Tak rozpadł się zespół
Treść
Rozpadła się duma polskich skoków narciarskich - zespół szkoleniowy, który w ogromnej mierze przyczynił się do sukcesów Adama Małysza. Dziś już wiadomo na sto procent, że z naszą kadrą nie będą pracować fizjolog prof. Jerzy Żołądź i psycholog dr Jan Blecharz.
O tym, że obaj panowie w dość tajemniczych okolicznościach zrezygnowali ze współpracy z reprezentacją skoczków, było wiadomo już od kilku dni. Przez ten czas wszyscy (prawie) żywili jednak nadzieję, że sytuacja się zmieni i prof. Żołądź i dr Blecharz dołączą do Apoloniusza Tajnera i Piotra Fijasa, i że cały - sprawdzony - zespół będzie pracował nadal razem. Od poniedziałkowego wieczoru wiadomo jednak, że tak nie będzie.
Owszem, podczas posiedzenia Polskiego Związku Narciarskiego, na którym obecni byli Tajner i Fijas, podjęto decyzję o utrzymaniu wypracowanego modelu szkoleniowego, polegającego na współpracy z naukowcami z różnych dziedzin. Zaproponowano nawet dalszą współpracę i Blecharzowi, i Żołądziowi, ale na innych warunkach. Obaj mieliby zostać jedynie konsultantami. Więcej, Blecharz miałby odbywać okresowe konsultacje tylko z Adamem Małyszem (PZN zaniechał opieki psychologicznej nad pozostałymi skoczkami). Obydwaj naukowcy z krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego odrzucili tę propozycję. Żaden z nich nie wyklucza jednak podjęcia pracy z kadrą polskich skoczków w następnych latach.
Sprawa jest głośna, niektórych bulwersuje, innych zadziwia. Bezsporny jest fakt, iż oto na naszych oczach rozpadł się zespół sprawdzony w boju, zespół będący naszą dumą, obiektem zazdrości innych. Czy Adam Małysz osiągnąłby swoje sukcesy, gdyby nie pomoc krakowskich uczonych? Być może, ale tylko być może...
Zarząd Główny PZN wydał oświadczenie, w którym można przeczytać, iż "wszelkie podejmowane działania i decyzje są głęboko przemyślane i mają na uwadze wyłącznie dobro polskiego narciarstwa". I dalej: "Podejmowane są przede wszystkim w oparciu o przesłanki szkoleniowe, a w dalszej kolejności organizacyjno-finansowe. Są także efektem konsultacji z trenerami głównymi kadry narodowej, szefem wyszkolenia, Komisją Sportową i Wydziałem Sportowym Związku. Dla sympatyków narciarstwa mogą one być niezrozumiałe, ale z punktu widzenia realizacji zadań i celów strategicznych Związku konieczne".
Bez komentarza.
Pisk
Nasz Dziennik 9-07-2003
Autor: DW