To antypolskie fobie
Treść
Z Ewą Siemaszko, autorką prac naukowych poświęconych ludobójstwu Polaków na Kresach, rozmawia Jacek Dytkowski
Wołyńska obwodowa komisja ds. upamiętnienia ofiar wojny i represji politycznych nie zgodziła się, by na grobie polskich oficerów zamordowanych przez Sowietów w 1939 roku umieszczono napisy: "Polska o nich pamięta!" i "Zginęli za Polskę"...
- To świadczy o bardzo silnych antypolskich fobiach. W naszej polityce powinny być takie przejawy antypolskości brane pod uwagę. Jeśli bowiem najwyższe władze Ukrainy twierdzą, że Polska jest jej strategicznym partnerem, a nasz rząd też stoi na takim samym stanowisku, to coś z tego musi wynikać. Więc albo Ukraina powstrzyma tego rodzaju wystąpienia i będzie nadal naszym strategicznym partnerem, albo wytłumaczy się jej, że dopóki będą demonstrowane tego typu nastroje antypolskie, dopóty my nie możemy popierać jej aspiracji europejskich.
Może stanowisko władz wołyńskich to zemsta za rajd Bandery, który nie został wpuszczony do Polski?
- Oczywiście, że zawsze jakiś pretekst się znajdzie. Ale przecież - jeżeli w ten sposób można to rozumieć - zacznijmy od tego, iż rajd banderowski był prowokacją. Innymi słowy, ktoś zakładał, że Polacy na niego się nie zgodzą. Zresztą nawet Pawło Sawczuk, organizator tego rajdu, napomknął w pewnym momencie, że liczył się z tym, iż nie zostanie wpuszczony do Polski. Jeżeli więc pomimo tej świadomości rajd Bandery został zorganizowany i był prowadzony, oznacza to, że te antypolskie siły planowały prowokację, która oczywiście spotkała się z polskim odporem. W związku z tym środowiska nacjonalistyczne mogą mieć preteksty do dalszych antypolskich wystąpień. Oznacza to dążenie do eskalacji i pogorszenia stosunków polsko-ukraińskich. A to powinno być zauważone.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2009-10-13
Autor: wa