Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Trudno mówić o zmianie preferencji

Treść

Z rolnikiem Piotrem Krutulem, posłem, rozmawia Artur Kowalski

Po pierwszych wynikach dotyczących frekwencji, podanych przez Państwową Komisję Wyborczą, możemy powiedzieć, że będzie ona tylko nieco wyższa od tej z wyborów parlamentarnych i prawdopodobnie nie przekroczy 50 proc. Czym Pan tłumaczy tak nikłe zainteresowanie uczestnictwem Polaków w wyborach?
- Myślę, że jest to wina mediów, które nie potrafiły tak poprowadzić debaty politycznej, aby była ona atrakcyjna. Nie w tym kierunku ją prowadzono. Mniej poważnie traktowano kwestie merytoryczne, przeważały natomiast sprawy o charakterze sensacyjnym. Ludzie oczekują jednak dyskusji o tym, co ich boli, a nie na temat jakichś trzeciorzędnych spraw.

Jeżeli popatrzymy na frekwencję wśród elektoratu wiejskiego, chociażby podczas ostatnich wyborów parlamentarnych, to okazuje się, że jest ona wyraźnie niższa od średniej dla całego kraju. Czy mieszkaniec wsi jest jeszcze bardziej zniechęcony do polityki niż statystyczny mieszkaniec naszego kraju?
- Wieś nie ma po prostu swojego kandydata. Mieszkańcy wsi są zawiedzeni wszystkimi reprezentantami, którzy mieli ich ochraniać czy wspierać, gdyż wszystko kończyło się tylko na demagogii i czczych obietnicach. Wieś w ogóle odwróciła się od polityków.

Czy jednak obserwując tych, którzy zdecydowali się pójść do wyborów, możemy coś powiedzieć o zmianach preferencji wyborczych wśród mieszkańców wsi?
- Trudno mówić o zmianie preferencji wyborczych, kiedy nie ma partii chłopskiej. Nie jest nią bowiem ani PSL, ani Samoobrona. Nie ma też właściwie związków zawodowych rolników sensu stricte. Te, które są, w żadnym stopniu nie reprezentują polskiej wsi. Nie ma po prostu partii, która mówi prawdę o tym, co czeka polskich rolników, i której mogliby oni zawierzyć.

A jak zagłosują ci mieszkańcy wsi, którzy jednak na wybory pójdą?
- Sądzę, że opowiedzą się zgodnie ze swoim przekonaniem ideowym czy tradycją. Poprą tych kandydatów, którzy myślą podobnie jak oni. Myślę, że właśnie w kierunku ideowym, a nie programowym należy upatrywać preferencji wyborczych mieszkańców wsi.
Dziękuję za rozmowę.

"Nasz Dziennik" 2005-10-10

Autor: mj