To jest precedensowa sprawa
Treść
Z Mirosławem Michałowskim, byłym pracownikiem polskiego oddziału niemieckiej firmy Arvato Services w Szczecinie, rozmawia Paweł Tunia Jak ocenia Pan swoje szanse na wygraną? - Podczas całego procesu odniosłem wrażenie, że sąd był bardzo zainteresowany dojściem prawdy w wyjaśnieniu wszystkich szczegółów, ustaleniu faktów i mam nadzieję, że jednak uzna moje argumenty. Chociaż nie ukrywam też swego sceptycyzmu i wątpliwości. Nie chcę się nastawiać zbyt optymistycznie, aby się nie rozczarować. Dzisiejszy wyrok może mieć wpływ na postępowania w innych, podobnych sprawach. Znane są Panu takie? - Nie słyszałem więcej o takich sprawach. Proces, który obecnie toczę, oceniam jako precedens. To rzeczywiście może mieć znaczenie w przyszłości. Proces był obszerny, przesłuchano wiele osób, sąd zadał sobie dużo trudu i włożył dużo pracy. Wiele godzin przesiedzieliśmy, przesłuchiwano licznych świadków, dlatego wydaje mi się, że to będzie precedens. Dużo zależy od tego, jaki będzie werdykt. Jeśli wygram, to może to być przestrogą dla pracodawców, którzy nie będą mogli sobie pozwolić na to, żeby dyskryminować Polaków w swojej ojczyźnie, ponieważ będą wiedzieli, że drogą, którą ja poszedłem, pójdą też inni pracownicy. Jeśli jednak przegram, to myślę, że wówczas pracodawcy nie będą się wahać przed podobnym działaniem i nie można będzie nic zrobić. Pracownicy będą się zastanawiać, czy pójść na drogę procesową skoro się i tak przegra albo będą się dostosowywać i nie będą rozmawiać po polsku, bo stracą pracę. Jak długo zastanawiał się Pan nad skierowaniem sprawy do sądu? - To była spontaniczna, szybka decyzja. Dla mnie było to oczywiste, że należy coś z tym zrobić, że nie można tego tak zostawić. W dniu, kiedy dostałem wypowiedzenie, natychmiast zająłem się poszukiwaniem adwokatów. Znalazłem prawnika, który zajął się sprawą, i został złożony pozew do sądu. Do dziś jest to dla mnie oczywiste, że należało tak postąpić i bez względu na to, jaki będzie wyrok, uważam, że postąpiłem słusznie. Każdy powinien tak postąpić, a państwo powinno stać po mojej stronie w takiej sytuacji. Dziękuję za rozmowę. "Nasz Dziennik" 2008-05-07
Autor: wa