Tragiczny powrót z wakacji
Treść
Nikt nie przeżył katastrofy rosyjskiego Tu-154, który runął na ziemię na wschodzie Ukrainy
W samolocie znajdowało się 159 pasażerów oraz 11 członków załogi. Maszyna rosyjskich linii lotniczych Pulkowo leciała z Anapy nad Morzem Czarnym do Petersburga. O godzinie 14.37 (13.37 czasu polskiego) samolot nadał cztery sygnały SOS. Dwie minuty później zniknął z radarów.
Do akcji wkroczyły śmigłowce ratownicze ukraińskiego Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. W pobliżu miejscowości Sucha Bałka, około 40 km od Doniecka, znalazły płonące szczątki tupolewa. - Teren jest trudno dostępny, trwają poszukiwania ciał - opowiadał rzecznik ministerstwa Ihor Krol.
Ukraińska telewizja pokazała wieczorem obrazy z miejsca katastrofy. Spalone połacie ziemi, porozrzucane w promieniu wielu metrów fragmenty samolotu. Tląca się trawa. - Opadał, zataczał koła i nagle uderzył w ziemię. Potem nastąpiła potężna eksplozja, po której zaczęły unosić się kłęby dymu - opowiadała jedna z miejscowych kobiet.
Kiedy telewizja podała, że znaleziono zwłoki 30 osób, było już jasne, że nie ma szans na to, aby ktokolwiek przeżył katastrofę. Na pokładzie oprócz Rosjan znajdowali się cudzoziemcy. Między innymi Holendrzy. Nic nie wiadomo natomiast o tym, żeby samolotem lecieli Polacy.
Przyczyną tragedii mogło być uderzenie pioruna. - Według wstępnych ustaleń samolot na wysokości około 10 tysięcy metrów dostał się w strefę silnych turbulencji - oświadczył szef rosyjskich służb transportu lotniczego Aleksander Nieradko. - W tych okolicach szalała akurat burza.
Informację o złych warunkach atmosferycznych w chwili katastrofy w okolicach Doniecka potwierdzają także świadkowie. Przedstawiciele linii lotniczych Pulkowo twierdzą natomiast, że pogoda była dobra.
Według innej wersji wydarzeń na pokładzie wybuchł pożar i piloci próbowali awaryjnie wylądować. Podwozie jednak się nie wysunęło i maszyna z impetem uderzyła brzuchem o ziemię.
Do wypadku doszło dwa dni przed drugą rocznicą wypadku dwóch rosyjskich samolotów, w których zginęło 90 osób. Choć tamte katastrofy spowodowali najprawdopodobniej czeczeńscy zamachowcy, tym razem - zarówno rosyjskie, jak i ukraińskie władze - wykluczyły, że przyczyną katastrofy był zamach terrorystyczny.
Na pewno nie było to też przypadkowe zestrzelenie. Ministerstwo Obrony Ukrainy zapewniło, że katastrofa "nie była związana z żadnymi ćwiczeniami wojskowymi". W październiku 2001 roku lecący z Tel Awiwu do rosyjskiego Nowosybirska samolot Tu-154 został właśnie w takich okolicznościach trafiony przez ukraińską rakietę S-200. Na jego pokładzie znajdowało się 78 osób. W grudniu 2004 roku Ukraina wypłaciła Rosji odszkodowanie w wysokości ponad siedmiu milionów dolarów.
Tragedia pod Donieckiem nie jest pierwszą katastrofą rosyjskiego samolotu w tym roku. Poprzednia miała miejsce w lipcu. Airbus A-310 podczas lądowania w Irkucku na Syberii uderzył w budynek i zaczął płonąć. Na pokładzie znajdowało się 195 pasażerów. Zginęły 124 osoby.
TATIANA SERWETNYK z Kijowa, m.szu., pap, reuters
"Rzeczpospolita" 2006-08-23
Autor: wa