitowany w latach 1958 i 1989. Po wykonaniu wyroku śmierci na generale w więzieniu na warszawskim Mokotowie 24 lutego 1953 r. jego pochówek odbył się w sposób tajny i do dzisiaj nie wiadomo, gdzie bohaterski oficer spoczywa. Grób Fieldorfa na cmentarzu Wojskowym na Powązkach ma charakter symboliczny, dotychczas spoczywa w nim jedynie jego żona Janina Fieldorf.
Szukają także "Ognia"
Na jesieni krakowski oddział IPN chce zbadać miejsce ewentualnego pochówku Józefa Kurasia ps. "Ogień" - poinformował nas dr Maciej Korkuć. - Chcemy zrobić georadarowe badania tego miejsca tej jesieni - wyjaśnia. Nie chce ujawniać jego dokładnej lokalizacji, żeby nie robić "niepotrzebnej sensacji". Wiadomo jedynie, że miejsce to znajduje się w Krakowie i jest częściowo zabudowane, z czego wynikają trudności w jego zbadaniu. Do sprawdzenia pozostaje obszar co najmniej kilkudziesięciu metrów kwadratowych.
Krakowski IPN już od wielu miesięcy sprawdza kolejne potencjalne miejsca pochówku Kurasia. - Mamy kilka innych poszlak, ale są trudne do zweryfikowania, zbieramy dodatkowe relacje dotyczące tego, co między sobą mówili ubowcy - tłumaczy historyk. Sprawdzane już było rondo Inwalidów i mogiła na cmentarzu Rakowieckim. Jednak rezultaty poszukiwań okazały się negatywne.
Korkuć jest przekonany, że zwłoki "Ognia" muszą znajdować się w Krakowie. - Mamy dużo wiarygodnych relacji na ten temat, że zostały tutaj przywiezione i wyrzucone na dziedziniec UB - powiedział Korkuć. - Nie ma powodu, żeby były wywiezione gdzieś bliżej Podhala. Odwrotnie, chciano z Podhala wywieźć te zwłoki, żeby nie było miejsca kultu - dodaje.
Kuraś był członkiem AK, a następnie oddziałów podziemia antykomunistycznego. W lutym 1947 r. został osaczony przez siły bezpieczeństwa. Zmarł prawdopodobnie w wyniku odniesionych ran.
Zenon Baranowski
"Nasz Dziennik" 2007-09-01
Autor: wa