Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Transfery przedwyborcze

Treść

Przedterminowe wybory parlamentarne odbędą się 5 marca - przyznają coraz częściej, acz nieoficjalnie, politycy PiS. Miało o tym zdecydować kierownictwo partii, oceniając wtorkowy przebieg głosowań nad budżetem. Zdaniem szefów PiS, kluczowe było powstanie przy niektórych poprawkach koalicji Samoobrony z PO i SLD. Jeśli Platforma nie ma zamiaru współpracować z rządem, a Samoobrona dąży jedynie do politycznego awanturnictwa to jedynym rozwiązaniem są wybory - twierdzi PiS.

To, że PiS chce koalicji z PO, mają potwierdzać jutrzejsze głosowania nad kandydaturami do KRRiT, gdzie poparcie uzyska Tomasz Arabski, a nie Tomasz Borysiuk zgłoszony przez Samoobronę. Reakcją Andrzeja Leppera może być ostateczne zerwanie rozmów o pakcie stabilizacyjnym, co pociągnęłoby za sobą odpływ z tej formacji znacznej grupy posłów. A jeśli PO nie odpowie pozytywnie na "akt dobrej woli PiS", taki sam transfer nastąpi z tej partii. Wówczas prezydent może ogłosić wybory już 1 lutego, po przyjęciu przez Senat zmian poprawiających budżet zgodnie z wolą rządu.
- W czasie niektórych głosowań powstał dziwny paradoks, bo najlepszym sojusznikiem Andrzeja Leppera na rzecz destrukcji państwa był Donald Tusk - słowa szefa klubu PiS Przemysława Gosiewskiego odzwierciedlają to, co dzieje się w PiS.
- Im bardziej mówimy o destrukcji ze strony Leppera, tym bardziej Samoobrona stara się pokazywać jako siła konstruktywna i tym trudniej będzie jej "przestawić się", gdy przyjdą szybkie wybory - tłumaczy jeden z liderów PiS.
A wybory mogą być już 5 marca. Wczoraj biura regionalne PiS otrzymały faksem powiadomienie o przejściu do kolejnego punktu planu rozpisanego przed kilkoma tygodniami: tworzenia list wyborczych i szykowania się do krótkiej kampanii.
- Wybory miałyby się odbyć 5 lub 12 marca, ale bardziej prawdopodobna jest wcześniejsza data - twierdzi jeden z pracowników biura w centralnej Polsce.
Ale czy rzeczywiście do wyborów dojdzie, czy informacje o nich to tylko element nacisku na partie w parlamencie? - Taka informacja, gdyby była, to na pewno nie pisemna, a ustna - uważa inny polityk PiS.
- Może to kolejny element nacisku na koalicję paktu stabilizacyjnego? - zastanawia się. Ale już kilka godzin później sam potwierdza - wybory będą, a poprzedzi je spory exodus posłów z PO, a także, o dziwo Samoobrony.
- Mamy wiele zgłoszeń, ale najpierw sprawdzamy, czy nie są to skompromitowane osoby - tłumaczy. To byłoby znaczne osłabienie partii Leppera i udowodnienie, że PiS może jednoczyć nawet dalekie sobie siły polityczne pod sztandarami jednej partii.

Koalicja przedwyborcza
Na razie jednak życie sejmowe toczy się dalej pod hasłem testowania grupy "paktu stabilizacyjnego". Kolejny sprawdzian to jutrzejsze głosowanie nad kandydaturą Janusza Kochanowskiego na Rzecznika Praw Obywatelskich. Politycy LPR po cichu narzekają, że to złamanie wcześniejszych ustaleń, bo najpierw miał mieć miejsce wybór Rzecznika Praw Dziecka. A to stanowisko miała dostać Liga.
- Obiecano nam poparcie naszej kandydatki na RPD, a w zamian mieliśmy poprzeć RPO rekomendowanego przez PiS - mówi polityk LPR. Według niego, przełożenie głosowania nad RPD (informację tę potwierdził wczoraj marszałek Sejmu Marek Jurek, mówiąc o "przedłużeniu terminu na zgłaszanie kandydatur") to naruszenie przez PiS tego zobowiązania. Ale Kochanowskiego na Rzecznika Praw Obywatelskich LPR poprze na pewno.
Niemal pewne jest, że w pakcie stabilizacyjnym, jeśli w ogóle do niego dojdzie, zabraknie miejsca dla Samoobrony.

Rada w stronę PO
Przed wyborami parlament może uchronić tylko koalicja PiS - PO. A PiS, mimo ostrej krytyki poczynań Platformy w mediach, szykuje kolejny gest nakierowany na pokazanie, ile jest w stanie zrobić dla współpracy z tą partią. To jutrzejsze głosowanie nad kandydatami Sejmu do KRRiT.
- Popieramy Tomasza Arabskiego i Lecha Haydukiewicza - mówi jeden z posłów PiS, ujawniając tajniki tego głosowania. To oznaczałoby wyeliminowanie Tomasza Borysiuka zgłoszonego przez Samoobronę, co z kolei jest naruszeniem układu, jaki - według słów Jarosława Kaczyńskiego wygłoszonych przed miesiącem - powstał podczas prac nad tzw. ustawą medialną. Istnieniu tego układu zaprzeczała jednak dotąd Samoobrona, więc nie będzie mogła protestować, gdy Borysiuk nie znajdzie się w Radzie. A to jedyny kandydat chwalony przez SLD.
Wczoraj po raz kolejny spotkali się Adam Lipiński z Grzegorzem Schetyną. Ani jeden, ani drugi nie chcą nic mówić o przebiegu tych "negocjacji". Ale już liderzy PiS i PO coraz częściej przebąkują o możliwości rozmów. I choć w jednej wypowiedzi Donald Tusk mówi, że "głosowanie nad budżetem pokazało, jak bardzo rozchodzą się drogi PO i PiS", a "PiS wziął władzę po to, by sprawować ją podobnie, jak robiło to SLD", to nie wyklucza negocjacji o koalicji z PiS. Podobnie jak Jarosław Kaczyński, który twierdzi, że kluczem do powstania koalicji rządowej z PO jest zrozumienie, że rząd działa dobrze i możliwa jest jedynie jego rekonstrukcja personalna, a nie programowa. Nie mogłaby ona także dotyczyć osoby premiera. Czy w rządzie byłoby miejsce dla Jana Rokity? Tak, ale jako wicepremiera, a nie "superpremiera" - taki pomysł zawierało słynne 21 postulatów Platformy z października.
Mikołaj Wójcik

Dla tego rządu nie ma alternatywy
Z marszałkiem Sejmu Markiem Jurkiem rozmawia Wojciech Wybranowski

Panie Marszałku, większość posłów zagłosowała za przyjęciem ustawy budżetowej, odrzucając zarazem większość poprawek określanych przez polityków PiS jako szkodliwe.
- Jestem zadowolony dlatego, że budżet został przyjęty, co pokazuje, że nie ma alternatywy dla tego rządu. To głosowanie o tym świadczy. Były dwa ugrupowania, które zajęły stanowisko opozycyjne: SLD i Platforma Obywatelska, pozostała zaś część Sejmu głosowała za budżetem tego rządu, a więc też za jego polityką. Budżet jest podstawą i odzwierciedleniem polityki rządu. Druga rzecz - sam przebieg debaty budżetowej również był dobry, bo była to debata jak sądzę spokojna, pokazująca, że Sejm może pracować normalnie.

Spokojna i merytoryczna? Czy wystąpienie posła SLD Piotra Gadzinowskiego, które z jednej strony wywołało salwy śmiechu obserwatorów, z drugiej było kompromitujące dla powagi parlamentu - również?
- Poseł Gadzinowski, poseł Senyszyn... No cóż, są pewne elementy naszego parlamentu, które pozostaną takie, jakie są. Jest to w końcu parlament z wyborów powszechnych i w takich wyborach różni ludzie mogą być wybrani, pewnych postaw się nie zmieni. Generalnie ton debaty i relacje między ugrupowaniami były względnie dobre. Odbyliśmy długą, rzeczową debatę, bez przesadnych napięć, prowadzącą w konkluzji do bardzo szerokiego poparcia dla rządu. Jest to potwierdzenie tego, że mamy do czynienia z rządem prowadzącym politykę interesu publicznego, która cieszy się poparciem Polaków.

Premier Kazimierz Marcinkiewicz powiedział, że nie będzie to łatwy budżet.
- Nie będzie, bo są pewne poważne cięcia budżetowe. W przypadku kilku poprawek doszło do mobilizacji opozycji. Dobrze jednak się stało, że możliwość działania najważniejszych instytucji w państwie została ochroniona. Bardzo symptomatyczne - moim zdaniem - były głosowania w sprawie Urzędu Antykorupcyjnego, bardzo zwarta, solidarna postawa całego Sejmu ochroniła możliwość działania zmienionej KRRiT. Ruchy, które zmierzały do destrukcji tej instytucji na starcie, zostały powstrzymane. Bardzo dobre było głosowanie w sprawach dotyczących wojska, albowiem w ogóle nie tknięto budżetu obrony. Budżet obrony, na którą powinniśmy przeznaczać prawie 2 proc. rocznego dochodu narodowego, został w całości zachowany, tutaj główne ugrupowania parlamentarne głosowały konsekwentnie przeciwko próbom demontażu. Żyjemy w państwie demokratycznym, ścierają się różne poglądy, a efekty, które z tego wynikają, mają charakter kompromisu. Ale jak sądzę - uzyskaliśmy dobry kompromis pozwalający realizować cele tego rządu. Jestem z tego bardzo zadowolony.

Dziękuję za rozmowę.

"Nasz Dziennik" 2006-01-26

Autor: ab