Przejdź do treści
Przejdź do stopki

To także test dla ENA

Treść

Z dr. Mieczysławem Rybą, członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, historykiem, rozmawia Maria Cholewińska

Tym razem dojdzie do wydania Heleny Wolińskiej Polsce?
- Na pewno jest to bardziej realne, niż kiedy te zabiegi szły przez procedurę ściśle urzędniczą, ponieważ europejski nakaz aresztowania wedle wszelkich ekspertyz daje większe szanse - to jest zasadnicza rzecz, jeśli chodzi o motywację bezpośrednią. Natomiast w szeroko rozumianym kontekście moralnym trzeba podkreślić nieprzedawnialność zbrodni komunistycznych. Oskarżanie i skazanie na śmierć gen. Fieldorfa "Nila", bohatera narodowego Polski, to zbrodnia komunistyczna z początku lat 50., która jednak jest nieprzedawnialna, jak wszystkie zbrodnie przeciwko ludzkości, w związku z czym ma to ogromny wymiar moralny - bez względu na ewentualność wyroku, jakikolwiek by był. Ale postawienie zbrodniarzy komunistycznych przed sądem zawsze z jednej strony jest aktem sprawiedliwości, a z drugiej uczy, czym komunizm był, oraz tego, że na przyszłość tego typu zbrodnie zawsze będą ukarane.

Czy Wielka Brytania może odmówić wydania byłej prokurator stalinowskiej, która jest już obywatelką brytyjską?
- Na ściśle urzędniczym poziomie, kiedy taka próba została podjęta, odmówiono. W tym przypadku mamy zaś europejski nakaz aresztowania, który - jak się wydaje - ze względu na umowy międzynarodowe powinien być bardziej skuteczny. Oczywiście, istnieje obawa, że i tutaj nastąpi odmowa. Ale nawet jeśli tak się stanie, to te ciągłe próby też coś mówią. Jestem przekonany, że prokuratorzy z IPN mają w pełni rację, że się tego domagają, szczególnie w tak symbolicznej sprawie, jaką jest sprawa pani Wolińskiej. Bo trzeba pamiętać, że chodzi m.in. o zabójstwo jednej z najbardziej sztandarowych postaci, bohaterów narodowych, jakim był generał Emil Fieldorf "Nil".
Szanse na aresztowanie Wolińskiej są i próby wykorzystania różnych dróg uważam za jak najbardziej zasadne. Zresztą w tym momencie nie leży to w gestii Polski. Wydaje się jednak, że gdybyśmy jako Polacy nie próbowali tych różnych kanałów, to byłoby zaniedbanie. Decyzja leży po stronie Brytyjczyków. Jeśli europejski nakaz aresztowania ma mieć moc rzeczywistą, to powinien się w takich sytuacjach sprawdzać.

Gdyby Brytyjczycy odmówili, jest jeszcze jakaś szansa, żeby Wolińska stanęła przed sądem?
- Myślę, że to jest ostatnia szansa. Chociażby ze względu na zaawansowany wiek Wolińskiej, a poza tym trudno mi sobie wyobrazić jeszcze jakąś inną ze ściśle formalnych dróg wyjścia. Kiedyś w sprawie Eichmanna - ale to była zupełnie inna sytuacja - Izrael postąpił w sposób bardziej drastyczny, wywożąc go z Argentyny. Ale nie sądzę, żeby ta droga była w perspektywie dzisiejszych stosunków międzynarodowych do zrealizowania. Sądzę, że w tej sprawie od strony formalnej zostaną wyczerpane wszystkie kroki. Pewnie można się będzie odwołać, gdyby Brytyjczycy odmówili, ale to są już praktycznie decyzje ostateczne.

A czy zostanie podjęta próba pociągnięcia do odpowiedzialności w podobny sposób innych stalinowskich prokuratorów, np. Stefana Michnika?
- Z tego, co słyszałem, tego typu próby będą podejmowane. I to jest dobrze, bo wydaje się, że do tej pory działalność IPN w tym aspekcie ściśle prokuratorskim ścigania zbrodni komunistycznych, była dosyć mało skuteczna. A to jest niezwykle ważna część tej działalności - oprócz wymiaru poczucia sprawiedliwości niezwykle istotny społecznie jest przecież wymiar wychowawczy: nazwania rzeczy po imieniu, co jest dobre, a co złe. Sprawa Wolińskiej jest niezwykle ważna również jako przetestowanie dróg tego typu aresztowań czy zatrzymań. Bo jeśli to się uda na poziomie brytyjskim, to może się również udać na poziomie szwedzkim.

Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2007-11-21

Autor: wa