Terapia "reiki" to zabobon
Treść
Zabobonem nazwali amerykańscy biskupi rozpowszechnioną w Stanach Zjednoczonych, ale także w innych krajach, terapię "reiki", wyrażając zdecydowanie jej potępienie w świetle religii chrześcijańskiej. W opublikowanym na stronie internetowej Episkopatu USA opracowaniu Komitet ds. Nauki Konferencji Biskupów Stanów Zjednoczonych podkreśla, że ta alternatywna terapia nie ma też nic wspólnego z nauką.
Księża biskupi zwracają uwagę, że Kościół rozpoznaje dwa rodzaje leczenia: uzdrowienia nadprzyrodzone dzięki mocy łaski Bożej i uzdrowienia na drodze naturalnej, związanej z praktyką lekarską. "Te dwa rodzaje leczenia nie wykluczają się wzajemnie, ponieważ możliwość wyleczenia przez Bożą moc nie oznacza, że nie powinniśmy używać naturalnych środków, którymi dysponujemy", podkreślają na wstępie dokumentu amerykańscy hierarchowie. Wynaleziona pod koniec 1800 r. w Japonii przez mnicha studiującego buddyjskie pisma Mikao Usui terapia "reiki" nie mieści się w żadnym z uznanych przez Kościół rodzajów leczenia. "Katolik, który wyznaje 'reiki', porusza się w królestwie zabobonu, ziemi niczyjej, która nie jest ani wiarą, ani nauką", ostrzegają amerykańscy biskupi.
Zwracają także uwagę, że poważnym problemem jest brak wiedzy katolików na temat "reiki", co sprawia, że wielu z nich zaczyna się tą terapią interesować. Według nauczania "reiki" choroba jest spowodowana pewnego rodzaju zakłóceniem lub nierównowagą "życiowej energii", która przenika wszystko na świecie. Uzdrowienie praktykującego "reiki" ma zostać osiągnięte poprzez odblokowanie jej przez nakładanie rąk w określonych miejscach na ciele pacjenta w celu ułatwienia przepływu "uniwersalnej energii życia" z "lekarza" na niego. Przy czym "lekarz" nie jest tu źródłem owej energii, ale jej przekazicielem, kanałem.
Amerykańscy biskupi zwracają uwagę, że terapii "reiki" nie można traktować jako leczenia, gdyż charakteryzuje się ona brakiem naukowej wiarygodności. Zarówno środowiska naukowe, jak i medyczne nie akceptują jej jako terapii skutecznej.
Z drugiej strony Episkopat USA zwraca uwagę, że błędem jest także utożsamianie "reiki" z uzdrawiającą mocą Chrystusa. "Radykalna różnica może być od razu widoczna w tym, że dla praktykującego 'reiki' uzdrawiająca moc jest w dyspozycji człowieka", zwracają uwagę autorzy opracowania. Podkreślają dalej, że dla chrześcijanina dostępem do boskiego uzdrowienia jest modlitwa do Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. Istotą "reiki" natomiast nie jest modlitwa, ale technika, która jest przekazywana z "mistrza reiki" do ucznia, technika, po opanowaniu której będzie on mógł rzetelnie osiągać oczekiwane wyniki. Stąd - jak podkreśla oświadczenie - dla człowieka wierzącego "reiki" stanowi poważne niebezpieczeństwo, gdyż w ten sposób niezauważalnie akceptuje się zasadnicze elementy światopoglądu, który nie należy ani do wiary chrześcijańskiej, ani do naturalnej nauki.
Pod dokumentem podpisało się ośmiu arcybiskupów i biskupów amerykańskich należących do Komitetu ds. Nauki Konferencji Biskupów Stanów Zjednoczonych z jego przewodniczącym ks. bp. Williamem E. Lorim, ordynariuszem Bridgeport, na czele. Na zakończenie autorzy zaapelowali o krzewienie rzetelnej wiedzy o "reiki" przez katechetów i księży, aby katolicy unikali tego zabobonu. Podkreślili też, że skoro terapia "reiki" nie jest zgodna z wiarą chrześcijańską i naukowymi dowodami, byłoby nieodpowiednie dla katolickich instytucji, katolickich placówek opieki zdrowotnej czy ośrodków rekolekcyjnych wspierać ją i promować.
AKJ
"Nasz Dziennik" 2009-03-31
Autor: wa