To my będziemy mistrzami!
Treść
Rozmowa z Wojciechem Łobodzińskim, piłkarzem Zagłębia Lubin
Kto zostanie w tym roku mistrzem Polski?
- Zagłębie!
Dlaczego?
- Jestem przekonany, że do końca sezonu zdobędziemy komplet punktów, a GKS Bełchatów jeszcze gdzieś się potknie.
Na razie musicie jednak odrobić stratę dwóch punktów - niby małą, ale w obecnej sytuacji bardzo dużą.
- To prawda, ale Bełchatów gra jeszcze z Wisłą Kraków i Koroną Kielce. Wisła - wiadomo, rywal wymagający dla każdego i może nawet pokonać lidera. Korona znalazła się co prawda w lekkim kryzysie, ale kiedyś musi go przełamać. Liczymy zatem na "pomoc" innych.
Czekają Was teraz trzy teoretycznie łatwiejsze mecze, ale kończycie sezon pojedynkiem na Łazienkowskiej z Legią. Tam o jakąkolwiek zdobycz będzie szalenie trudno.
- Ale te trzy spotkania wcale nie muszą być łatwe. Pogoń, Górnik Łęczna i Widzew wciąż walczą bowiem o uniknięcie degradacji, dlatego nie odpuszczą. Więcej, meczami z takimi rywalami zdobywa się mistrzostwo Polski! Tyle samo punktów trafia przecież na konto, gdy wygrywa się z Pogonią czy Legią. Dlatego nigdy nie można wychodzić z błędnego założenia i "sprężać" się na najmocniejszych, natomiast do pojedynków ze słabszymi podchodzić na luzie. Wierzę, że jeśli wygramy te trzy spotkania, to zostaniemy liderem i na Łazienkowskiej tę pozycję obronimy.
Nie żal straconych punktów w środowym meczu z Wisłą w Krakowie?
- Patrząc na tabelę i wynik Bełchatowa, na pewno tak. Z drugiej jednak strony, zdobyliśmy punkt na bardzo ciężkim terenie i po twardym boju. Wygrać z Wisłą na jej boisku - ładnie to brzmi, a w rzeczywistości jest szalenie trudne. Dlatego z tego punktu się cieszymy. Przy okazji borykamy się z problemami kadrowymi. W Krakowie nie mógł wystąpić Michał Chałbiński, dlatego musieliśmy grać z jednym tylko napastnikiem. Gdyby było inaczej, z pewnością prezentowalibyśmy się bardziej ofensywnie. Poza tym już na początku z boiska zszedł Andrzej Szczypkowski, musieliśmy zmieniać ustawianie i taktykę.
Nie paraliżuje Was nieco świadomość szansy, przed jaką stoicie?
- Owszem, niewielu z nas może pochwalić się sukcesami na koncie, także Zagłębie tylko raz w historii wywalczyło mistrzostwo Polski. Wiemy, że mamy niepowtarzalną szansę wygrać coś wielkiego, ale nas to nie paraliżuje. Wychodzimy na boisko w jednym konkretnym celu - zagrać jak najlepiej i zwyciężyć. Nie myślimy o tym, co nas spotkać może w przyszłości, tylko w następnym meczu. Jednocześnie mamy świadomość, że wygrywając, zbliżamy się do wymarzonego celu. Pierwszy raz walczymy o taką stawkę i to nas mobilizuje.
Dojrzeliście do mistrzowskiego tytułu?
- Myślę, że tak. Już w poprzednim sezonie zgrywaliśmy się, prezentowaliśmy naprawdę niezłą grę. Skład się od tego czasu znacznie nie zmienił, jeśli już, to tylko kosmetycznie. Z każdym meczem nabieramy doświadczenia i pewności siebie. Już nie ma dla nas większego znaczenia, czy gramy u siebie, czy na wyjeździe i z jakim rywalem. Dawniej, wychodząc na boisko w Krakowie, być może mielibyśmy miękkie nogi, dziś chcemy tu wygrać.
O Zagłębiu mówi się jednak ostatnio nie tylko z powodu dobrej gry, ale i podejrzeń o związki z korupcyjną aferą. Jesteście ponad tym czy też zastanawiacie, co może ewentualnie klub za to spotkać?
- Oczywiście nie da się o tym nie myśleć i nie mówić, bo sprawa nas dotyczy. Ale nikt nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że Zagłębia może zabraknąć w pierwszej lidze lub zostanie drastycznie ukarane w inny sposób. To jest nasz klub, nasze życie w tej chwili. Co wydarzyło się dawniej, nas nie dotyczy, nie mamy z tym żadnego związku. Jeśli coś było na rzeczy - a tego nie wiemy na pewno - powinni zostać ukarani konkretni ludzie, a nie my, nie kibice. Co bowiem zawiniliśmy?
Coraz częściej słyszy się jednak, że Zagłębie nie uniknie kar, i to surowych.
- Zauważyłem, że wszyscy są przeciwko nam, temat "Zagłębie mistrzem" wywołuje jakąś alergię. Nagle teraz, gdy decydują się losy tytułu, wypływają pewne sprawy z przeszłości. Przed meczem z Wisłą dowiedzieliśmy się o zatrzymaniu byłego trenera i dyrektora klubu. Wiem jedno - my uczciwie walczymy o mistrzostwo i nie mamy sobie nic do zarzucenia.
Dziękuję za rozmowę.
Piotr Skrobisz
Na cztery kolejki przed końcem rozgrywek Orange Ekstraklasy GKS Bełchatów ma przewagę dwóch punktów nad Zagłębiem. Jutro obie drużyny czekają pojedynki z teoretycznie dużo słabszymi rywalami - odpowiednio - Wisłą Płock i Pogonią Szczecin. Dwoje liderów na własnych stadionach podejmie dwoje outsiderów i wyniki wydają się być sprawą oczywistą. Po tej serii spotkań sytuacja w czołówce tabeli nie powinna się zatem zmienić. Jeśli stanie się inaczej - będziemy mieli do czynienia z supersensacją.
Pisk
"Nasz Dziennik" 2007-05-11
Autor: wa