Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Tej lustracji nie poprzemy

Treść

O politycznej korupcji i lustracji z posłem Janem Rokitą (PO) rozmawia Wojciech Wybranowski

Platforma poprze wniosek o powołanie komisji śledczej ds. zbadania udziału służb specjalnych w procesie tworzenia Samoobrony?
- Platforma zawsze mówiła o konieczności usunięcia przestępców z Sejmu, o oczyszczeniu polskiej rzeczywistości. Ale w warunkach dzisiejszych, kiedy Samoobrona i Lepper zostali zaproszeni do rządu premiera Kaczyńskiego, kiedy istnieje afera korupcyjna pomiędzy PiS a Samoobroną, każdy tego typu wniosek jest skażony podejrzeniem stronniczości, chęci zemsty, brzydkich motywów i dzisiaj jest w najwyższym stopniu niestosowny!

Rozwiązanie Sejmu, wcześniejsze wybory, których domaga się Platforma, grożą nieprzyjęciem ustawy lustracyjnej.
- Mam nikłą wiarę w to, że ustawa lustracyjna w roztropnej wersji zostanie przeprowadzona w tym Sejmie. Sejm uchwalił dobrą ustawę gwarantującą otwarcie tych przeklętych archiwów SB i udostępnienie ich zwykłym ludziom, aby raz na zawsze zamknąć cały problem archiwów dawnej bezpieki. Niestety, pojawiły się skandaliczne poprawki Senatu, które tę ustawę kompletnie niszczą i ograniczają lustrację nawet wobec poziomu, który istnieje obecnie. Te poprawki zostały zaakceptowane przez komisję sejmową oraz PiS.

Które poprawki zaakceptowane przez komisję ograniczają lustrację? Nadzwyczajna komisja sejmowa nie zgodziła się przecież na przyjęcie poprawki ograniczającej dostęp dziennikarzy do akt, nie zgodziła się również na przyjęcie tzw. poprawki Mazurkiewicza.
- Komisja sejmowa wprowadziła do ustawy poprawkę, w myśl której tylko i wyłącznie ludzie na najwyższych stanowiskach w państwie będą zobowiązani do ujawnienia swoich dokumentów. W stosunku do pozostałych, nawet tych, których archiwa są dziś jawne, całe archiwa mają zostać utajnione. Innymi słowy: w myśl poprawki senackiej odtajniony ma być jeden procent, a 99 procent archiwów ma być przedmiotem gry. Na to się nigdy nie zgodzimy*.

Komisja tylko opiniuje, kompetencje decyzyjne należą do Sejmu. A przecież to Platforma wespół z Samoobroną i SLD nie zgodziła się na wprowadzenie lustracji pod obrady na poprzednim posiedzeniu Sejmu.
- Pan jest propagandzistą! A ja Panu mówię o rzeczywistości, twardych faktach. Propaganda polega na tym, że się zaprzecza rzeczywistości. Fakt jest dzisiaj taki, że wolą przywódców PiS jest to, żeby archiwa zamknąć!

A to, co Pan teraz mówi, nie jest propagandą? Zwłaszcza w kontekście tego, że w gronie najbardziej zajadłych przeciwników ustawy otwierającej archiwa SB byli senatorowie Niesiołowski i Piesiewicz?
- Wersja ustawy popierana przez PiS w Senacie i wersja popierana przez PiS w komisji sejmowej ewidentnie na to wskazuje. Na to się nie zgodzimy! Gdyby istniała szansa ustawy lustracyjnej w wersji sejmowej, w każdej chwili bylibyśmy gotowi za nią zagłosować.

Panie Pośle, jeżeli oferta, którą złożył minister Lipiński posłance Renacie Beger, jest nazywana korupcją polityczną, to jak nazwać ofertą złożoną w czerwcu 1992 r. Waldemarowi Pawlakowi: "premierostwo i stołki" w UOP za odwołanie rządu Jana Olszewskiego? To nie jest korupcja?
- Moim zdaniem, nastąpiło całkowite rozchwianie pojęcia korupcji w ciągu ostatnich debat...

Czyli jeżeli robi to PiS, to jest to korupcja, a jeżeli robią to środowiska PO, to jest to dozwolone zachowanie polityczne?
- Kocham Pana! Ma Pan w sobie uporczywość krzyżowca. Chce Pan, żebym Panu cokolwiek odpowiedział czy nie?!

Chciałbym usłyszeć odpowiedź na pytanie.
- Warto, żeby Pan zastanowił się nad znaczeniem pewnych podstawowych pojęć. Proponowanie stanowisk w zamian za poparcie rządu, zwłaszcza jeśli odbywa się w takiej atmosferze, w jakiej odbywało się z panią Beger, jest rzeczą brzydką i naganną, ale nie jest korupcją. Jest rzeczą brzydką, godną potępienia, ale nie jest korupcją. Korupcją natomiast jest proponowanie stanowisk rodzinie osoby zainteresowanej, żeby ją skłonić do poparcia własnego rządu.

Stanowisk czy miejsc na listach? W rozmowie ministra Lipińskiego z poseł Beger mowa jest bowiem o miejscu na liście wyborczej w wyborach samorządowych.
- Rozumiem, że nie jest pan zainteresowany odpowiedzią?

Panie Pośle, ale sprecyzujmy: stanowisk rządowych czy miejsc na listach wyborczych? Bo to jest zasadnicza różnica.
- Nie da się z Panem rozmawiać!

* Komisja nie przyjęła żadnego wniosku, który ograniczałby zakres lustracji, i dotyczyć będzie ona - jeśli zostanie przyjęta przez Sejm - zarówno osób pełniących funkcje publiczne, jak i wykonujących zawód zaufania publicznego - komentuje dla "Naszego Dziennika" poseł Zbigniew Girzyński, członek sejmowej komisji nadzwyczajnej pracującej nad ustawą lustracyjną.

"Nasz Dziennik" 2006-09-29

Autor: wa