Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Szparagi pozostają w ziemi

Treść

Czy w najbliższym czasie będziemy świadkami powstrzymania fali imigracji zarobkowej Polaków? Pojawiają się pierwsze symptomy pozwalające żywić taką nadzieję. Wczoraj brytyjski Narodowy Związek Farmerów (NFU) poinformował, że gwałtownie maleje liczba pracowników z Polski i innych nowych krajów Unii Europejskiej gotowych pracować na farmach. Także niemieckie Ministerstwo Rolnictwa podało, że tamtejsze gospodarstwa przeżywają poważny kryzys związany z brakiem polskich pracowników. Wprowadzone przez obecny rząd Niemiec nowe zasady wydawania pozwoleń na pracę sezonową w rolnictwie dla cudzoziemców, a także nowe przepisy dotyczące pobierania opłat na składki ubezpieczeniowe dla polskich pracowników spowodowały ich gwałtowny odpływ.

W Wielkiej Brytanii w 2005 r. do pracy w sektorze rolnym zgłosiło się ponad 22 tys. osób z Polski i innych nowych krajów UE. Rok później było to 19 895 osób, w pierwszym kwartale bieżącego roku zaś zaledwie 3,4 tysiąca.
Brytyjscy farmerzy z NFU żądają od władz zwiększenia limitu imigrantów, którzy mają zgodę na sezonową pracę. Uzyskali poparcie ministra ds. rolnictwa Lorda Rookera, ale departament ds. imigracji sprzeciwia się szerszemu otwarciu rynku pracy dla nisko wykwalifikowanej siły roboczej.
Także niemiecki wiceminister rolnictwa Gerd Mueller poinformował, że w tym roku do pracy sezonowanej na niemieckich plantacjach przyjedzie aż o 40 tys. mniej robotników niż rok wcześniej. Powód? Nowe przepisy dotyczące zasad przyjmowania do pracy sezonowej przeforsowane przez Ministerstwo Pracy. Ograniczyły one liczbę zagranicznych pracowników, w tym z Polski. Rolnicy niemieccy są zobowiązani do zatrudniania co najmniej od 10 do 20 procent niemieckich bezrobotnych w stosunku do wszystkich zatrudnionych.
Zgodnie z prawem unijnym od 2004 roku polscy pracownicy sezonowi i ich pracodawcy muszą odprowadzać składki ubezpieczeniowe, co znacznie obniża ich zarobki. Brytyjscy rolnicy i plantatorzy za gwałtowny spadek zagranicznych pracowników obwiniają rozgłos prasowy dotyczący ciężkich warunków pracy na farmach w Anglii.
W ubiegłym roku związek zawodowy transportowców (TGWU) zgromadził dowody wskazujące, że imigranci z nowych krajów UE pracowali przy zbieraniu owoców 14 godzin na dobę przez 7 dni w tygodniu z półgodzinną przerwą w czasie dniówki.
Waldemar Maszewski, Hamburg, PAP
"Nasz Dziennik" 2007-05-29

Autor: wa