Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Tajne koncesje

Treść

W Paryżu odbyła się konferencja krajów "przyjaciół Libii" poświęcona pomocy w odbudowie tego kraju, a przede wszystkim odblokowaniu libijskich pieniędzy zdeponowanych za granicą. Ale większe zainteresowanie uczestników spotkania wywołała tajna umowa Francji i Narodowej Rady Libijskiej w sprawie koncesji na wydobycie libijskiej ropy.
W zagranicznych bankach znajduje się około 40 miliardów dolarów z Libii, które zostały zablokowane na skutek rezolucji ONZ, a dodatkowo chodzi też o prywatny majątek klanu Kaddafich, który wycenia się na sumę od 50 do nawet 180 miliardów dolarów. Pieniądze te miałyby służyć m.in. odbudowie kraju po zniszczeniach wojennych.
Ale podczas paryskiej konferencji sporo szumu wywołało ujawnienie przez media tajnego dokumentu podpisanego przez Francję i Narodową Radę Libijską jeszcze 3 kwietnia tego roku. Zaledwie 17 dni po rezolucji ONZ rebelianci zgodzili się, aby w zamian za pomoc militarną zapewnić Francji uprzywilejowaną pozycję w dostępie do libijskiej ropy. Ujawniony przez francuskie media dokument zapewnia Paryżowi odbiór 35 proc. libijskiej ropy. Ma to być rodzaj nagrody za militarne i polityczne zaangażowanie po stronie rebeliantów. Szef MSZ Alain Juppé komentuje ową "rekompensatę" jako posunięcie "logiczne politycznie". W podobnym duchu wypowiedział się w Paryżu numer jeden Narodowej Rady Libijskiej Mustafa Abdeldżalil.
Libia przed rozpoczęciem rebelii zajmowała 17. miejsce na świecie pod względem wydobycia "czarnego złota". Dziennie na rynek trafiało 1,6 miliona baryłek, a rezerwy tego kraju oceniano na 44 miliardy baryłek. Największym importerem libijskiej ropy były Włochy, a na drugim miejscu plasowała się Francja, która odbierała 15 proc. eksportowanego przez Trypolis surowca. Ostatnio wydobycie ropy spadło do zaledwie 100 tys. baryłek dziennie. Możliwości kraju są jednak olbrzymie i należy się spodziewać, że w odbudowie przemysłu wydobywczego główna rola przypadnie właśnie Francji i Wielkiej Brytanii, które najmocniej zaangażowały się w akcję przeciw Kaddafiemu. Zachwiana jest pozycja włoskiego koncernu Eni, który miał tu podpisane kontrakty do 2042 roku. Zęby na libijską ropę ostrzą sobie także Rosja i Chiny. Przedstawicieli tych krajów zaproszono na paryską konferencję, ale - jak podkreślają tutejsze media, dość zachowawcze wobec konfliktu w Libii - stanowisko Pekinu i Moskwy nie otwiera firmom z tych krajów specjalnych perspektyw na nowe kontrakty.
FLC
Nasz Dziennik 2011-09-02

Autor: jc