Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Teczka Belki

Treść

Sejmowa komisja śledcza ds. PKN Orlen przesłuchiwała w sobotę aż trzech świadków - szefa SdPl Marka Borowskiego, asystenta posła Józefa Gruszki Marcina Tylickiego i prok. Kazimierza Olejnika. Jednak "bohaterem" dnia był premier Marek Belka, a konkretnie - jego teczka z materiałami z IPN.

Wiceprzewodniczący Roman Giertych (LPR) zaproponował, by eksperci przygotowali projekt zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera. Przed komisją w marcu Belka stwierdził, że nie podpisywał żadnego dokumentu o współpracy ze służbami specjalnymi PRL. O tym, że wówczas kłamał, świadczy - zdaniem Giertycha i Antoniego Macierewicza (RKN) - fakt, że w otrzymanej z IPN teczce znajduje się dokument, "który oznacza podpisanie pewnych elementów współpracy". Posłowie lewicy twierdzą, że z tego dokumentu wcale nie wynika taka konstatacja, a potwierdzeniem tego jest fakt, iż Rzecznik Interesu Publicznego nie zakwestionował oświadczenia lustracyjnego Marka Belki. Tak samo twierdzi premier.
Świadkowie przed komisją nie mieli zbyt wiele ciekawego do powiedzenia. Marek Borowski zaprzeczył, jakoby decyzję o wyeliminowaniu CIECH-u z udziału w Nafcie Polskiej podjęto na posiedzeniu rządu w 1995 r. Tak wynika natomiast z dokumentu, który komisji przekazał Krzysztof Kluzek. Marcin Tylicki, były asystent społeczny posła Józefa Gruszki (PSL), zapewniał, że nigdy nie współpracował z rosyjskim wywiadem i nie wyrażał gotowości do takiej współpracy. O tym, że zatrzymana i podejrzana o szpiegostwo jest "osoba z bliskiego otoczenia komisji", poinformował w jednej z komercyjnych stacji radiowych w marcu br. zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik. W sobotę zaprzeczył on, jakoby w tej sprawie otrzymywał jakiekolwiek wytyczne od zwierzchników lub wpływał na swoich podwładnych.
Mikołaj Wójcik

"Nasz Dziennik" 2005-06-13

Autor: ab