To podlizywanie się Niemcom
Treść
Jeżeli ktoś dzisiaj twierdzi, że nie wie, o co chodzi, to znaczy, że spał przez ostatnie 7 lat funkcjonowania Unii Europejskiej. Pierwszy raz bowiem ta propozycja pojawiła się w 2000 roku. Zgłosiły ją Szwecja i Irlandia. To są argumenty nieszczere. Dowodzą one pewnej bezradności państw stosujących tę retorykę. Niewykluczone, że służą przykryciu braku odwagi podjęcia tematu zgodnego z ich narodowym interesem w UE. I wreszcie mogą być próbą podlizania się na siłę politykom głównych państw unijnych. Oczywiście nie bezinteresowną. Sądzę, że państwa te spodziewają się jakiejś odpłaty w przyszłości. Na polu bitwy o kształt traktatu są obecnie jedynie Polska i Czechy. Myślę, że wynika to z niedoceniania przez inne państwa tego, iż w zakresie kształtowania pozycji krajów Unii Europejskiej liczą się nie tylko dobre intencje i dobra atmosfera współpracy, lecz także realne instrumenty wpływania na legislację. Większość państw niestety wciąż uznaje, że skoro są bardzo krótko w UE, to nie powinny wypowiadać się na tematy strategiczne Wspólnoty. To niezwykle poważny błąd, który wynika z przekonania, że to jeszcze nie czas.
not. AMJ
"Nasz Dziennik" 2007-06-19
Autor: wa