Szok w Europie
Treść
Wygrana Lecha Kaczyńskiego w II turze wyborów prezydenckich zaskoczyła światowe media, a w tych lewicowych wywołała wręcz przerażenie. Jednym z głównych powodów takiego stanu jest niezrozumiała na świecie przepaść między wynikami sondaży przedwyborczych a rezultatami wyników wyborów. Za głównego ich "winowajcę" liberalne i lewicowe media uznały... Radio Maryja. Wiele mediów dało też przykład słabego rozeznania w sytuacji w naszym kraju.
Niemcy
Również niemiecka prasa w pierwszych reakcjach wyraża zdziwienie wynikami wyborów w Polsce, które są rażąco niezgodne z przedwyborczymi sondażami wskazującymi na wyraźne zwycięstwo Donalda Tuska. Telewizja ARD twierdzi, że Kaczyński wygrał, ponieważ reprezentował wartości Kościoła katolickiego, ograniczył "prawa homoseksualistom", a także zdecydowanie opowiedział się przeciwko "aborcji".
W wielu niemieckich komentarzach przewija się obawa, że wybór Lecha Kaczyńskiego oznacza pogorszenie stosunków polsko-niemieckich. ARD ponownie przypomniała o tym, że jako prezydent Warszawy Kaczyński wyliczył na ponad 45 mld euro zniszczenia polskiej stolicy dokonane podczas II wojny światowej przez Niemców.
Z kolei prywatna niemiecka telewizja N-TV stwierdziła m.in., że nastąpił koniec ery komunistycznej w Polsce.
Austria
Austriacka prasa, komentując polskie wybory prezydenckie, nie wykazuje takich obaw, jakie można przeczytać w niemieckich gazetach. Konserwatyzm Kaczyńskiego i jego pozytywny stosunek do Kościoła katolickiego nie wywołują w Wiedniu tylu negatywnych emocji co w RFN. Austriacki dziennik "Kurier" (wydanie wczorajsze) twierdzi, że antyniemieckie i eurosceptyczne akcenty w kampanii wyborczej Lecha Kaczyńskiego były ryzykowne, ale w konsekwencji przyniosły mu sukces.
Waldemar Maszewski, Hamburg
Rosja
"Rossijskaja Gazieta" przytacza opinię "obserwatora politycznego Andrzeja Rozeniaka", że bardziej do przyjęcia dla Niemiec, Rosji i UE byłby wybór Donalda Tuska, ponieważ "nie upodabniał się on do Kaczyńskiego, stale powtarzającego na spotkaniach przedwyborczych: 'Moskwa nie powinna traktować Polski jako strefy swoich wpływów'". Po raz pierwszy tak wyraźnie prokremlowski dziennik dał do zrozumienia, że wolałby serwilistycznego prezydenta Polski.
Anatolij Szapowałow w komentarzu "Rossijskoj Gaziety": "Polska dostała prezydenta", powtarza, przeinacza zasłyszane uproszczone slogany propagandowe polskich mediów lewicowo-liberalnych. Wzorem sowieckiej propagandy Szapowałow nie zapomniał postraszyć swoich czytelników "wywrotową działalnością kleru". Rosyjski publicysta pisze, że wyborczą "kropkę nad 'i' postawiło niezależne, ale trzymające się poglądów katolickich Radio Maryja. Jego dyrektor ojciec Rydzyk akcentował proniemieckie poglądy Tuska".
Politolog Siergiej Markow, dyrektor Instytutu Badań Politycznych, w wywiadzie dla "Echa Moskwy" tłumaczył, że zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego może odbić się korzystnie na stosunkach UE - Rosja. Stwierdził on, że "po Łotwie, Estonii i Gruzji we współczesnej Europie Polska jest krajem najbardziej antyrosyjskim, przy czym Polska stale rwie się do określania stosunków pomiędzy Rosją a UE". Markow kalkuluje, że obecnie, "kiedy prezydentem został wybrany polityk o jawnie krytycznym stosunku wobec Europejczyków, Polakom będzie trudniej wleźć w formowanie polityki UE wobec Rosji".
Rosyjska APN odnotowała, że nowy prezydent Polski uznał stosunki z Rosją za "dalekie od idealnych". Lech Kaczyński przypomniał, "że Aleksander Kwaśniewski był w Moskwie sześć razy, a Władimir Putin w Warszawie - tylko jeden raz. 'Ruch należy do Putina'" - konkluduje agencja.
Gazeta "Trud", komentując z pewnym zawodem zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego, podała, że nowy prezydent w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, iż "dwustronne związki między Polską a Rosją mogłyby się poprawić, gdyby prezydent FR Władimir Putin złożył oficjalną wizytę w Warszawie". Lech Kaczyński "wyraził przy tym przypuszczenie, że Rosja będzie wykorzystywać 'czynnik energetyczny', aby przywrócić charakterystyczne dla czasów ZSRS wpływy w regionie".
Waldemar Moszkowski
Ukraina
Tamtejsze media zauważyły, że w odróżnieniu od Ukrainy wybory prezydenckie w Polsce odbyły się bez manipulacji. Radio Era skomentowało, że po zwycięstwie PiS i Lecha Kaczyńskiego Polska zmieni swoją politykę z lewicowej na konserwatywno-katolicką, a nowy prezydent ogłosi walkę z przestępczością zorganizowaną i to przyczyni się do normalizacji życia Polaków. Komentator stacji stwierdził też, że to, jak Polska poradzi sobie w walce z korupcją, może być ciekawe dla władz Ukrainy, które nie mogą tego niszczącego ludzi zjawiska zwalczyć w swoim kraju. Znany politolog ukraiński Ołeksandr Majstrenko stwierdził, że Polacy jako naród uczynili słuszny wybór, stawiając na wartości chrześcijańskie, które reprezentują Lech i Jarosław Kaczyńscy, zamiast kolejnych utopii środowiska liberalnego Donalda Tuska. Kaczyński, zdaniem ukraińskiego politologa, będzie twardym prezydentem, który w odróżnieniu od Kwaśniewskiego będzie walczył o interesy kraju, a nie grupy sprawującej władzę.
Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
Czechy
Gazeta "Mlada Fronta Dnes" napisała, że Lech Kaczyński "będzie chciał spełnić swój sen: maksymalnie wzmocnić władzę prezydencką i rządzić jak sprawiedliwy szeryf na Dzikim Zachodzie". Czeski dziennik pisze również, że nowy prezydent będzie twardo bronił polskich interesów narodowych.
Natomiast "Lidove Noviny" podkreślają szczególnie, że nowy polski prezydent chce odkurzyć trochę zapomniany termin "polskie interesy narodowe", co dla Europy i jej przyszłości wcale nie musi oznaczać niczego złego. Szczególnie wtedy, kiedy Polska otrzyma wsparcie zachodnich liberałów, np. Nicolasa Sarkozy'ego, który być może zostanie nowym prezydentem Francji. Taki model, według komentatora gazety, daje nadzieję, że w Brukseli częściej będzie mowa o konkretach niż o utopijnych wizjach. "Jest to też wyzwanie dla Pragi, która do tej pory grała w rytm 'Ody do radości'. Teraz również ona musi częściej zadawać sobie pytanie zgodnie ze słowami swojego hymnu: Kde domov muj? [Gdzie mój kraj?]" - zauważa gazeta.
Słowacja
Polacy po raz drugi powtórzyli taki sam scenariusz - kandydat, który według sondaży opinii publicznej był drugi, wygrał - dziwił się słowacki dziennik "Sme". W gazecie przebija też żal, że wybory przegrał Donald Tusk.
Litwa
Dziennik "Lietuvos Rytas" spodziewa się wielkich przemian w Polsce po wcześniejszym zwycięstwie PiS i obecnym Lecha Kaczyńskiego. Gazeta pisze też, że "oczekuje się reform gospodarczych, które mają zmniejszyć bezrobocie", a także odsunięcia od wpływów postkomunistów.
Bułgaria
Korespondentka bułgarskiego radia publicznego w Warszawie podkreśliła, że ważną rolę w zwycięstwie Lecha Kaczyńskiego odegrał Kościół katolicki i że jednym z pierwszych gestów nowo wybranego prezydenta było podziękowanie katolickiemu Radiu Maryja. Na Tuska głosowali ludzie, którym lepiej powodzi się w ostatnich latach, zwłaszcza młodzi, a wyborcami Kaczyńskiego są ubożsi i starsi - twierdziło radio. Media odnotowują jednak niską, nawet w porównaniu z bułgarskimi wyborami w czerwcu tego roku, frekwencję.
Francja
Pod tytułem "Polityka polska wkracza w erę bliźniakokracji" lewicowy dziennik "Liberation" opublikował relację z wyborów prezydenckich w Polsce, w której wyraził żal z powodu przegranej Donalda Tuska. Przyczyn tego faktu upatruje głównie we wpływie... Radia Maryja. "Lech Kaczyński afiszuje się ze swym katolicyzmem. Temu zawdzięcza poparcie potężnej, ultrakatolickiej radiostacji Radio Maryja, która wzywała słuchaczy do głosowania na niego" - ubolewał "Liberation".
Wielka Brytania
Brytyjskie gazety "The Times" i "Daily Telegraph" upatrywały przyczyn zwycięstwa Kaczyńskiego w poparciu, jakiego udzielił mu szef Samoobrony, "populista" Andrzej Lepper. Gazety zauważyły też, że wiele osób postrzegało wybory jako plebiscyt na temat przyszłości kraju. "Daily Telegraph" uznało, że Lech Kaczyński wygrał w dużej mierze dlatego, że obiecał wzmocnienie państwa dobrobytu, rozprawę z korupcją i podtrzymanie wartości chrześcijańskich.
Natomiast lewicowy "The Guardian" uznał, że zwycięstwo jednego z przywódców PiS zapewne rozczaruje premiera Wielkiej Brytanii Tony'ego Blaira, który poszukuje sojuszników w Unii Europejskiej dla swych ambicji zreformowania unijnej gospodarki.
Belgia
Belgijskie gazety pisały wczoraj o "nieoczekiwanym" zwycięstwie Lecha Kaczyńskiego, które przypieczętowuje wygraną PiS w wyborach parlamentarnych. Dwa główne francuskojęzyczne belgijskie dzienniki "Le Soir" i "La Libre Belgique" zgodnie wyrażały zdziwienie wynikami wyborów, ponieważ sondaże zapowiadały wygraną Donalda Tuska. "Le Soir" pisze o Kaczyńskim jako o konserwatyście i eurosceptyku, który opowiada się za ściślejszą współpracą z USA. Zdaniem dziennika, w dziedzinie ekonomicznej sięga on do słownika socjalistów, w kwestiach społecznych pozostając wiernym światopoglądowi katolickiemu. "To hybryda wewnętrznie sprzeczna w zachodnich schematach politycznych" - konkluduje gazeta. "Kandydat środowisk najuboższych i najmniej otwartych na to, co nowe, Kaczyński zawdzięcza niespodziewaną wygraną wielu czynnikom. Przede wszystkim zręcznej, demagogicznej kampanii, wspartej przez wpływowe fundamentalistyczne katolickie radio, słuchane na wsi i w małych miasteczkach" - pisało z niezadowoleniem "Le Soir".
Włochy
"Bliźniaki przejęły władzę" - napisały wczoraj największe włoskie gazety. Twierdzą one, że zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego, którego nazywają populistą i demagogiem, budzi obawy Brukseli. Korespondent "Corriere della Sera" Sandro Scabello wynik wyborów ocenił następująco: "Polacy wybrali prawo i porządek oraz silnego prezydenta, który zagwarantuje ich wprowadzenie". Włoski dziennik dodaje, że "zwycięstwo dwóch takich, co ukradli księżyc" jest zapowiedzią narodzin czwartej, narodowo-katolickiej Rzeczypospolitej. "Podczas gdy Jarosław jest mózgiem, teoretykiem, strategiem politycznym, Lech jest polemistą, oskarżycielem, człowiekiem czynu, który zna salony władzy, pałacowe intrygi" - stwierdził publicysta mediolańskiej gazety.
Upust zawodowi, jaki wywołał wybór Polaków, dała także "La Repubblica". Zarzuciła ona Kaczyńskiemu populizm, do którego zaliczyła także... obietnicę walki z korupcją. Jak na lewicową gazetę przystało wypomniała także prezydentowi elektowi zablokowanie parady homoseksualistów w Warszawie.
W nieco odmiennym tonie ocenił polską elekcję dziennik "Il Giornale", wydawany przez brata premiera Silvio Berlusconiego. Gazeta wyraziła opinię, że "Donald Tusk jest dzieckiem postkomunizmu", zaś jego rywal przedstawił program atrakcyjny dla wszystkich: nacjonalizm, antykomunizm, eurosceptycyzm, obrona państwa opiekuńczego.
Dania
"Zwycięstwo narodowego konserwatysty Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich w Polsce jest dla demokratów w kraju i w całej Europie powodem do płaczu" - napisał wczoraj bez ogródek liberalny duński dziennik "Politiken". "Z Kaczyńskim jako prezydentem Polska na zewnątrz będzie prezentować się jako bardziej poszukująca konfliktów. Postawa Kaczyńskiego jest antyrosyjska i antyniemiecka. Pod przywództwem Lecha Kaczyńskiego można spodziewać się Polski klerykalnej i konserwatywnej" - ubolewała duńska gazeta.
WP, PAP
USA
Prasa amerykańska nie poświęciła zbyt wiele uwagi wyborom w Polsce. Korespondentka gazety "New York Times", której relację zamieścił także "International Herald Tribune", napisała z Warszawy, że zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego oznacza twardszą politykę zagraniczną, zwłaszcza wobec Niemiec, Rosji i Unii Europejskiej i większą dbałość o polskie interesy narodowe. Zdaniem gazety, jeden z przywódców PiS wygrał dzięki poparciu uboższej części społeczeństwa, bezrobotnych i "lokalnego" duchowieństwa katolickiego. Dziennik zauważa też pewne zdziwienie przegraną D. Tuska, któremu zdaniem korespondentki nie pomogło poparcie "wyższej hierarchii Kościoła katolickiego", odchodzącego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz jego poprzednika - Lecha Wałęsy.
Drugi największy dziennik "Washington Post" zamieścił jedynie relację agencji Associated Press. W korespondencji z Warszawy napisała ona, że Polacy postawili na Kaczyńskiego, który broni wartości katolickich, jest przeciwny roszczeniom homoseksualistów i opowiada się za państwem opiekuńczym. Agencja podkreśliła też stosunek formacji, które wygrały ostatnie wybory, do sprawy utrzymania wojsk polskich w Iraku, co najbardziej interesuje władze USA. AP zwróciła uwagę, że zarówno przedstawiciele PiS, jak i PO zasugerowali, że utrzymają polski kontyngent w Iraku, jeśli Waszyngton zwiększy pomoc dla Polski.
BM
"Nasz Dziennik" 2005-10-25
Autor: ab