Teheran nie boi się sankcji
Treść
Nikt nie przeszkodzi Iranowi w kontynuowaniu prac nad pokojowym programem nuklearnym - oświadczył wczoraj prezydent Mahmud Ahmadineżad. Dodał, że Teheran nie zrezygnuje ze wzbogacania uranu, nawet jeśli poprosi o to osobiście sekretarz generalny ONZ Kofi Annan.
Tymczasem zgodnie z rezolucją ONZ do jutra Iran powinien zawiesić wszelkie prace nad wzbogacaniem uranu. Rada Bezpieczeństwa ostrzegła w lipcu, że jeśli Irańczycy nie zastosują się do jej żądania, na ich kraj mogą zostać nałożone sankcje.
Ahmadineżad wątpi jednak, by Rada spełniła swoje groźby. Iran to czwarty na świecie eksporter ropy naftowej, jakiekolwiek restrykcje oznaczałyby wzrost cen tego surowca. Na sankcje nie chcą się zresztą zgodzić Rosjanie i Chińczycy. Do prowadzenia dalszych "poważnych rozmów" z Irańczykami przekonuje szef francuskiej dyplomacji Philippe Douste-Blazy.
Nic dziwnego, że rozzuchwalony Ahmadineżad nie tylko ani myśli spełniać jakiekolwiek żądania, ale znów prowokuje wspólnotę międzynarodową. Znany z niewyparzonego języka polityk kolejny raz wezwał wczoraj do zniszczenia Izraela. - Nasze stanowisko jest jasne. Chcemy zlikwidować przyczynę napięć na Bliskim Wschodzie - powiedział irański prezydent. Dodał, że "reżim syjonistyczny pozbawił naród palestyński i inne narody w regionie choćby jednego dnia pokoju". Ahmadineżad skrytykował też USA i Wielką Brytanię za wywołanie wielu napięć na świecie. George'a W. Busha zaś zaprosił do wspólnej telewizyjnej debaty na żywo na temat problemów świata i nowego światowego ładu. Biały Dom propozycję tę już jednak odrzucił.
jap, reuters, ap
"Rzeczpospolita" 2006-08-30
Autor: wa