Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Taternicy wskazują winnych

Treść

To Romuald C. zdecydował o strzelaniu do górników i sam jako pierwszy oddał strzał - przyznał przed Sądem Okręgowym w Katowicach Janusz Hieżyk, trzeci z trenerów alpejskich grup specjalnych ZOMO biorących udział w pacyfikacji kopalni "Wujek". Tym samym świadek potwierdził wcześniejsze zeznania współtwórców tzw. raportu taterników.

Janusz Hieżyk po latach pamiętał nazwiska niektórych oskarżonych. Po raz pierwszy spotkał się z nimi przed stanem wojennym podczas szkoleń w Tatrach. O śmierci górników pod "Wujkiem" świadek dowiedział się z mediów, tuż po pacyfikacji. - Nieco później, w styczniu 1982 roku, Jacek Jaworski zaproponował, by przeprowadzić szkolenie plutonów specjalnych ZOMO i żeby od nich dowiedzieć się, co się wydarzyło na kopalni - mówił. Prawie trzytygodniowe szkolenie odbywało się w Dolinie Pięciu Stawów.
Hieżyk wymienił nazwiska dwóch zomowców, którzy na pewno nie strzelali do górników pod "Wujkiem". Świadek natomiast nie był w stanie podać nazwisk zomowców, którzy strzelali do górników. Pamiętał, że wszystko zaczęło się od "Walerka" (tj. oskarżonego Romualda C.), który po rozmowie z dowództwem akcji miał dać plutonowi komendę: "Walimy!". - Z rozmów wynikało, że "Walerek" jako pierwszy zaczął strzelać - mówił. Przypomniał sobie również, że padały słowa, iż strzelano "na komorę" albo "w łeb", nie pamiętał jednak, kto używał tego typu sformułowań.
Świadek zeznał, iż raport taterników pisany odręcznie na wąskim pasku papieru był złożony w harmonijkę. Przyznał także, iż później przepisywał go maszynowo w trzech lub czterech kopiach. Trafiły one do Bogdana Z., który miał je dalej rozprowadzać. Raport miał też we fragmentach ukazać się w prasie podziemnej. Świadek nie wiedział, co się dalej stało z raportami.
Zeznający wcześniej dwaj taternicy Jacek Jaworski i Ryszard Szafirski także wskazali Romualda C. jako osobę, która pod "Wujkiem" miała zadecydować o oddaniu strzałów do górników i która jako pierwsza strzeliła.
Do pacyfikacji kopalni "Manifest Lipcowy" w Jastrzębiu Zdroju i "Wujek" w Katowicach doszło na początku stanu wojennego w 1981 roku. W wyniku starć z milicją zginęło dziewięciu górników, a kilkunastu zostało rannych. Toczący się przed Sądem Okręgowym w Katowicach proces jest już trzecim w tej sprawie. Dotąd sądom nie udało się wskazać osób odpowiedzialnych za śmierć górników.
Marcin Austyn, Katowice
"Nasz Dziennik" 2006-12-01

Autor: wa