Terroryści chcą "podpalić" Kaukaz?
Treść
Tragedia, do której doszło w Biesłanie, jest dopiero pierwszym etapem akcji dywersyjnej na szeroką skalę - twierdzi rosyjska gazeta "Kommiersant" we wczorajszym wydaniu. Zdaniem milicji z Osetii Północnej, terroryści, którzy zaatakowali szkołę, postawili sobie dwa cele: "minimalny" zakładał wznowienie starego konfliktu osetyjsko-inguskiego, a "maksymalny" - rozpętanie wojny na całym Kaukazie Północnym.
"Obecnie w całej Osetii Północnej na zebraniach, mityngach, pogrzebach działają propagandyści, nawołujący naród do zemsty. Służby specjalne są zdania, że są to agenci [Szamila - przyp. red.] Basajewa, lecz na razie nie można postawić im zarzutów. Ale robić coś trzeba, bo Północny Kaukaz zostanie 'wysadzony'" - pisze gazeta, której twierdzenia współbrzmią z tezami rosyjskich władz. Faktem jest jednak, że po tragedii w Biesłanie wzrosły konfrontacyjne nastroje między Inguszami a Osetyjczykami.
O tym, że zamach na szkołę w Biesłanie jest jednym z ogniw łańcucha przygotowywanych ataków terrorystycznych, pisała też wczoraj gazeta "Wriemia Nowostiej". Według niej, zamachy planowano również w Dagestanie. Dla przeprowadzenia tej akcji werbowano do szahidek (oddział kobiet wykorzystywanych do samobójczych zamachów) młode Czeczenki, jednak FSB zatrzymało kobietę zajmującą się werbunkiem. - W rejonach gudermeskim, szełkowskim, kurczałojewskim i nożaj-jurtowskim Czeczenii rozbito grupę 50 bojówkarzy - tłumaczył dowódca specjalnego batalionu górskiego "Wostok" z ministerstwa obrony Sulim Jamdajew, cytowany przez gazetę. Według Rosjan, zarówno te zamachy, jak i atak na szkołę w Biesłanie sfinansowali arabscy terroryści.
Wiesław Sarosiek
"Nasz Dziennik" 14-09-2004
Autor: Ku8a