Teczki na stół
Treść
Oklaski w ławach zajmowanych przez PiS, LPR, Samoobronę, PO i PSL, widoczne zadowolenie malujące się na twarzy Jarosława Kaczyńskiego i ponure miny parlamentarzystów SLD
Zdecydowaną większością głosów Sejm przyjął wczoraj ustawy zmieniające zasady działalności IPN, rozszerzające zakres i formę lustracji. W ciągu trzech miesięcy od wejścia w życie ustawy Instytut będzie musiał opublikować pełną listę osób będących funkcjonariuszami i konfidentami SB. Przyjęto też poprawkę dającą pracodawcy możliwość dyscyplinarnego zwolnienia tych, którzy kolaborując z SB, przyczynili się do zniewolenia kraju i łamania praw człowieka. Przeciwko ustawie opowiedział się tylko klub SLD.
- Pełen sukces. Udało się! - cieszył się Arkadiusz Mularczyk (PiS), jeden ze współautorów ustawy o udostępnianiu informacji o organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego, chwilę po głosowaniu.
Mimo że jeszcze dzień wcześniej posłowie, z wyjątkiem SLD, opowiedzieli się za przyjęciem ustaw: o zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu, oraz ustawy o udostępnianiu informacji o organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego, panująca wczoraj w Sejmie napięta atmosfera nie napawała optymizmem. Tym bardziej że nie było do końca wiadomo, jak zagłosują PSL i Samoobrona, której większość poprawek negatywnie zaopiniowała komisja. Tym razem niespodzianek nie było. Tylko SLD opowiedział się przeciwko przyjęciu ustaw, jednak nie miało to najmniejszego wpływu na wynik głosowania. Parlamentarzyści opowiedzieli się przeciwko wnioskowi SLD o odrzucenie projektów ustaw. Więcej zamieszania spowodował wniosek Joanny Senyszyn, by lustracją objąć również duchownych. Sprawa wywołała emocje jednak nie ze względu na ewentualne poparcie posłów dla tego projektu, ale na sposób, w jaki Senyszyn go zaprezentowała. Najpierw nakłamała na temat trybu prac komisji, potem - ewidentnie grając na czas - przeciągała swoje wystąpienie. W końcu zniecierpliwieni posłowie zaczęli uderzać dłońmi w ławy, dając wyraz swojej dezaprobacie dla poczynań posłanki. W końcu marszałek Marek Jurek odebrał jej głos i zwołał Konwent Seniorów.
Trzy lata dla oszczerców
Po przerwie poszło już jak z płatka: wniosek Senyszyn odrzucono.
Taki sam los spotkał poprawkę Samoobrony postulującą, by przy wystawianiu zaświadczenia IPN brano pod uwagę jedynie autentyczne dokumenty, zaś mikrofilmy czy kserokopie służyły jedynie jako źródło do poszukiwania oryginalnych materiałów. Zdaniem ekspertów biorących udział we wcześniejszych pracach komisji, to bezzasadne, zaś mikrofilmy czy fotokopie powinny być uznawane za materiały wiarygodne. Posłowie odrzucili też drugą poprawkę tego ugrupowania, by warunkiem startu w wyborach mogło być nie tylko zaświadczenie IPN, ale także potwierdzenie złożenia wniosku o nie.
Przeszły natomiast poprawki mające usprawnić proces lustracyjny i zapewniające szerszy dostęp do informacji nie tylko o organach bezpieczeństwa państwa PRL, ale również danych personalnych funkcjonariuszy SB, agentów tych służb i konfidentów bezpieki.
Parlamentarzyści przyjęli też poprawkę PO, na podstawie której IPN będzie miał obowiązek ujawnienia i opublikowania w ciągu 3 miesięcy od wejścia w życie ustawy pełnej listy funkcjonariuszy służb PRL oraz "osób traktowanych przez organa bezpieczeństwa państwa jako osobowe źródła informacji".
W ustawie znalazł się również zapis o sankcjach wobec osób ją łamiących. I tak: pracodawca będzie mógł zwolnić z pracy osoby, które nie wystąpią o zaświadczenie lustracyjne. Przyjęto wniosek mniejszości PiS, by treść zaświadczenia IPN o tym, że ktoś był agentem służb specjalnych PRL, mogła być dla pracodawcy podstawą do rozwiązania umowy o pracę lub odwołania z funkcji.
Do teczek osób publicznych, z wyjątkiem informacji o życiu seksualnym i o zdrowiu, będzie mógł zajrzeć każdy. Każdy może też wystąpić do IPN o udostępnienie dokumentów osobowych pracownika lub funkcjonariusza tajnych służb PRL, przez którego był inwigilowany lub szykanowany. Ustawa rozszerza katalog lustrowanych, w którym obok osób pełniących funkcje publicznie, znalazły się również zawody zaufania publicznego, m.in. dziennikarze, rektorzy szkół wyższych, szefowie związków sportowych etc.
Wydłużono też okres karalności ściganych przez IPN zbrodni komunistycznych do 2020 roku. W ustawie znalazł się również zapis przewidujący do 3 lat więzienia za publiczne pomawianie Narodu Polskiego o organizowanie zbrodni hitlerowskich i komunistycznych, udział w nich lub odpowiedzialność za nie. Taki zapis stwarza np. możliwość prawnego ścigania Tomasza Grossa.
Za przyjęciem pakietu ustaw lustracyjnych głosowało 372 posłów, 44 było przeciw, a 3 wstrzymało się od głosu. Teraz trafią one do Senatu. W życie mają wejść jesienią.
Wojciech Wybranowski
"Nasz Dziennik" 2006-07-22
Autor: wa